•  

    Część 1. Wyjazdy

    Mój tag -> #mojahiszpania

    Byłem w zerówce gdy się dowiedziałem o tym że będziemy wyjeżdżać. Powody to były głównie finansowe. Na miejscu mieszkał ojciec matki który to nas zaprosił i obiecał pomóc na miejscu. W mojej szkole było krótkie pożegnanie, rozdałem cukierki, chwilę się pogadało i nic więcej. Wyjazdu zbytnio nie przeżywałem, może dlatego że jeszcze wtedy do mnie nie dotarło gdzie będę.

    Przylecieliśmy samolotem z Berlina do Alicante tylko z ciuchami. Miałem strasznie zatkane uszy po przylocie. Na miejscu mieszkał ojciec matki wraz z żoną i ich synem. Zostałem przywitany dużą ilością zabawek, miłego złego początki jak się okazało, bo potem była jazda bez trzymanki. Tymczasowo mieszkaliśmy w jego domu aż pomógł nam znaleźć mieszkanie w Alicante które wynajęliśmy.

    Był to jeszcze okres wakacyjny, więc miałem czas by uczyć się języka. W domu wszystko szło na marne, nie potrafiłem. Mieszkanie w Alicante było położone w bloku w dzielnicy cyganów i prostytutek. Niezbyt ciekawa okolica. Gdy wakacje się skończyły poszedłem do szkoły. I to była tragedia.

    Pełno cyganów, brak pomocy w nauce języka. Po prostu zostałem tam rzucony i jakoś musiałem sobie poradzić. Cyganie nie byli zbyt mili, potrafili wziąć moje rzeczy i je rozrzucić. Oczywiście nic nie rozumiałem. Raz był sprawdzian, nawet nie wiedziałem co było napisane. Zacząłem instynktownie ściągać. Nie kumałem do tego stopnia że nawet przepisałem imię i nazwisko typa obok XDDD

    Rodzice nie dostali obiecanej pomocy, musieli sami znaleźć sobie pracę. Matka zaczęła sprzątać mieszkania, zaś ojczym poszedł na budowę z ruskami. Nie przelewało się, potrafiliśmy jeść codziennie ziemniaki z jajkiem.

    Sytuacja diametralnie się zmieniła parę miesięcy później, gdy wyprowadziliśmy się z Alicante do El Campello. Całkowicie inne życie się zaczęło, ludzie z nowej szkoły zaczęli mi pomagać. O tym będzie następnym razem.

    Na zdjęciu widok na port z zamku Santa Barbara

    #emigracja #przemyslenia #hiszpania #dziecinstwo

    źródło: 100_0629.JPG