•  

    STOSUNKI RZYMSKO-KARTAGIŃSKIE PRZED WOJNAMI PUNICKIMI

    Wiele mówi się o wojnach punickich, które rozegrały się pomiędzy Republiką Rzymską a Kartaginą, zwaną również Kart Hadaszt bądź miastem Dydony. W latach 264-146 przed naszą erą odbyły się trzy konflikty pomiędzy tymi starożytnymi mocarstwami, które doprowadziły do tego, że Rzym pokonał i wchłonął rywala. Zanim to nastąpiło jednak, obie strony nie były sobie wrogie a nawet przeciwnie – pozostawały w dobrych kontaktach.
    Po raz pierwszy traktat pomiędzy Rzymem a Kartaginą został podpisany około roku 508 p.n.e. Na jego podstawie Punijczycy zobowiązali się nie najeżdżać miast latyńskich, będących w strefie wpływów Republiki. Z drugiej strony zaś zapewnili Rzymianom handel na Sardynii oraz w afrykańskich posiadłościach Kart Hadaszt.
    Następne porozumienie pomiędzy Republiką oraz Miastem Dydony nastąpiło w 348 roku p.n.e. Było ono następstwem wydarzeń, jakie w tym czasie działy się w Italii. Wówczas to były dyktator Syrakuz, a ówcześnie władca italskiego Lokroi, Dionizos II wysłał swoją flotę by nękała nadmorskie miasta będące pod kontrolą Republiki. Działo się to w roku 349, więc rok przed późniejszym traktatem o przyjaźni. Kartagińczycy, którzy uważali Dionizosa za potencjalnego rywala postanowili wspomóc Rzymian, stąd też doszło do zawarcia układu o przyjaźni. Poza powtórzeniem poprzednich postanowień, Republika zobowiązała się do niezakładania nowych miast poza punktem nazwanym Mastia Tarseion, leżącym prawdopodobnie gdzieś w Hiszpanii, którą Punijczycy uważali za swoją strefę wpływów. Oprócz tego Rzymianom nie wolno było prowadzić handlu oraz zakładać miast w Libii i na Sardynii.
    Trzeci traktat Republiki oraz Kart Hadaszt, zwany również od greckiego historyka traktatem Phillinosa, zawarto około roku 279 p.n.e. Wówczas to zarówno Rzymianie jak i Kartagińczycy walczyli z królem Epiru Pyrrusem. Na podstawie tego traktatu rosnąca już w siłę Republika zobowiązała się zostawić w spokoju wyspę Sycylię, która w większości była pod kontrolą Punijczyków oraz zapewniła, że nie będzie zakładać nowych kolonii w Hiszpanii. Ponadto obie strony zobowiązały się, że nie zawrą jednostronnego pokoju z Epirem a także zakazywały działań zbrojnych zarówno Rzymian na Sycylii jak i Kartagińczyków w Italii.
    Oba mocarstwa pozostawały w przyjaznych stosunkach do roku 272 p.n.e. Wówczas to podczas oblężenia Tarentu przez Republikę, zauważono flotę punicką. Wysłana była ona pod pretekstem pomocy sojusznikowi znad Tybru, jednakże prawdziwym zamiarem było uniemożliwienie zajęcia miasta. Rzymianie przejrzeli jednak podstęp i nakazali flocie odwrót.
    Po całkowitym podboju Półwyspu Apenińskiego Republika rzymska była już znaczącą potęgą. Z biegiem czasu zaczęła ich także interesować Sycylia będąca pod strefą wpływów Kartaginy. Do wojny doszło w momencie, kiedy zajmujący miasto Messanę, znajdującą się na wyspie, zaatakował król Syrakuz, Hieron II. Najemnicy kampańscy, Mamertyni wezwali wówczas na pomoc zarówno Kartagińczyków jak i Rzymian, którzy długo zastanawiali się nad przyjęciem prośby. Ostatecznie pod wpływem ludu rzymskiego, który namawiany przez Appiusza Klaudiusza Caudexa uznał, że należy interweniować. Tym też sposobem Rzymianie złamali traktat zawarty w trakcie wojny z Pyrrusem, co niedługo później doprowadziło do pierwszej wojny punickiej a także zapoczątkowała wrogość pomiędzy mocarstwami.

    http://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/stosunki-rzymsko-kartaginskie-przed-wojnami-punickimi/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    http://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/

    źródło: c.jpg

    Gorące dyskusje ostatnie 12h

    • avatar

      Pora na CSa( ͡° ͜ʖ ͡°)
      #heheszki #policja

      odpowiedzi (29)

    • odpowiedzi (32)

    • avatar

      W gorące trafił wpis @sailor_73 dotyczący #gdansk i prywatyzacji GPEC.

      Przedstawione przez niego informacje mogą budzić obawę, że doszło tam do przekrętów - problem w tym, że @sailor_73 zapomniał dodać jednak parę bardzo kluczowych informacji.

      Jak to się stało, że ta komunalna spółka została sprzedana innej komunalnej spółce z Niemiec (Stadtwerke Leipzig GmbH) za kwotę 184 mln zł i niemal natychmiast zaczęła przynosić zyski (w ciągu ostatnich 8 lat wyniosły one ponad 365 mln zł)?

      Stało się to dlatego, że Stadtwerke Leipzig zobowiązało się w umowie podnieść kapitał zakładowy GPEC o 60 mln złotych w ciągu dwóch lat (czyli de facto wpłacić te pieniądze do spółki, żeby zwiększyć jej majątek).

      Dodatkowo nowy właściciel zobowiązał się wydać na inwestycje i modernizacje sieci nie mniej niż 383.5 mln złotych.
      źródło: http://www.power-eng.com/articles/2003/06/dalkia-and-stadtwerke-leipzig-file-updated-bids-for-poznan-heat-and-power-plant.html

      Czyli to nie jest żadne magiczne przejęcie, gdzie po zmianie prezesa spółka w cudowny sposób zaczęła przynosić zyski. To są setki milionów złotych wpompowane w spółkę - w modernizację, nowe inwestycje i przejęcia innych firm, co pozwoliło na zwiększenie zysków.

      Miasto tych pieniędzy nie posiadało, więc bez tego mieszkańcy Trójmiasta o inwestycjach mogliby tylko pomarzyć.

      Dlaczego prezydent Adamowicz przez wiele lat po prywatyzacji zajmował stanowisko członka rady nadzorczej GPEC-u?

      Dlatego, że miasto zostawiło dla siebie 25% akcji - i jako strategiczny udziałowiec miało swojego przedstawiciela w radzie nadzorczej.

      Łatwo zatem policzyć, że skumulowany zysk na czysto GPEC-u z okresu 2010 - 2017 wyniósł 365 mln zł, czyli dwa razy więcej niż kwota, za którą władze Gdańska sprzedały go Niemcom.

      No właśnie jednak źle policzyłeś to drogi żeglarzu. 184 + 383 = 567 milionów złotych (koszt zakupu + koszt inwestycji). Jak widzisz ta inwestycja się jeszcze Niemcom nie zwróciła.

      Dodatkowo 184 miliony złotych były zapłacone za 75% akcji spółki. Udziałowcy dzielą się zyskami proporcjonalnie, więc 365 mln złotych nie poszło do Niemiec - część tego trafiła do budżetu Gdańska.

      Podsumowując - @sailor_73 przeklejając artykuł z niewygodne.info stara się stworzyć atmosferę jakiegoś skandalu, gdzie kura znosząca złote jaja została sprzedana za grosze.

      Prawa wygląda jednak inaczej - przynosząca straty spółka komunalna bez kasy na inwestycje została kupiona za 180 milionów złotych (te pieniądze nie trafiły do kieszeni Adamowicza, tylko do budżetu miasta), wynegocjowano jednocześnie olbrzymie kwoty na inwestycje, co przełożyło się na poprawę życia mieszkańców Trójmiasta. Miasto pozostało udziałowcem spółki, dzięki czemu ma nad nią nadzór i czerpie profity z obecnych zysków.

      P.S. No i na sam koniec - zwracam uwagę, że sprzedaż odbyła się w 2004 roku. Od tego czasu minęło 15 lat. Dwa razy w tym czasie już rządziła ekipa "Prawych i Sprawiedliwych" - mając w rękach prokuraturę a teraz i sądy.

      Gdzie więc te akty oskarżenia, dowody na winę i przekręty przy sprzedaży akcji?

      #neuropa #polska #tysiacurojenniezaleznychmediow
      pokaż całość

      odpowiedzi (88)

    Advertisement