•  

    Powiem Wam, że byłam kiedyś na WykopParty pod innym nickiem, bo za bardzo bałam się pod swoim. Nikogo nie znałam poza jedną mirabelką, którą spotkałam później na miejscu. Ja byłam z koleżanką niezwiązaną z wypokiem. Tak sobie stoję, obserwuję co się dzieje, podchodzi do mnie jakiś chłopak, patrzy mi w twarz i mówi :
    - Cześć Saragaya.
    Takiego wtf to ja w zyciu nie miałam.

    pokaż spoiler Podobno poznał mnie po oczach, ktorych zdjęcie kiedyś tu wstawiałam (ʘ‿ʘ)


    #mirko #wykop #truestory #wykopparty
    pokaż całość

  •  
    nint via iOS

    +940

    Oczywiście jeszcze trzeba potwierdzić pilki cookies, zaakceptować politykę prywatności, trzy reklamy w tym jedna z dźwiękiem na pół strony i można się dowiedzieć, ze taki c*uj

    #truestory #gownowpis

    źródło: embed.jpg

  •  

    Ja pierdole, w tv połowa reklam to farmakologia. Leki, suplementy, witamny, kutasy. Ruszasz nogami w nocy? Znaczy że masz nadpobudliwość nóg w nocy więc przypierdol pigułę. Dziecko nie chce jeść (bo kurwa nie jest głodne?)? Zapierdol mu apetizer żeby niejadek zjadł obiadek i został pierdolonym grubasem. Najlepiej już od narodzenia zacząć faszerować dziecko tym gównem żeby przyzwyczajało się do kolejnych. Kurwa ludzie, czy wy na prawdę jesteście tak bardzo niedojebani? Czy jesteśmy narodem lekomanów? Czy to że właśnie puściłem bąka znaczy że powinienem wziąć tabletkę na nie puszczanie bąków? Ja jebie, wpierdalajcie co chcecie tylko nie żalcie się później że wpierdala was rak w wieku 40lat skoro sami szukacie sobie chorób

    #zalesie #truestory #takaprawda #niewytrzymie
    pokaż całość

  •  

    W związku z gorącym tematem przypomniało mi się pewne zdarzenie. W latach 2005-2008 mieszkaliśmy przez chwilę z rodzicami w Gdańsku, z tego rok (ostatni) w Jelitkowie u mojej cioci. Ciocia miała 3-letnią córkę (moją kuzynkę) i tak się jakoś złożyło, że często się nią zajmowałem. Miała to być niby nauka pilnowania dzieciaka dla mnie , tak naprawdę oczywiście znaleźli sobie darmową nianię.

    Pewnego razu dostałem zadanie zabrania kuzynki do fryzjera. No to siedzę w poczekalni (salon nie jakiś mega biedny, ciocia miała kasę, ale też nie jakaś ultra wysoka półka) i nagle do tej samej poczekalni wchodzi Paweł Adamowicz :D Przed wyjazdem do Gdańska myślałem, że będę codziennie trafiał na kogoś sławnego, a to była pierwsza taka sytuacja po prawie 3 latach tam spędzonych. Cholernie się zestresowałem, oczywiście instynktownie najchętniej bym do niego od razu podbił i zaczął sobie robić z nim zdjęcia i tak dalej, ale scykałem / nie chciałem być nachalny, więc po prostu na niego nerwowo zerkałem co 2 sekundy, a on po prostu siedział i czytał jakieś pisemko. Po jakimś czasie moja kuzynka zaczęła płakać - próbowałem ją za wszelką cenę uspokoić, żeby nie zrobiła mi siary przy nim, ale ta ryczała i ryczała.

    I nagle Paweł wstał i do niej podszedł. Delikatnie ją pogłaskał po główce i zapytał co jest nie tak. Ja powiedziałem, że prawdopodobnie jest głodna czy coś. No więc Adamowicz odłożył gazetę, wziął na ręce moją kuzynkę, podniósł koszulkę i na środku salonu fryzjerskiego nakarmił ją piersią. Zajebiście sympatyczny facet z niego był ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    #pasta #heheszki #czarnyhumor #coolstory #truestory
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Uwaga długie!
    W 2010 roku ukończyłem trzyletnie, zaoczne studia na kierunku socjologia. Uczelnia prywatna. Oczywiście w zawodzie nie pracowałem, gdy ktoś pyta nie potrafię wyjaśnić co to za zawód socjolog., Zaraz po odebraniu dyplomu wycierałem się po jakichś biurach za psie pieniądze, potem praca "umyslowa" się skończyła i robiłem fizycznie (ukladanie kostki)) ale tego też nie miałem talentu. Bez przerwy robiłem coś nie tak, zamotanie level milion ( ͡° ʖ̯ ͡°) Majster i robole mieli że mnie beke. W końcu znalazłem się na stażu w drukarni za 800zl netto, ciągle coś psułem, wszystkie wizytówki na gilotynie ciąłem krzywo, do poważniejszych zajęć bali się mnie dopuścić ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Potem powiatowa poczta. Sortowanie listow, wprowadzanie adresów do kompa i dodatkowa umowa na roznoszenie listów. Dwa lata bardzo ciężkiej pracy i znoszenia drwin i szykan ludzi o mentalności patusów ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    W końcu nawet i stamtąd mnie zwolnili. W międzyczasie odeszła ode mnie dziewczyna, kazała się wynosić bo u niej mieszkałem. Dość miała czekania aż się za siebie wezmę. Potem kilka lat na rencie mamełe, non stop wykop, fora, trollowanie, walenie konia, sami wiecie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    W końcu postanowiłem wyjechać do UK. Kuzyn się zlitował i zaproponował mi malutki pokój przy rodzinie. Warunek - mam pracować. Na bilet na samolot mama wzięła pożyczkę w Providencie i dodatkowe 200zl abym miał do ręki. Praca jest nagrana, z innymi Polakami na magazynie za minimalną pensję UK plus opłata za pokój, media itd.
    Angielskiego prawie wcale nie znam. Samolot wylatuje w poniedziałek. Peniam się ale wiem, że to moja ostatnia szansa na normalne życie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Jeżeli macie jakieś rady dla mnie na wyjazd, to piszcie.
    #pracbaza #truestory #przegryw #przemyslenia #studia #zalesie #emigracja #uk #wielkabrytania #anglia #praca #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj znalazłem telefon na chodniku, więc odniosłem go do recepcji hotelu przy którym leżał. 100 metrów dalej minąłem pana, który gorączkowo przeszukiwał kieszenie w kurtce. Wróciłem się do niego i zapytałem czy nie zgubił telefonu. Gdy ze strachem w oczach powiedział, że zgubił, to go poinformowałem, że właśnie jeden znalazlem i odniosłem do recepcji.
    Niby ludzki odruch, ale lubię takie dobre uczynki.
    #czujedobrzeczlowiek #nobodykiers #truestory
    pokaż całość

  •  

    Stoje sobie na przystanku i myślę:
    Niech stanie sie cos, żeby zmotywować mnie do nauki

    I nagle jeb

    pokaż spoiler Sikorka z pelnej pizdy uderzyla o przystanek i padła martwa


    Pora na nauke, bo skończę jak sikorka

    #truestory #gownowpis

  •  

    Tak to właśnie jest kiedy mieszkasz w górach i masz stodołę obok domu z której za nic w świecie nie chce zjechać śnieg z dachu(ꖘ‸ꖘ)
    #heheszki #zima #gory #beskidy #truestory

  •  

    Jakiś czas temu poznałem bardzo atrakcyjną, młodą kobietę lvl 26, która miała już trzyletnie dziecko z innego związku.

    Bardzo się w sobie zakochaliśmy i czułem, że choć popełniła błąd kilka lat temu, to ze mną chce zbudować trwały związek. Widać było, że bardzo się starała. Codziennie przygotowywała mi kanapki do pracy, w domu było posprzątane, a wieczorem dobry seks. W końcu się jej oświadczyłem. Miałem oszczędności, więc nie musieliśmy brak kredytu na wesele. Wszystko było super przez rok. Jednak po jakimś czasie zauważyłem, że zaczyna wszczynać kłótnie z błahych powodów. Wiecie, że nie opuściłem deski klozetowej albo że nie myję dokładnie kubków po kawie. Jej zdaniem powinienem to robić octem i gąbką, a nie wkładać od razu do zmywarki.

    Pewnego dnia wróciłem do domu, jednak nie było ani jej ani jej córki Dżesiki. Zadzwoniłem po jej znajomych i nic. W końcu odebrała jej matka i okazało się, że moja żona zawiozła jej swoje dziecko na przypilnowanie. Gdy w końcu wróciła na kwadrat, od razu widać było kurwiki w jej oczach. Zapytałem gdzie była. Początkowo tłumaczyła, że poszła z koleżanką do kina, a potem na wino. Gdy dopytywałem o nazwisko tej koleżanki, w końcu wybuchła płaczem i rzuciła się na mnie z łapami. Krzyczała, że to wszystko moja wina, bo za mało się starałem, że nie miała przy mnie motylków w brzuchu, że przestała czuć się przy mnie kobieco.

    Tak, mireczki. Moja żona puściła się ze swoim szefem w hotelu. Kazałem się jej od razu spakować razem z Dżesiką i wydupiać do Drawska, gdzie mieszkała jej matka. Następnego dnia złożyłem papiery rozwodowe. Troszkę się wahałem, ale mam dobrego przyjaciela, który powiedział mi tak: nie bądź głupi OnePageTo, to zwykły szron. Znajdziesz sobie lepszą. I podpisałem papiery rozwodowe.

    I teraz najlepsze. Okazało się, że moja ex zaciążyła, bo nigdy nie lubiła używać gumek. Ojcem okazał się oczywiście jej szef. Jak na uronię, sam miał niezłą żonę i trójkę dzieci. Był głupi, bo zabrał moją ex do Egiptu na wakacje i co chwila wstawiali jakieś żenujące zdjęcia na instastory. Gdy jednak mojej kobiecie urósł brzuszek i wcale nie był to tłuszczyk, tylko kolejny gówniak, szefuniu zerwał nią znajomość. Skąd to wiem? Bo głupi szlauf chciał do mnie wrócić, przepraszał, ale nie było na to opcji.

    Konkluzja jest taka. Nie ma sensu puszczać się na lewo i prawo, bo później zostaniecie samotną matką polką z dwójką dzieci, posiadając do tego ex-męża, czyli mnie, z którym dzieci nie miała, bo jestem bezpłodny. A jej najlepsze psiapsiuły nadal lajkują jej posty na fejsie typu, że np. tylko prawdziwy mężczyzna przygarnie dar w postaci miłości jej dziecka.

    P.S Kurczę, a jednak troszkę polubiłem tę jej Dżesikę. Ona niczemu nie była winna. Szkoda, że będzie wychowywała się bez ojca.

    #madka #samotnamadka #p0lka #zbiorniknasperme #logikarozowychpaskow #truestory #zwiazki #zdrada #pdk
    pokaż całość

  •  

    #coolstory #truestory #wroclaw #torun #logikarozowychpaskow

    Lubię tu czytać historie Mirków, szczególnie tych, którzy mają talent do ich opowiedzenia.
    Ja też – jak każdy zresztą – mam kilka takich historii, ale wydaje mi się, że nie umiem tak ciekawie ich opisać. Ale spróbuję dziś jedną o tym, jak byłem świadkiem osiedlowej stłuczki i sprawczyni nie do końca chciała ponieść za to konsekwencje.

    To było w letnie popołudnie chyba dwa lata temu. Wracałem z żoną ze spaceru i przechodziliśmy obok biedronki, kiedy widzę jak BMW 5 wyjeżdżając na wstecznym, całym impetem uderza w tylne drzwi samochodu zaparkowanego po przeciwnej stronie ulicy wzdłuż chodnika. Huk był donośny, wszystkie głowy tych, którzy byli w pobliżu skierowały się w tamtą stronę.

    Ja byłem jakieś 20 metrów od zdarzenia i widziałem wszystko jak na tacy. Za kierownicą siedziała młoda, odpicowana typiara, a obok niej, sądząc po wyglądzie, jej matka. Kobietę za kierownicą na sekundę zamurowało, ale zaraz potem pisk opon i rusza - widać bez zamiaru wyjaśnienia sytuacji. A że ruszyła w moim kierunku, to wybiegłem na ulicę tak, żeby mieć z nią kontakt wzrokowy, palcem wskazując na tablice rejestracyjne, tak żeby miała świadomość, że jej plan już od początku nie jest doskonały. Moja żona już do mnie mówi, żebym się nie mieszał (bo np. zawsze trąbie jak ktoś przede mną z auta peta wyrzuci mi pod koła i że się proszę o uszczerbek na zdrowiu), ale w tym przypadku mogłem jedynie zapamiętać dane samochodu.

    BMW było na wrocławskich blachach, a rzecz miała miejsce w Toruniu. Na ulicy raczej nie było kamer, Biedronka ta nie ma typowego placu parkingowego, tylko kilkanaście miejsc w poprzek chodnika, więc tam monitoring pewnie też by niczego nie objął. Czyli pewnie uszłoby jej to na sucho.

    Ja zapamiętałem numery, ale nie miałem ze sobą nawet telefonu, więc powtarzałem go sobie w głowie, żeby gdzieś go zapisać. Wpadam do Biedy, przy kasie babka dała mi długopis i na świstku paragonu napisałem, że samochód ma wgniecione drzwi, że mogę być świadkiem w razie czego, podałem swój numer telefonu i numery rejestracyjne BMW. Chciałem włożyć za wycieraczkę uszkodzonego samochodu i na tym skończyć swoją rolę.

    Wychodzę ze sklepu, przechodzę przez ulicę, żeby wsunąć kartę za wycieraczkę i wtem widzę, że podjeżdża typiara w BMW. Uchyla szybę i skruszona mówi, że się zestresowała, że nie poczuła, że w coś uderzyła (a stuknięte auto aż się całe zatrzęsło) i że poczeka na właściciela samochodu, aż się pojawi. Ja mówię, że ok, że proszę w takim razie załatwić sprawę jak należy i odchodzę.

    Jednak baba zamiast zaparkować w tym samym miejscu, z którego uderzyła w samochód (a było jeszcze niezajęte), to zaparkowała jakieś 50 metrów dalej tak, żeby najwyżej odprowadzić odjeżdżające auto wzrokiem i mieć pewność, że jej się upiecze. Myślę sobie „oooo ty…!” Żonie powiedziałem, że jednak zostanę i sprawdzę czy faktycznie podejdzie do uszkodzonego auta, jak się pojawi właściciel, bo przecież widać, że chyba nie bardzo ma ochotę.

    Nie miałem jak stanąć, żeby baby z BMW mnie nie widziały, więc udałem, że odchodzę, ale zaraz po skręcie z ulicy pobiegłem jak najszybciej na około kilku budynków, żeby znaleźć się po przeciwnej stronie całej sytuacji i tak żeby ta cwana typiara z jej matką myślały, że nadal mają jakiś plan, żeby się wywinąć z odpowiedzialności.

    Wchodzę z drugiej strony na ulicę zdarzenia i widzę, że przy uderzonym Citroenie C3 są już właściciele. Babcia i dziadek. Babcia już siedzi w środku, a dziadek zapakował siatki do bagażnika i siada za kierownicą. Miałem jakieś 100 metrów do nich, więc bez chwili namysłu startuję w ich kierunku jak Maurice Greene na dopingu.

    Miałem na sobie czapkę bejsbolówkę i bluzę z kapturem, więc mogłem wyglądać jak złodziejaszek.
    Podbiegam zdyszany do auta od strony pasażera i pukam w szybkę, żeby otworzyli. Babcię faktycznie przestraszyłem, dziadek chciał ruszać, bo miał już odpalony silnik, ale uchylił szybę, więc szybko powiedziałem, żeby nie odjeżdżał, bo ma uderzone tylne drzwi, bo ktoś mu wjechał.

    Na szczęście starszy gość wyszedł i już kątem oka widzę jak leci w naszym kierunku typiara z BMW.
    Więc zanim ona jeszcze zdążyła się odezwać, powiedziałem tylko, że byłem świadkiem zdarzenia, ale widzę, że biegnie sprawczyni, więc już Państwa w tym momencie zostawiam. Dziadek tylko zobaczył, że faktycznie ma walnięte drzwi i to nie lekko, a laska jak podbiegła, to tylko z głupią miną zaczęła gadać, że faktycznie uderzyła i dalej już nie słuchałem. Dziadek nie był w stanie nic jeszcze powiedzieć, bo widać było, że nadal składał fakty w całość.

    Ja już wiedząc, że jednak wszystko zakończy się tak jak powinno było od początku, mogłem udać się w kierunku domu. Duma rozepchała mnie od środka jak mało kiedy, więc szedłem kilkanaście centymetrów ponad chodnikami. Mijam zaparkowane opodal BMW i tu wyskakuje do mnie matka typiary i rzuca do mnie pogardliwie:

    - Ulżyło ci?

    Ja udając, że jej nie zauważyłem, po chwili odwracam tylko głowę i mówię do niej TYM głosem.
    pokaż całość

  •  

    Zainstalowałem asystenta Google, trochę przerażające, ale już go bardziej polubiłem niż jakiegokolwiek człowieka. ( ಠ_ಠ)
    #google #truestory #oswiadczenie #komputery #technologia

    GIF

    źródło: i.kym-cdn.com (3.79MB)

  •  

    Takie coś znalazłem w necie. Nie jestem żadnym specjalistą w dziedzinie militariów ani samoobrony,ale regułka wydukana na pamięć po ataku wg mnie od początku była conajmniej dziwna.

    "Znalezione w sieci. Proponuję przeczytać uważnie bo uwagi tego internauty moim zdaniem są bardzo sensowne a cała ta sprawa śmierdzi na odległość;

    "Pracowałem w wojsku i później policji .Aby ugodzić kogoś jednocześnie narządy, przeponę , i w serce zadając pchnięcie trzeba być wyszkolonym albo mieć niebywałe szczęście . To jest półmetrowy odcinek do pokonania pod bardzo konkretnym i precyzyjnym kątem . 2 razy dłuższy niż typowe ostrze noża bojowego.3 razy niż typowego kuchennego .Atakując w inny sposób pod żebro około 20 cm u praworęcznego atakującego . Broń użyta w ataku to nóż desantowy, używany przez komandosów. Jest to informacja podana przez policję. Ostrze miało około 15 cm długości .Trzeba ćwiczyć tygodniami żeby takim nożem zadać takie ciosy .

    Większość uderzeń w afekcie w jamę brzuszną zadaje się na wprost w okolice żołądka i lądują najdalej na krzyżu i miednicy. Nożownicy amatorzy często próbują zaatakować w serce przez żebra czy mostek.Człowiek się rusza, ofiara też. Są emocje, adrenalina. Spięcie mięśni. Brak doświadczenia.
    Zobaczcie jak wygląda corrida. Wprawieni matadorzy nie potrafią szpadą trafić tak byka który ma 2.5 krotnie większe organy przez czasem kilkadziesiąt minut

    Duża ilość osób przeżywa nawet 4-5 pchnięć. To zdarzenie było bardzo nietypowe. W taki sposób został ugodzony Jezus włócznią przez setnika z 10 letnią praktyką. Będąc nieruchomym. W mojej opinii wymaga to ponadprzeciętnej wiedzy z anatomii i technik walki.
    Ciosy w Gdańsku były 2. Jeden na wysokości pasa. Drugi już śmiertelny. Dokładnie w takiej kolejności jak uczą się komandosi. Jeden nisko a gdy człowiek spina przeponę i się pochyla z bólu skraca pewne odcinki wewnątrz ciała. Możliwe jest zadanie wtedy ciosu w serce nawet tak krótkim ostrzem.

    Dodajmy do tego jeszcze płaszcz zimowy i całą resztę ubrań.Spróbujcie przebić a co dopiero trafić w coś przez 3 warstwy materiału . Tutaj to nie był amator po prostu.

    Po tak silnym ataku facet jednak miał czas zdążyć wygłosić swój manifest . Znał procedury , harmonogram z wyprzedzeniem i był precyzyjny (miał plakietkę media , były fajerwerki zagłuszające i odciągające uwagę , ochrona nie stała na tyle blisko więc wiedział ile ma czasu na działania ) To też nietypowe. Jak na kogoś kto ponoć wchodził do banków ze straszakiem to wygląda zbyt profesjonalnie.

    Zmarły Prezydent nie miał wiele wspólnego z więziennictwem czy wymiarem sprawiedliwości . Stefan winił PO za tortury w więzieniu po czym tak chętnie tam wraca. I ze wszystkich polityków tej partii wybrał jego.W czasie gdy każdy może wygooglowąć że Donald Tusk biega w pewnym miejscu z jednym ochroniarzem. Wszystko się kupy nie trzyma.

    Nie zachowało się też żadne wyraźne nagranie ze zdarzenia z widokiem na jego twarz twarzy.To dziwne że podczas finału ,podczas odliczania i światełka nie było zbliżeń . Oglądaliśmy różne konkursy , mam talenty itd. Przecież zadanie operatora w takiej chwili to maksymalne uchwycenie ze wszystkich kamer.To był finał a jedyne konkretne nagranie było z komórki kogoś z tłumu. Reszta została upubliczniona dzisiaj i pocięta na urywki w wielu przypadkach. Na każdym, powtarzam na każdym jego twarz jest zasłonięta przez dym z zimnych ogni albo nierozpoznawalna przez czerwoną poświatę z innych fajerwerków.

    Możliwe nawet że prawdziwy Stefan cały czas siedzi i będzie siedział dalej za tego cudaka tutaj . Skoro w scenariuszu Kilera Piotr Wereśniak wpadł na to 20 lat temu to czemu nie tutaj. Jak wiadomo dzieją sie rzeczy które sie pisarzom jeszcze nie śniły.

    Stefan to zrobił w taki sposób ,takimi środkami że mam niemal 100% pewność że jest osobą doświadczona i dobrze przeszkoloną jak również miał dostęp do informacji do których zwykły kowalski by nie miał. Użył noża o sztychu sztyletowym a nie typowym. Takie są typowe głownie dla zwiadu i rozpoznania.

    Jego motywy są wewnętrznie sprzeczne ale pozornie spójne a manifest wygłosił bez potknięć przejęzyczeń czy pośpiechu . . Znam statystyki jako były protokolant .
    Frustraci zaburzeni atakują wielokrotnie. Dają sobie upust. Odreagowują. Oni marzą o zemście latami. Bywa i nawet 30-50 pchnięć. Obsesja stoi na przeciwnym biegunie co narcyzm. Nie tłumaczą się. Oni po prostu działają.Ich celem jest ofiara, nie opinia ludzi , nie widownia. Nie przekonywanie kogoś że ofiara była zła .

    Taki Brejwik który zabijał aby swoje manifesty rozpowszechnić był wielokrotnie badany i jest osobą całkowicie poczytalną.
    Posiada pewne zaburzenia emocjonalne i empatii ale nie posiada żadnych chorób psychicznych w znaczeniu klinicznym . Jak wielu mu podobnych. W tym i Stefan moim zdaniem .

    Oceniajmy po owocach. A efektem jest że nie żyje Pan Adamowicz i odchodzi Jurek. Komu miało by na tym zależeć. Rabusiowi bankowemu?""

    #truestory
    #gdansk
    #wosp2019
    #zamach
    #noze
    #militaria
    pokaż całość

  •  

    Kuzynka prosiła mnie, abym pomógł jej napisać test z matmy. Mówiłem, aby się uczyła, zapraszałem ją nawet, że jej wytłumaczę.
    I trochę podpadła u mnie, twierdząc, że po co, to głupie, ściągnie jakoś.
    Trochę to nieuczciwe, ale powiedziałem, że pomogę...
    Foto przysłała, napisałem, tylko że ostatnie zadanie zrobiłem metodą o kilka lat za szybko dla niej.
    I było super, w dzienniczku 5, ale...
    Nauczycielka przy oddawaniu prac poprosiła ją o wytłumaczenie jak zrobiła ostatnie zadanie.

    Bezmyślnie wszystko przepisała, włączając rzeczy nieznane na poziomie jej klasy.

    5 zmieniło się w 1. Ciekawe, czy teraz zacznie się chociaż trochę uczyć.

    #heheszki #matematyka #humor #gimbaza #truestory
    pokaż całość

    GIF

    źródło: i.kym-cdn.com (464KB)

  •  

    #madka #samotnamadka #zbiorniknasperme #logikarozowychpaskow #truestory

    Taka sytuacja u mojego kumpla, że poznał samotną madke z gówniakiem lat kilka. Rok później byłem już u nich na weselu, a kolejny rok później doradzałem mu przy sprawie rozwodowej. On złożył pozew bo zbiornik na spermę pokłócił się z moim kumplem, zawiozła gówniaka do swojej madki i pojechała w pizdu ze swoim szefem na ruchanie do hotelu. Już kilka miesięcy po rozwodzie i się okazuje że drugi bachor w drodze z tym własnie szefunciem. Szefuncio ma swoją żonę i swoje dzieci. Jednak przez pewien czas występował na Insta dumnie przy swojej kochance na fotkach do czasu, aż nie dowiedział się o ciąży i nie spierdolił od niej. W ten sposób samotny zbiornik na spermę w wieku 26l., ma dwójkę dzieci z dwoma różnymi facetami i ex-męża z którym nie miała dzieci. Oczywiście jest z tego dumna i postuje typowe obrazki o tym jak to dużo trzeba mieć siły by być samotną madką.

    P.S. Powiedziała, że wyszła za mojego kumpla bo był dobry da jej dziecka...
    pokaż całość

  •  

    kurde akcja ze wczoraj w biedrze, okazuje się że produkt ma olkohol w sobie i nie mogą mi sprzedać, ale kasjerka napierdala po ukraińsku i imba była xD Ostatecznie musiała pani kierownik przyjść
    #biedronka #przegryw #truestory

  •  

    Kiedyś jeszcze za czasów stacjonarek, pyłków, smartshopów i innych 'śmiesznych' rzeczy, kiedy to wszyscy jarali talizman kierowcy, ale z żarówy/folii nie pociągną, bo ćpuńskie(XD)
    chodziliśmy jarać alfie mleko do takiego Szymka. Głównie ze względu na jego ojca Grzesia, bo ważnym jest, aby na bani nie siedzieć i nie nasłuchiwać, CZY MOŻE JUŻ IDZIE. Chłop miał takie lekkoduszne podejscie - "jaa kurzcie se to synki jak wom po tym fajnie jest", ale jakby sie dowiedział, że to twardy narkotyk, a nie jakiś dopalacz(wtedy to słowo nie miało tak negatywnego wydźwięku) to miejscówa była by spalona. No i któregoś razu przyszło mi troche poczekać na swojego bucha, bo byłem kierowcą. Grześ z wesela wrócił o 22, bo żona jak zwykle zaczęła wyzywać wszystkich od zakłamanych platformiarzy, a Grześ podejście do polityki miał jak do wszystkiego - lekkie. No i ululał już tą żone, wpada do nas no i nagle sie łapie za głowe - "kuurła, Fuukmistrz, żodnej gorzoły my w dom nie wzieli. Zajechołbyś tam ze mną jeszcze roz?". No zajechałbym ale kurwa zesrałbyś sie więc ściemniłem, że przed paleniem pyłku se jebłem ćwiarke na rozluźnienie. I tu zaczęło sie dziać. Grzechu luka raz na mnie, raz na żarówe, powtarza pod nosem "na rozluźnienie ta". "A KURŁA MŁODY ŻEM JE DAJ MIE TO". No i szczerze mu zazdroszcze walenia unikatowego pierwszego bucha pod okiem tak wprawionego instruktora jak ja, kolo aż sie zachłysnął dymem. 5 sekund mija, a ten lewo, prawo, lewo, oczy jakby mu powieki ucięli i taki przerażony patrzy na mnie i "o kurwa, o kurwa". W sumie to prawie narobiłem w gacie, bo dotarło do mnie, że dałem zabuchać stima z 10x mocniejszego od koksu 50latkowi po zawale, ale chuj xd sam chciał. Całe szczęście ta dosadna fraza nie wyrażała strachu, a rozpierdol. Zaczął nas zaciągać na dół miejscówy, do swojej kuźni, bo on tu tera je bogiem i topi szkło i robi z niego papaje xd. Stety niestety flachy po żubrach średnio się do tego nada... kurwa KUŹNIA sie do tego nie nadawała, ale zanim zaczął być wkurwiający znalazł inne zajęcie. Kupił ode mnie pare g tego i zaczął to kitrać po całym gospodarstwie, taaaki dumny z siebie, bo rozkminil po trzecim buszku, że to dobry sposob, żeby zostawić coś na potem. Oczywiście tego samego wieczoru kurwował, że trzeba jarać alfe z ziemią i innym kurwa glejem. I w sumie tyle. Grześ został naszą ostoją w świecie energooszczędnych żarówek(co go żona nachwaliła za to że nie kupuje takich jak unia każe XD). Czasem nawet jak mi padnie żarówka to ide z buchem do niego, z jednen palimy, drugą calą biore ja i wszyscy zadowoleni, mnie taniej wyjdzie, a jemu żona nie truje, że piniondze na głupoty przepuszcza #pasta #truestory #narkotykizawszespoko pokaż całość

    •  

      @Fukmistrz: Chcialbym kiedyś spróbować tych hehe stimów. Znaczy raz bralem metkat, nie powiem, zajebiscie bylo ale godzina pierdolenia sie zeby oczyscic i latanie po aptekach oraz koszt ok 15zl za dwie dawki [doloze 5zl i mam gieta cmc] + być może manganizm i zryty łeb to srednio mi sie widzi. Miałeś po tej alfie wtedy jakieś psychozy? wszystkie bk i stimy warte uwagi mają bana z tego co wiem w polszy, a osiedlowe seby najwyzej zioło. pokaż całość

    •  

      @GothBoyy666 ta, z każdym kolejnym razem dają znac o sobie. W sumie to mam już zalążki malutkie tego co wydawało mi sie śmieszne i zmyślone jak czytalem na forum xd ale schodzi wraz z fazą. a koty i cmc to imo zabaweczki, chyba ze walisz 0.5 chloru na sniffa, ale to i tak nie jest ani troche tak plugawe jak alfa xd

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #lodz #hydraulika #truestory
    Ułamałem sobie kurek od baterii, stara była, zdarza się, pojechałem do Castoramy, kupiłem nową baterię i myślę... co się będę męczył, wezwę specjalistę. Pierwszy lepszy numer z netu i dzwonię.... Tłumaczę o co chodzi jaki adres i pada - "będę za 2 godziny cena 250 PLN".
    CO? Za odkręcenie 2 śrub, nałożenie teflonu i zakręcenie? Zajęło mi to 25 minut z zegarkiem w ręku czyli oszczędziłem 10 zł na minutę :) Zajebiste uczucie. :)
    Potem pomyślałem, że jako informatyk powinienem rzucać przez telefon 800 PLN za przyjazd (adekwatnie do wykształcenia i zakresu wiedzy) - to by się ludzie szybko nauczyli sami naprawiać komputery :)
    pokaż całość

  •  

    Kilka dobrych lat temu w #techbaza na przerwie w jakieś 10 osób wzięliśmy Matiza koleżanki i ustaliliśmy go w ten sposób w przejściu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Zdjęcie jest źle zrobione, bo zaraz przed są takie 2-3 schotki z takim zjazdem dla wózków. Auto na sam podjazd by się nie zmieściło, dlatego poprosiliśmy woźnego o takie długie dechy, żebyśmy mogli go tam wciągnąć ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Najciekawsze jest to, że zostawiła te auto na biegu, a mimo wszystko jakoś udało nam się go tam wprowadzić XD
    #heheszki #kiedystobylo #truestory #oswiadczenie
    pokaż całość

  •  
    Samcro via iOS

    +219

    Czytając mirko, niesamowicie śmieszą mnie domorośli „milionerzy” z IT, którzy uważają, że 10 czy 15 tysięcy PLN miesięcznie to fortuna, która czyni z nich bogaczy i „lepszej klasy” ludzi.

    Nie można być bardziej w błędzie.

    #oswiadczenie #bekazpodludzi #truestory i może #niepopularnaopinia

  •  

    #zima #slisko #truestory

    Jechałem zabójcze 15 km/h, bo ślisko.
    Z pobocza nie może ktoś wyjechać.
    Chcę dobrze człowiek, popcham.
    Idę, pcham i nic.
    Koła z przodu kręcą się jak szalone, ale auto stoi.
    I tu mnie coś tknęło.
    Zapukałem w szybę, tam ładna pani.
    Pytam, ręczny spuszczony?
    Pani, ojej - nie
    To proszę to zrobić
    Podziękowała i pojechała

    Nikt nie wstał i nie klaskał
    pokaż całość

  •  

    oglądaj mirko na PC
    stwierdź ze już pora spać
    połóż się
    weź telefon i włącz mirko


    #truestory

  •  

    #truestory #policja #szczecin #narkotykizawszespoko
    Na fali ostatniej popularnosci policji, chcialem opowiedziec hisorie, ktora spotkala mnie ponad 10lat temu.

    Od 3tygodni wynajmowalem pokoj w mieszkaniu z ludzmi o ktorych wiedzialem tyle, ze sa studentami i mieszkaja w dwoch pozostalych pokojach.

    Byl piatek 13go, przerwa miedzy wykladami, pale papierosa, podchodzi do mnie dwoch typow, pytaja czy nazywam sie eARL, nie odpowiadam, bo nie wiem kto to jest, jeden z nich wyrwal mi papierosa z reki, mowiac "ty juz nie palisz" i go odgasil, po czy panowie zaczeli mnie szarpac i ciagnac po schodach w dol, do samochodu. Stawialem opor, dopiero po chwili szarpaniny, zalozeniu kajdanek i wrzuceniu mnie do auta laskawie oznajmili ze sa z policji.

    Jestesmy w samochodzie, pada pytanie "gdzie mieszkasz", nie odpowiadam, czekam... jedziemy jakis kilometr dalej i zatrzymujemy sie pod adresem mojego zamieszkania (w tym momencie wiedzialem ze cos jest bardzo nie tak, ale co?)
    Wchodzimy na gore, w moim pokoju kilku policjantow, pokazuja mi nakaz przeszukania na ch wie kogo(okazalo sie ze na poprzedniego lokatora) i pada pytanie odnosnie zawiniatka na stole pod ktorym lezy moj dowod xD, odpowiadam ze to moja trawka i czy to cos zlego? Chyba bylo, bo zostalem polozony na podlodze, rece w kajdankach za plecami i tak sobie leze, pilnowany przez policjanta kryminalnego palacego papierosa, ktoremu zwrocilem uwage zeby wzial popielniczke, puszke i tam zostawial popiol a nie na podlodze.
    Szanowny zaciagnal sie i strzepywal popil na mnie, szczerze usmiechajac sie do mnie...

    Po przewiezieniu na komende na Al.JP2 zabrania mojego telefonu i laptopa nadszedl czas na przesluchanie, z ktorego panowie niczego sie nie dowiedzieli, ale ze byli twardzi i wiedzieli jak postepowac z narkomanami,po godzinie psychicznego znecania sie i gnebienia mnie, podalem im haslo do laptopa.

    Szykan czesc dalsza, panowie otworzyli gg, zmuszajac do podania hasla, po czym czytali na glos moje rozmowy z aktualna partnerka, czerpiac wiele frajdy i smiejac sie ze mnie.

    Ale to nie koniec przesluchania, trwalo okolo 3godzin, potrzeby fizjologiczne zaczely dawac o sobie znac, a ja dzielnym funkcjonariusxom.
    W odpowiedzi slyszalem zebym "zamknal morde",
    "Ale ty mnie wkurwiasz", "zaraz ci zajebie".
    W momencie kiedy wiedzialem ze nie wytrzymam dlugo, wstalem, sciagnalem spodnie oraz majtki "co ty odpierdalasz?" uslyszalem...odpowiedzialem ze chce sie wysrac i wyszczac! Ze niczego nie ukrywam w gaciach!

    "Spokojnie zaraz pojdziemy" uslyszalem, tak tez sie stalo po kilku minutach od mojego obnazenia.

    Potem transport do aresztu, 24h w celi, przeszukanie domu rodzicow i wyjscie na wolnosc.

    Trzy rozprawy, co trwalo 1,5roku i wyrok 2lata w zawieszeniu na trzy. To by bylo na tyle, pozdrawiam @Sierzant_Bagieta w nawiazaniu do twojej odpowiedzi z przed kilku dni, nie wiem jak mnie to spotkalo. Powaznie.
    pokaż całość

  •  

    Pamiętam jak kiedyś moja mama pracowała na dwa etaty i prawie nie widziałem jej w domu. Pewnego razu cudem trafiło się że miała dzień wolny. Miałem 7 lat więc wykombinowałem, że wyjdę rano do szkoły. Dojdę do niej i wrócę mówiąc, że zamknięte (co było po części prawdą, bo tylne wejście zawsze jest rano zamknięte). Chciałem spędzić z nią trochę czasu. Jak przyszedłem do domu to mamy to nie przekonało i zaprowadziła mnie tam spóźnionego o około 2 godziny. Wyszedł tylko spacer. Potem w domu dostałem opieprz, ale warto było (งⱺ ͟ل͜ⱺ)ง

    #aryoconcent #rodzice #truestory #dzieci #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

  •  

    -wchodzi @mroz3 pod tag #wroclaw
    -PRIVJET
    -PRIVJET KURWA PO WROCŁAWSKU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TE DOKUMENTACJE NA AUTOBUSY
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST PRZETARG
    -HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY TRAMWAJ. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO TRAMWAJE Z CZASÓW BRESLAU? NIEMIECKIE, SOLIDNE DOBRZE ROZPLANOWANE.
    - A TU MODERUS Z GUWNA. W MAGISTRACIE SRAJĄ DO WIADRA, PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z MAGISTRATU DO JEDNEGO I POTEM, @krave SIĘ PRZESUNIE, RĘKAMI TO NABIERAJĄ, MIESZAJĄ Z OBIETNICAMI WYBORCZYMI, UWAGA ARKADY, I LEPIĄ MPZP
    - I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST GŁUPIE, TANIE DLA DEWELOPERÓW I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ ŁAPÓWKARSKĄ FUNKCJĘ. A NA PSIM POLU? NO NA PSIM POLU JAK W LESIE.

    a @wiedro, kurwa
    -chlip chlip te tramwaje mają tak ciężko
    -jebana zakorkowana Legnicka
    -ehhh tak by sobie chciał pojeździć nową Skodą i szkalować magistrat
    -a nie może
    -dajcie dodatkowe miejsca dla deweloperów
    -trzymaj się Sutryk
    -będę do ciebie pisać z Przedwojennej
    -kocham cię ehhh

    nie #pasta a #truestory
    pokaż całość

    +: Virgo92, timba +514 innych
  •  

    Dzisiaj idę pierwszy raz na dywanik do kierownika wyjaśnić tą śmieszną skargę, swoją drogą wygląda jakby napisał ją jakiś niezbyt inteligentny gimnazjalista ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    W komentarzach "na brudno" moje wyjaśnienie sprawy.
    Tak, wiem - egoistą * :D

    #pracbaza #komunikacjamiejska #truestory

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

    •  

      @seboxtc: A co jeśli zwracasz się w korespondencji do jednej osoby, jednego pracownika, a nie całej firmy?

      W dodatku jakie Państwo, Państwo jako kraj, Państwo jako firma, Państwo jako małżeństwo?
      Jak piszesz listy to też piszesz przed imieniem nazwiskiem adresata i nadawcy "Sz. P."?

      Takie określenia były używane w 20 wieku i tam je zostawmy jak wiele innych określeń których dzisiaj nie używamy.

      Ja natomiast nie rozumiem problemu z sformulowaniem witam, argumentacja że gospodarz wita gości to jakby argumentował że zamek w drzwiach nie można nazywać" zamek", bo zamek to budynek.

      Jak już mamy używać Szanowni Państwo / Szanowny Panie / Szanowna Pani to może wróćmy do Pani matko i Panie ojcze (tak się kiedyś zwracało do rodziców i nie użycie tego określenia było równoznaczne z brakiem szacunku do rodzica).

      Określeń "Szanowny" używają tylko osoby starsze którym już bardzo ciężko pozbyć się tego nawyku, a młodym osobom radzę nie uczyć się staroswieckich określeń bo nie brzmią one profesjonalnie.
      pokaż całość

    •  

      @Jaracz_Joint: oczywiście że używam w listach Sz.P i nic Ci do tego. Dla mnie to możesz nawet pisać Elo na początku wiadomości

    • więcej komentarzy (54)

  •  
    chozi via iOS

    +31

    Tak się to robi kochani ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Zawsze pisać januszowi, że poszedł za więcej niż był wystawiony ;)


    #olx #januszeolx #truestory #januszebiznesu #takaprawda

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    Jakiś czas temu bliżej mi nieznana sąsiadka czasem o 2-3 w nocy dzwoniła domofonem żeby jej drzwi otworzyć, bo klucze niby zgubiła. No i tak jej otworzyłem kilka razy, aż pewnego razu postanowiłem przyśmieszkować i na jej pytanie "przepraszam czy można otworzyć, bo ja klucz zgubiłam?" odpowiedziałem "a można jak najbardziej, jeszcze jak", to był ostatni raz kiedy zadzwoniła z taką prośbą xD

    pokaż spoiler było warto ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #truestory #takbylo
    pokaż całość

    źródło: picshag.com

  •  

    pokaż spoiler Dodaję wpis w imieniu @Marcia1415 bo sama nie mogłaby Was zawołać przez mirkolisty z mojego wpisu:


    Cześć

    Jesli mnie nie pamietacie, nie tak dawno temu zorganizowaliscie dla mnie akcje, która obila się szerokim echem, za co jestem Wam ogromnie wdzieczna Na chwile obecna mam na koncie 128 tys. zl, co stanowi 52% kwoty z czego zdecydowana wiekszosc pochodzi od Was. Moja fundacja która zbiera dla mnie pieniadze za posrednictwem siepomaga postawiła mi warunek, ze musze uzbierac przynajmniej 75%, żeby moc cos wyplacic.

    Na te chwile do 75% brakuje mi 54352 zł. Bez Was nie mialabym nawet cienia nadziei, bo zebralabym do tej pory pewnie z 10%, ale teraz wydaje mi się to naprawde osiagalne. Przyznam jednak, ze wasza pomoc w dotarciu do mety jest na te chwile moja najwieksza nadzieja. Dziekuje Wam za wszystko, co do tej pory zrobiliscie i dalsze wspieranie mnie.

    Zbiorke można znalezc tutaj: http://www.siepomaga.pl/marta-gaik

    Możecie mi również pomoc przekazujac na moje leczenie 1% podatku (KRS: 0000272272 z dopiskiem "Na leczenie Marty Gaik")

    Jeśli chcecie, możecie pomoc mi dotrzec do szerszego grona wykopujac znalezisko: http://bahiskritik5.com/artykul/4745607/ciag-dalszy-mojej-walki-z-choroba/

    Chcialam Wam powiedziec, ze udalo mi się dotrzec do kilku mediow i podzielic się z Wami paroma linkami, w których opowiadam o swojej walce z chorobą. Udzielilam także krotkiego wywiadu dla Eski

    http://bydgoszcz.eska.pl/newsy/ma-dopiero-21-lat-i-chorobe-ktora-posadzila-ja-na-wozku-marta-gaik-z-bydgoszczy-potrebuje-naszej-pomocy-audio/752901

    Tutaj Gazeta Wyborcza:

    http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/7,48722,24324393,21-letnia-bydgoszczanka-nie-czuje-swojego-ciala-ale-mozna-jej.html

    Tu z kolei Głos Wielkopolski:

    http://gloswielkopolski.pl/21letnia-marta-nagle-zapadla-na-chorobe-ktora-posadzila-ja-na-wozku-pomozmy-jej-ja-pokonac/ar/13781843

    U mnie ostatnio bywa różnie. Aura na na dworze nie sprzyja spacerom a tym bardziej nie wplywa pozytywnie na samopoczucie. Od 2 tygodni jestem na turnusie stacjonarnym w centrum intensywnej rehabilitacji neurologicznej Neuron. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania do pokonania.

    Codziennie ciężko ćwiczę: 4 h ćwiczeń w tym ćwiczenia bierne aby zapobiec przykurczom, ćwiczenia z rehabilitantem w siadzie, wzmacnianie miesni karku w lezeniu na brzuchu oraz pionizacja na stole pionizacyjnym . Bywają dni zwątpienia i braku sił ale wiem że mimo braku poprawy teraz kiedyś przyjdzie taki dzień że ciężka praca i leczenie da duże efekty terapeutyczne poprawiające stan zdrowia.

    Póki co wyniki immunologiczne prawdopodobnie nie sa za dobre aby podjąć leczenie. Miesiąc od plazmoferez będę musiała powtórzyć badanie krwi z nadzieją że namnoza mi się przeciwciala i będę mogła zrobić coś w tym kierunku.

    Czekam na wiadomość od lekarza czy ewentualnie będę mogła przyjąć w najbliższym czasie immunoglobuliny zamiast dozylnie to podskornie zmniejszając ryzyko powikłań i wstrzasu. Od jakiegos czasu niestety męczą mnie coraz częstsze mimowolne skurcze mięśni - miokloniczne są objawem uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego. Od niedawna odczuwalam silne bóle barku, będąc w Grudziądzu miałam wykonany rtg który wykazał liczne ogniska osteolityczne oraz żebra szczatkowe kręgu szyjnego C7 które mogą powodować parestezje i bóle głowy. W następnym tygodniu idę na tomografie i zobaczymy co dalej w następnej kolejności scyntygrafia.

    W poniedziałek mam umówiony wywiad z którego powstanie reportaż w tvp. Reportaż ukaże się prawdopodobnie we wtorek w telekurierze i zblizeniach.

    Gorąco polecam obejrzeć

    Niestety kolejne badania, leczenie i rehabilitacja to bardzo duże koszty.

    Na koniec krotki filmik z rehabilitacji: http://streamable.com/by352

    Bardzo proszę was o dalsze wsparcie i pomoc. Każde 10 zł ma duże znaczenie w moim powrocie do zdrowia

    Jesli nie chcecie, abym Was wolala do kolejnych wpisow, odplusujcie ten:

    #siepomaga #pomocdlamarty #coolstory #truestory #pomagajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Drogi pamiętniczku! (Uwaga będzie bardzo długo, to wpis taktyczny, egoistyczny, o mnie, dla mnie, na pamiątkę :)).

    Ćwierćwiecze już tuż tuż. Zawsze myślałam, już jako dziecko, że w tym wieku będę jakaś taka...mądrzejsza, poważniejsza, będę miała męża i nie będę zaczynała zdania od „No więc”.
    No więc, nie. :) Tak się nie wydarzyło, a moje marzenia to między innymi:
    - przejechać tor Poznań mazdą mx5 miatą
    - zrobić sobie fajną sylwetkę
    - nauczyć się podciągać na drążku
    - zostać geniuszem protetyki słuchu
    - zwiedzić ciekawe, niestandardowe zakątki świata
    - Choć raz dostać więcej plusów niż @WuDwaKa → zobaczysz draniu, dojadę Cię! :D

    … mam jeszcze sporo innych bardziej rąbniętych marzeń, ale o nich może nie napiszę...bo się wstydzę i chociaż będę sprawiać ważenie poważnego człowieka. No dobra, kogo ja tu będę oszukiwać? Mamusię oszukam, tatusia oszukam, ale Mirko nie oszukam :D.

    To ciekawe jak człowiek się zmienia.
    Mamuś mówi, że jako maluszek (tak, byłam kiedyś jeszcze mniejsza, też nie mogę w to uwierzyć :D) byłam strasznie rozdarta, płakałam, a jedyne co mnie uspokajało to huśtawka, więc ciotki z ameryki przysłały mamie huśtawkę, którą zamontowała do framugi drzwi w kuchni, sadzała mnie tam, rozhuśtała, a ja spokojnie siedziałam, mogłam nie jeść, zlać się, zwymiotować kaszkę, ale i tak był spokój, a mama mogła spokojnie zająć się pracami domowymi.

    W podstawówce...Nie. Do przedszkola nie poszłam, tzn..poszłam, mama zaprowadziła mnie tam:
    - Zobacz ile dzieci! Chciałabyś się z nimi pobawić?
    - NIE.
    No i tak skończyła się moja przygoda z przedszkolem.
    W podstawówce byłam strasznym introwertykiem, bardzo nie lubiłam swojej klasy. Miałam tylko jedną koleżankę, która była takim samym przegrywem co ja więc jakoś we dwie przebolałyśmy tę podstawówkę. W klasie miałam taką Ankę... nienawidziłam blond wywłoki. Córka mojej wychowawczyni...ta też nie przypadła mi do gustu. W podstawówce po raz pierwszy zetknęłam się z niesprawiedliwością, faworyzowaniem i gnojeniem za wszystko i za nic. Tam też złapałam traumę, którą mam do dziś – topiłam się na basenie w 2 klasie i do tej pory pływać nie potrafię i nie zamierzam się nauczyć – jestem zbyt młoda by umierać.
    No i tak przez 6 lat żyłam jako taki outsider.

    W końcu nadszedł wyczekiwany dzień – koniec z bandą pomyleńców – idę do gimnazjum. Nowe środowisko, nowi nauczyciele, nowa klasa, nowy wychowawca. Wreszcie! Istnieje przekonanie, że okres gimnazjum to pranie mózgu. Potwierdzam. W klasie miałam 35 osób z czego 10 dziewczyn, no 11, łącznie ze mną, choć nie do końca, bo to był czas kiedy byłam...skejtem. Tak. Nosiłam bluzy z kapturem, jeździłam na desce, biłam się z chłopakami, chodziłam na wagary, byłam takim chłopcem tyle, że z dziwnymi fałdami tłuszczu w okolicach klatki piersiowej. Uczyłam się dobrze, lubiłam matematykę, angielski, francuski, polski, ale moje zachowanie wykraczało poza wszelkie normy przyzwoitości. Na moje szczęście miałam wybitnego wychowawcę. Do tej pory mam z nim kontakt i dobrze mnie pamięta, uwielbiałam go, uczył mnie WOSu i historii. Chyba kumał, że aktualnie przechodzę okres buntu widział, że głupia nie jestem, ale leniwa, dlatego, żebym startowała w jakichś konkurach musiał mi wymyślać jakieś zakłady, wyzwania. Raz zapytałam go bezczelnie ile ma lat. Odpowiedział, że powie mi gdy wezmę udział w międzyszkolnym konkursie wiedzy o Chopinie. Uparłam się na tyle, że jestem pewna, że wiedziałam o Chopinie więcej niż on sam o sobie. Zdobyłam pierwsze miejsce w szkole, dostałam się do ogólnopolskiego konkursu, z którego również przyniosłam 1 miejsce i z moją bezczelnością rzuciłam dyplomy wychowawcy na biurko i znów zapytałam bezczelnie o wiek. W odpowiedzi dostałam „No w tym roku, mógłbym już startować na prezydenta”. :) Z matmy też robiłam ponad przeciętną, bo miałam wybitną nauczycielkę i dawała mi zadania z liceum, które szybko ogarniałam, ale jednak same piątki i szóstki miałam z angielskiego, w tym rywalizowałam z kolegą z mojej ławki Dawidem – z nim przyjaźnię się do dziś – jak to czytasz... POZDRO :).Przygodę z gimnazjum zakończyłam z całkiem fajnym świadectwem, obniżoną oceną z zachowania i przejściem w skejta na...metala. Tak byłam metalem. Wychowawca skwitował mojej mamie moje 3 lata w gimnazjum słowami „proszę pogratulować córce znajomości regulaminu szkolnego, inaczej miała by ponad 50% nieobecności w szkole” po czym wręczył jej oceny. Mina mamy – bezcenna.

    W liceum trochę się uspokoiłam, nowe otoczenie, wszyscy tacy jacyś modni, oczytani, fifarafa. No to przecież nie będę gorsza prawda? Chociaż zawsze mówiłam co myślałam. Mój metalowy outfit przez pierwszy rok, może dwa był okrutny, naprawdę, wyglądałam jak te wszystkie postaci z kultowego dokumentu „Headbanging Journey”. Zaczęłam pomału się wyrabiać, nie malowałam się za bardzo więc moim pierwszym podejściem do „kobiecych spraw” było wydepilowanie sobie brwi. Koleżanka z ławki mnie zaciągnęła do kosmetyczki. To było straszne. Wiecie, ja zawsze miałam takiego farta, że moje przyjaciółki były zawsze 10 razy ładniejsze ode mnie, kobiece, potrafiły się umalować, zrobić sobie paznokcie czy dopasować ładny strój. Ja ograniczałam się do używania mydła i ubierania...całkiem czystych ubrań. Zmieniło się to kiedy z dziewczynami zaczęłyśmy wychodzić na jakieś imprezy i nagle wszystkie dziewczyny były oblepiane facetami, a ja stałam jak ten kołek i zastanawiałam się co tu się kurde wyprawia. Tzn.. na początku miałam w sobie bunt i stwierdziłam, że żadnym cycem świecić nie będę i mam gdzieś facetów, ale jak moja kumpela z ławki odbiła mi miłość mojego życia, no to się wkurzyłam. Zaczęłam nosić bardziej dopasowane ubrania, potrafiłam zrobić sobie jako taką prostą czarną kreskę na oku, ale uroku dodawały mi moje długie włosy, bo miałam gdzieś po tyłek, także to mnie trochę ratowało.
    Liceum zakończyłam imprezą w pubie gdzie poszliśmy cała klasą i na koniec podeszła do mnie dziewczyna z klasy Sabrina. Sabrina była neutralna dla mnie, była ok, ale nie była w mojej paczce, jakoś dużo nie rozmawiałyśmy w ciągu tych lat. Podeszła do mnie i powiedziała coś czego do dzisiaj nie zapomnę „Wiesz, tak jak sobie podsumuję całą klasę, to Ty byłaś najbardziej szczerą osobą, nigdy nie udawałaś i jak coś nie grało to mówiłaś to głośno, życzę Ci powodzenia”.
    Oczy wyskoczyły mi z orbit i po raz pierwszy poczułam, że istnieją bezinteresowni ludzie, którzy od tak mogą sprawić Ci przyjemność.
    Ah byłabym zapomniała, uwielbiałam moja nauczycielkę od angielskiego, czasem się z nią droczyłam, bo z polskiego to ona za dobra nie była i ciągle ją poprawiałam, że nie mówi się „wziąść” tylko „wziąć”. Na koniec roku dostałam od niej ozdobną srebrną karteczkę (do tej pory ją mam), na której odręcznie napisała: „The correct form of the polish verb „wziąć” is simply „take”. Take every opportunity you encounter in your life. Use it wisely! Good Luck”. Fantastyczna kobieta, nigdy jej nie zapomnę :).

    Przez x lat po liceum działo się wiele różnych rzeczy, ale już nie będę przesadzać, bo jeżeli ktoś zaszedł aż tu czytając, to naprawdę... dziękuję!

    No i trafiamy tu. Tu i teraz. Dwudziestego piątego dnia miesiąca MalaHelka kończy dwadzieścia pięć lat, a dzisiaj jest niedziela, siedzę wygodnie z laptopem na łóżku i mam takie przemyślenia. Durne to takie dziewczę do tej pory, ale powiem Wam, że niczego nie żałuję, czasem miałam inne wyobrażenia przyszłości, a często okazywało się zupełnie inaczej, ale wiecie co? Bardzo dobrze się bawię! A jeszcze jak sobie pomyślę co się jeszcze wydarzy przez kolejne 25 lat... to łohooohoo.. nie mogę się doczekać :). Tyle razy się wywrócę, albo poznam jakichś nowych ludzi, którzy zmienią mi światopogląd! Coś niesamowitego :).

    Życzę Wam spokojnej niedzieli, odpoczywajcie i nie martwcie się niczym, bo wszystko kiedyś minie i życie to sinusoida i raz lepiej, a raz gorzej, ale za to jak można się pośmiać z siebie patrząc wstecz, to głowa mała! :)

    #przemyslenia #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Z racji, że wykopki jarają się pewną osobą to opowiem Wam historię. Firma mojego taty robiła obróbki dachu na bloku, w którym mieszkał wtedy Tadeusz Sznuk. Ojciec opowiadał, że najbardziej upierdliwy i wredny facet, któremu robił dach przy swoim 20 letnim doświadczeniu xd w telewizji przyjemniaczek taki, a w życiu prywatnym wygląda to niestety trochę inaczej
    #truestory #1z10

  •  

    Czy Mirki z tagu #poznan znają "kultowy" Pub Pomidor na Długiej? xD
    Nie wiem jak do tego doszło ale spośród wszystkich pubów typu Kultowa, PRL, Pijalnia i innych to właśnie ta spelunka przypadła mi najbardziej do gustu i regularnie od ponad 4 lat zalewam tam mordę (najtańszym oczywiście) piwem Specjal za 3,99 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dla tych co kojarzą pub albo lubią słuchać o dziwnych zbiegach okoliczności mam ciekawą historię. Tego sylwestra odwiedziłem Melbourne w Australii, na pewnym forum szukałem porad odnośnie przyjazdu i zgadałem się z jednym chłopakiem. Po przylocie spotkałem się z nim, spędziliśmy razem imprezę sylwestrową, bardzo w porządku człowiek. Następnego dnia gdy już każdy swoje odkacował spotkaliśmy się na spokojnie porozmawiać, o Australii, życiu i ogólnie. Chłopak mieszka 7 miesięcy w Australii, wcześniej mieszkał kilka lat w Poznaniu gdzie był barmanem, uwaga... tak, był barmanem w Pomidorze xD Jak się zorientowaliśmy, że najprawdopodobniej widzieliśmy już siebie kiedyś, że znamy te same moczymordy co przychodzą się upijać to skisnęliśmy i złapała nas refleksja, że człowiek jest na drugim końcu świata, zupełnym przypadkiem przeglądał forum, złapał kontakt z "lokalsem" a po spotkaniu okazało się, że bywał w tym samym pubie. Takie #truestory i #coolstory.
    Chociaż wydaje się duży to jednak świat jest mały ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Nigdy nie zapomnę Bydgoskiego finału WOŚP z 2017 roku.
    Zaproszono Popka z wydziaraną twarzą, a na koniec przy fajerwerkach puszczono hymn Ligi Mistrzów :D
    Czułem się jak podczas finału na Bernabeu.

    #wosp #truestory #bydgoszcz #owsiak #popek #wosp2019

  •  

    20 lat temu:

    9:00, wstajesz, bierzesz piłkę pod pachę i wychodzisz pod blok bo już na ciebie czekają
    budżet na przyjemności - 5zł
    kupujesz star chipsy za 1zł i się dzielisz, zawsze żałujesz
    11:00 są już wszyscy, no to grasz mecz, jak ktoś dojdzie to zmieniamy składy
    zakup loda wodnistego za 0,5zł
    12:00 dalej grasz, co innego robić?
    13:00-15:00 matki wołają z balkonów na obiad
    16:00 piłka pod pachę i grasz dalej, no chyba że rolki, ale nie każdy miał to gramy w piłkę
    19:00 "MAME RZUĆ PICIE"
    czas na konkrety, kupujemy Lay'sy
    21:00 Mame: "DO DOMU!"
    21:15 cumple: noo dobra idź ale zostaw piłkę
    21:16 ja: chyba was pojebało, to nowa piłka jest
    21:30 kolacja
    22:00 "Mame mogę jeszcze chwilę pograć, czekają na mnie, pod oknem będę, dobrze?" "Ok, ale pół godziny!"
    23:00 "DO MYCIA!"
    23:30: chrapanko do 9:00


    #truestory
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #gorzkiezale #przegryw #truestory #takbylo #takaprawda #gownowpis #pkp
    Ten uczuć gdy siedzisz w pociągu. Mija Cię jakiś koleś, z wyglądu typowy Seba. Powtarzasz sobie: "Nie oceniają ludzi po wyglądzie".
    Po chwili siada za tobą. Czujesz jakieś kopnięcia w fotel. Powtarzasz dalej w myślach: "Każdemu może się zdarzyć przy siadaniu, nie oceniają ludzi po pozorach".
    Nagle słyszysz bekanie za sobą. I znowu: "Tobie chyba też się czasem odbije po jedzeniu, nie oceniaj zbyt pochopnie”.
    Mija 10 minut i dzwoni telefon. Pasażer za tobą odbiera i mimowolnie słyszysz pełną wulgaryzmòw wiązankę o ruchaniu i problemach dnia codziennego z życia małomiejskiej patologii. Już skacze ci ciśnienie, ale znowu myślisz: "Też masz przecież znajomych co dużo klną, ale ogòlnie są spoko".
    Mijają kolejne minuty podròży. Słyszysz, że pasażer za tobą coś wyjmuje z reklamòwki.
    Nagle rozlega się głośne PSSSST i wątpliwości rozwiane ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Za każdym jebanym razem
    pokaż całość

  •  

    Dlaczego wiekszosc ludzi to takie jebane bydlo?

    Pojechalem dzis do galerii handlowej bo musialem pilnie kupic 1 rzecz, a tam - sodoma i gomora...
    Zapomnialem ze jutro swieto niewolnikow i przez 15 minut (!) szukalem miejsca parkingowego (finalnie nie znalazlem).

    Wisienka na torcie byla kobieta przede mna w kolejce, ktora wyraznie uradowana mowi do corki: "na szczescie jutro juz niedziela niehandlowa" (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    Ci ludzie w ogole nie powinni miec mozliwosci glosowania.
    #zalesie #truestory #zakazhandlu
    pokaż całość

    +: SlCK, Delus +18 innych
  •  

    Będąc parę lat temu w technikum razu pewnego poczułem bardzo silną potrzebę zrzucenia balastu. A że była lekcja a ja czułem że murzyn już piłuje kraty #pdk ( ͡° ͜ʖ ͡°) to zacząłem zbierać chusteczki higieniczne od ziomków, bo swoich nie miałem a oczywiście w szkolnym kiblu papier toaletowy był wręcz legendą (nikt nigdy go nie widział #pdk x2). Cumple oczywiście rzucali tekstami na pół klasy "hehehe po co ci te chusteczki, bedziesz srać huehue". Po pozwoleniu od nauczycielki wybiegłem do toalet na piętro wyżej, gdzie wręcz byłem pewny że nikogo nie będzie, w końcu była jeszcze lekcja. Wbiegam do węzła sanitarnego, patrzę i nie dowierzam. Trzech typów z maturalnej jara fajki. Myślę sobie - chuj nie wszystko stracone. Zaglądam do pierwszej kabiny - nie ma deski (XD), do drugiej... kurwa nie chce się otworzyć, do trzeciej - deska przyjarana petami, chujowo tak usiąść ale jak w czwartej będzie gorzej to wracam do trzeciej. Otwieram czwartą - jest, w miarę czysta, wchodzę zamykam się, czuję że murzyn już wychyla głowę żeby sprawdzić, czy może swobodnie uciec. Rozmowy typów z maturalnej nie ustają, mówię - trudno, w końcu normalna czynność sranie, ale w głowie nadal myśli "kurwa a jak będzie coś w stylu EJ CHOPAKI KTOŚ TU SRA XDDD", więc staram się pomóc wyżej wspomnianemu reprezentantowi kultury afroamerykańskiej uciec po cichu. PO CICHU KURWA. A ten zamiast się posłuchać to wyskoczył w rzadkich kawałkach z impetem wprost do jeziora. W dodatku z uwalniającym się gazem. W myślach tylko "ja pierdole". Rozmowy ucichły, a ja zamiast pomyśleć racjonalnie wydałem z siebie tylko piskliwe "Ups heh". Mimo, że drzwi były zamknięte to widziałem jak po sobie spoglądają i czują to zażenowanie. Jak się okazało, jeden murzyn piłował kratę, a reszta tylko czekała żeby za nim wyskoczyć. Więc podczas trwającej ciszy, a jakże uciekło całe więzienie, każdy pojedynczy kawałek z impetem uderzał o taflę wody wydając z siebie dźwięki głośniejsze niż startujący Boeing 747. Ja cały obsrany (dosłownie i w przenośni) nasłuchuję tylko palących typów. I ku mojemu zdziwieniu słyszę tylko "Dobra kurwa dajmy mu się wysrać". SZOK I NIEDOWIERZANIE. W moich myślach tylko #czujedobrzeczlowiek. Poszli sobie. Posiedziałem jeszcze kilka minut, całe więzienie opustoszało, chusteczek zużyłem ze 3 paczki i wróciłem do klasy. Oczywiście po powrocie każdy "hehehe jak tam sie srauo" i zdziwiona nauczycielka "co ty tam tak długo robiłeś?". Na co ja bez namysłu rzuciłem jej "zrzucałem balast".

    #truestory brzmi jak #pasta ale nią nie jest xD #gownowpis (adekwatny tag) #heheszki #czujedobrzeczlowiek
    pokaż całość

    •  

      @Ravciu:
      Lubię, jak wchodzę do pracbazowego kibla na poranne posiedzenie. Dwie kabiny zajęte. I tak siedzą po cichutku lokatorzy tych kabin. Wyczekują, kto pierwszy wyjdzie. Że oni niby tu tylko hehe nosa wydmuchać. Wszechobecną ciszę narusza jedynie charakterystyczne tapanie palcy w ekrany telefonów. I tak wyczekują. W ciszy. Wtedy wchodzę ja, niczym komendant na posterunek. Zasiadam na tronie i w pełnej oprawie dźwiękowej robię to, po co tu przyszedłem. Wtem z otaczających mnie kabin zaczynają się wydobywać akompaniujące mi, podobne dźwięki. Okowy ciszy zostały zerwane. Orkiestra w końcu gra w harmonii. Zapach wolności unosi się w całym pomieszczeniu, a kompani w duchu dziękują mi za wybawienie. To ja, Mistrz Ceremonii. Kiblowy dyrygent, wyzwoliciel stłamszonych

      #pasta oczywiście XD
      pokaż całość

    •  

      @trzyes: trochę #truestory, ale u mnie dalej udają, że ich nie ma xD

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Ale mnie potrzepało. Stoję sobie w Lidlu, przede mną babka z synem na oko 14 lat (wyglądał na takiego co może mieć tu konto, zatem pozdrawiam xD). Chłopak podchodzi podekscytowany do matki :

    - Mama, ja rzucę 6zł do tej puszki z WOŚP co?
    - Ogłupiałeś? Sześć złotych? Mało Ci pieniędzy?
    - ...
    - Żebyś mi nigdy na takie głupie pomysły nie wpadał!

    Tutaj chyba zajarzyła, że kasjerka pół metra przed nią siedzi, słyszy i musiała żenadnąć, więc podała synowi 2 zł, żeby wrzucił do puszki xD ja pierniczę, aż mi się Januszometr zaczerwienił.

    #truestory #wosp2019 #wosp #logikarozowychpaskow #janusze
    pokaż całość

    •  

      @Saragaya: no ale wg niej to głupi pomysł i oznaka szaleństwa aby wrzucać swoją kasę do tych puszek więc jak miała to powiedzieć? syna miał 14 lat więc nie musiała się już ceregielić i tłumaczyć tylko mówiła wprost co myślała,

      problem jest tylko taki, że Ty nie podzielasz tej opinii i jesteś zdania, że Ty masz rację a nie ona,

      witaj w tzw. życiu gdzie każdy ma swoja dupę, tak samo jak i swoją opinię ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @Saragaya: wośp tak, ale nie dawaj nic bezdomnym - nawet jedzenia. Są miliony ośrodków które pomagają takim osobom, jedyny wymóg to trzeźwość. Oni na własne życzenie siedzą nadal na ulicy. I na niej zostają dzieki takiej pomocy. Wiesz ile można zarobić żebractwem? Ciężko i uczciwe pracujesz a tacy ludzie potrafią kilkaset złotych dziennie w dużym mieście w jedzeniu albo pieniądzach od ludzi dostać.

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    TLDR na końcu.

    Bawi mnie to, jak ludzie nie potrafią być asertywni i po prostu grzecznie odmówić.
    Jestem wolontariuszem WOŚP po raz 14, w tym od paru lat też działam w sztabie w naszym mieście.
    Jestem miły, nie jestem natarczywy i z reguły wszystko przebiega sprawnie, albo ktoś wrzuca albo nie. I tak powinno być.
    Ale....
    Są osoby, które nie chcą wesprzeć fundacji, jednak nie potrafią po prostu odmówić, szukają tysiąca wymówek:
    - Nie mam przy sobie drobnych
    - Muszę iść do bankomatu, bo nie mam przy sobie gotówki
    - A można kartą, hiehiehie (najczęściej jest to pan z wąsem, nie urażając panów z wąsem :P)
    Jednak ONI NIE WIEDZĄ, że od jakiegoś czasu, sztaby mogą poprosić o terminale płatnicze. W moim mieście takich jest 5, w tym jeden obsługuję ja.
    I wtedy wchodzę ja, CAŁY NA BIAŁO:
    - Oczywiście, tutaj mam terminal
    Mina tych ludzi jest bezcenna, szok, niedowierzanie, zmieszanie, bezradność.
    Część osób potem się wykręca, że żartowało, że nie ma nic na koncie, ale części widać jest głupio i wpłata choćby symboliczne 2 zł.

    Podsumowując, nie bójcie się odmawiać, jeśli nie chcecie wspierać WOŚP. Nikt się na Was za to nie obrazi, wolontariusze to rozumieją, że ktoś chce przeznaczyć swoje pieniądze na coś innego. SIEMA!

    TLDR

    pokaż spoiler Ludzie nie potrafią odmawiać, więc wymyślają wymówki typu "mam tylko na karcie", a jak się okazuje, że mamy terminal płatniczy, to cały ich plan pada w gruzach.


    #wosp #wosp2019 #heheszki #truestory
    pokaż całość

  •  

    Posiadam.

    Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocie.

    Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy- a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.

    Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki- nie nastręcza mi to wiele problemów.

    Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj- niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć.

    Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wypierdalać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść- taka technologia po prostu.

    Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał- a wtedy wiadomo- wąż.

    Dobrze więc- uporządkuję- żona- delegacja, ja praca- wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem- ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni- więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały skurwiel jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni chuja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest kurwa za duży- żeby przejść tym syfonem.

    Ale słyszę tylko pizdut- oż kurwa no to nie mogło mi się zdawać- coś ciężkiego poszło w pion. Kurwa wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot kurwa popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek. Lecę kurwa na dół do piwnicy- choć może powinienem od razu do schroniska- zanim wróci moja żona- nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego skurwiela z białą krawatką, nie było jej kilka dni może się nie połapie.

    Ale chuj – najpierw do piwnicy- zbiegam po schodach, słucham coś drapie w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest kurwa, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to chuj przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za chuja trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici kici. Ni chuja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten kurwa głąb zamiast przyjść do mnie to kurwa chce iść tam skąd przyszedł czyli do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.

    No pojebało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni chuja- uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire- ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla- geberit i woda w dół- bombs gone. I bieg do piwnicy.

    Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.

    Wbiegam do piwnicy i kurwa koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w chuj i kota też nie słychać już.

    Ja pierdolę. Kurwa gdzie ta rura teraz idzie- coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę, jest studzienka- mam nadzieję, że to od mojego domu.

    Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na ulicy- mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny- poszło aż zakurzyło.

    Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.

    Smród jak cholera ale złażę tam- ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. Kurwa mam w aucie, chujowa ale może starczy.

    Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije- przywykłem po chwili. Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.

    Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wpizdu. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wpierdolił bo na ulicy ciemno.

    Sąsiad kurwa- ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz chuj złamany stoi i się dopytuje.

    Co mam mu kurwa powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?

    Idźżesz w chuj pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach- a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.

    Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie.

    Kurwa drugi sąsiad przyszedł- po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa- kurwa ludzie to są barany.

    Idę do domu, obie wanny pełne, ognia- spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma chuja to go musi wygonić albo utopić.

    Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego skurwiela dalej nie wylało z kąpielą.

    Kurwa mać- urwało się wszystko w pizdu i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki- w chuj- jak się to gdzieś przytka to będę miał przejebane.

    Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel.

    Wchodzę- a ten skurwiel kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja pierdolę! Jak on kurwa wyszedł- którędy? Ano kurwa wziernikiem w piwnicy- zostawiłem otwarty. Ja kurwa stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Zajebie. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. Kurwa mać. Przynajmniej kuleje.

    Straty- zajebane łazienki, w obu przelała się woda z wanien, zajebana piwnica- bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyjebania, brezent z reklamą firmy- poszedł w chuj, latarka- w chuj, pogrzebacz w chuj.

    Afera na ulicy jak chuj.

    #truestory #takbylo ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #truestory

0:0,0:0,0:2,0:2,0:0,0:1,0:3,0:1,0:0,0:2,0:1,0:1,0:0,0:2

Archiwum tagów