•  

    Niezwykłe odkrycie pod Warszawą. Dwa tysiące lat temu produkowano tu broń

    To było przed wiekami jedno z największych zagłębi metalurgicznych w Europie. W Kaniach na Mazowszu archeolodzy odkryli osadę starożytnych hutników sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Wytapiano tutaj żelazo i wyrabiano doskonałą broń. Wyniki zakończonych właśnie analiz znaleziska rzucają nowe światło na znaczenie ziem dzisiejszej Polski w okresie dominacji starożytnego Rzymu.

    Mieszkali tu Wandalowie

    - Podejrzewaliśmy, że w tym rejonie możemy coś odkryć, bo to stanowisko znajduje się w obrębie tzw. Mazowieckiego Centrum Metalurgicznego. Tak ten teren, rozciągający się na zachód od dzisiejszych rogatek Warszawy, na przestrzeni około 300 km kwadratowych, nazywają archeologowie i historycy, ponieważ jakieś dwa tysiące lat temu było to jedno z największych zagłębi hutniczych ówczesnej Europy. Jednak to, co znaleźliśmy, przerosło nasze oczekiwania – mówi Onetowi dr Tomasz Kołomański z Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej w Warszawie, który kierował prowadzonymi tutaj badaniami.

    Jak się okazało, odkryta osada funkcjonowała w tym miejscu prawdopodobnie od II wieku przed Chrystusem do II wieku po Chrystusie. Zamieszkująca ją ludność należała do tzw. kultury przeworskiej, identyfikowanej ze słynnym ludem Wandalów.

    - Produkowano tutaj żelazo, z którego wyrabiano przede wszystkim doskonałą broń. Ogromny popyt na nią powodowany był nieustającymi walkami toczonymi pomiędzy legionami Imperium Rzymskiego, a plemionami "barbarzyńskiej" Europy – wyjaśnia Tomasz Kołomański.

    #archeologia
    #gruparatowaniapoziomu
    #polska
    #slowianie
    http://warszawa.onet.pl/niezwykle-odkrycie-pod-warszawa-dwa-tysiace-lat-temu-produkowano-tu-bron/425r0m
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

  •  

    Baśń słowiańska: siostry zamienione w łabędzie

    Były trzy siostry , wszystkie ładne , dobre i wesołe. Kochały się bardzo . Jednej było na imię Dobrusia ,drugiej Sławka , a trzeciej , najstarszej Jagódka.

    Razu pewnego postanowiły iść na Żertwe na stare uroczysko , co było pośrodku ciemnego boru. Zerwały się z posłania o pierwszym pianiu kokota, ubrały się , coś niecoś zjadły i wybiegły przed chałupę. Księżyc był wtedy akurat w nowiu i niewiele dawał blasku. Toteż ciemność zalegała dokoła. Siostry w obawie , aby się nie pogubiły , chwyciły się za ręce i wędrowały samym środkiem piaszczystego gościńca.

    Pierwsze wiorstwy przeszły w milczeniu , potem zaczęły cichutko śpiewać.

    Tak dotarły do wielkiego zielonego Dębu Perunowego na rozstajach . Tam skręciły w lewo . Minęły jezioro i wkrótce znalazły się w brzozowym gaju, gdzie znajdowały się mogiłki potępieńców. Przywarły jeszcze bardziej do siebie , a gdy szły dalej , słyszały tajemniczy szum drzew i wołanie; – Pójdź ! Pójdź! Pójdź!

    Na skraju owego brzozowego gaju przystanęły , żeby cokolwiek odpocząć i zastanowić się czy dobrze idą. Gdy tak się naradzały , nagle zauważyły w ciemnościach słabe , ledwo widoczne światełko. Ucieszyły się i natychmiast ruszyły w tamtą stronę .Nie minęło kilka minut , a już były pod oknem starej chałupy. Patrzą i wierzyć im się nie chce; w izbie stoi baba i smaruje sobie czymś pachy i spody stóp ,potem okrakiem siada na ożogu i głośno woła:

    – Las , nie las, wieś , nie wieś, wietrze nieś!!!!!!!!!

    Rozległ się głuchy trzask i rozczochrana baba odwróciła się do komina. Dobrusia nie wytrzymała i krzyknęła:

    – Na Bogów Wielkich , toć to straszna Ciota !!! Uciekajmy!

    Usłyszała to zła czarownica. Bardzo się rozgniewała i migiem dopadła do okna , rozwarła je na oścież i zawołała:

    – Stańcie się łabędziami i odtąd żyjcie w wodach Czarnego jeziora!!

    Gwałtownie zahuczało w powietrzu. Dobrusia i Sławka padły na zagony miedzy główki kapusty i zaraz też zamieniły się w białe, krzykliwe ptaki.

    Tylko Jagódce , która zdążyła chwycić biedrzeniec , udało się uciec i co tchu pobiegła ku matczynej zagrodzie. Gdy już była na rozstajach , spotkała staruszka , który zagrodził jej drogę i odezwał się do niej spokojnie:

    – Czemuś taka przerażona i tak się śpieszysz ?

    – Panie wędrowcze , stało się wielkie nieszczęście ! Moje siostry zła ciota zza brzozowego gaju zamieniła w łabędzie i kazała im pływać po Czarnym Jeziorze!

    – Wracaj do chałupy i pośpiesznie szyj dla sióstr koszulki z pokrzyw . Jeżeli je w przeciągu trzech dni przyodziejesz , to zaklęte siostry -ptaki odzyskają dawną postać.

    Pocieszona Jagódka szybko poszła do matki, której wszystko , co się stało , opowiedziała z wielkim płaczem i zaraz zabrała się do roboty. O rannej rosie zrywała pokrzywy na ugorze , potem je suszyła i międliła , a z otrzymanych włókien przędła nitki. Z nitek tych tkała zgrzebne płótno. Późnym wieczorem przy płonącym łuczywie szyła koszulki dla swoich sióstr. Bardzo się spieszyła , bo w najbliższy ranek musiały być już gotowe . Przy tym smutnie powtarzała
    Siostry moje kochane
    Siostry łabędzie
    Jutro waszym cierpieniom
    Już koniec będzie

    Nim zorza wzejdzie
    Nim opadną wody
    Wrócicie z powrotem
    Do ludzkiej urody

    Skoro świt przybiegła nad wody Czarnego Jeziora. Uklękła przy trzcinach i prosiła:

    – Siostry – siostrzyce , łabędzie – łabędzice , przybywajcie , przybywajcie !

    Trzy razy prośbę swoją powtórzyła . W pewnej chwili usłyszała ciche pluskanie i jękliwe głosy, a później coraz głośniejsze . Wreszcie ujrzała dwa śliczne łabędzie . Chwyciła pierwszego i ubrała go w koszulkę . Od razu zmienił się w uroczą dziewczynę . Była to Dobrusia. Potem złapała drugiego, i ubrała w koszulkę , ale że zapomniała w pośpiechu przyszyć jednego rękawka , odczarowana Sławka pojawiła się bez ręki. Rozpłakały się siostry i z wielkim płaczem wróciły pod matczyną strzechę.

    W rok później udały się na uroczysko w ciemnym borze , aby za wszystko podziękować i prosić o opiekę wielkich Bogów.

    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #ciekawostki
    http://www.smakizpolski.com.pl/basn-slowianska-siostry-zamienione-labedzie/
    pokaż całość

    źródło: 001.jpg

  •  

    Nie będziesz w stanie zbudować tu nic
    Bo jesteś szmatą zdeptaną przez krzyż
    Bez woli walki stłumiłeś swój gniew
    By watykańskiej bandzie sprzedać swą krew


    To twoja zdrada i takich jak ty
    Wyrwała serce ziemi, zatruła sny
    Żyjąc w obłudzie, w pokłonach do cna
    Szydząc z nauki i wiecznych jej praw


    #bekazkatoli
    #antypolonizm
    #rac
    #slowianie
    pokaż całość

  •  

    Raróg, ognisty ptak

    Według większości mitów i legend korzenie Raroga wywodzą się z kultu solarnego i są związane ze słowiańskim bogiem słońca Swarogiem (Swarożycem).
    Jedni traktowali go jako doskonałe wcielenie samego boga, inni jako jego symbolicznego, zwierzęcego towarzysza.
    Wedle niektórych mitów Raróg był strażnikiem krainy bogów, strzegącym wrót Wyraju lub Prawii. Wyobrażano go sobie najczęściej jako ognistego sokoła, rzadziej – złotego kura lub pawia.


    Raróg nie zawsze przybierał jednak ptasią postać. Czasem wyobrażano go sobie jako ognistego smoka bądź upostaciowiony ognisty wicher. Pojawienie się na niebie Raroga każdorazowo przynosi ludziom światło i ciepło. Boski przyboczny objawiał się czasem ludziom jako światełko lecące wysoko po nocnym niebie. O ujrzenie go było bardzo trudno, gdyż tak sunący po nieboskłonie Raróg bardzo szybko znikał z pola widzenia – wzlatywał ponad najwyższe chmury lub nurkował gdzieś za horyzontem. Wierzono, że osoba, która dostrzegła Raroga została obdarzona boskim błogosławieństwem i że od tego czasu będzie jej dopisywać szczęście.

    Nazwę ognistego ptaka wiązać można z awestyjskim „waragna” co oznacza nadprzyrodzonego sokoła. Natomiast A. Gieysztor doszukuje się pochodzenia Raroga w kręgu mitologii irańskiej. Część badaczy zauważa również pewną korelację z łacińskim rarum (ang. rare) oznaczającym „rzadkość” – a właśnie taką istotą jest słowiański ognisty ptak: nietypową, unikatową, niezwykłą. Ta teoria może mieć poparcie w powiedzeniu, które przetrwało do naszych czasów, chociaż jest dość rzadko używane. Brzmi ono „patrzeć jak na raroga” – czyli spoglądać na coś ze zdziwieniem, jak na coś niecodziennego, niezwykłego, rzadki okaz.

    Powracającym motywem w ludowych opowieściach jest unikatowość tego stworzenia. Baśnie opowiadały czasem o złotych jajach, z którego mógł wykluć się Raróg. Człowiek, który w czasie wędrówki natknął się na tak cenny przedmiot, musiał wysiadywać takie jajo przez 9 dni, by stać się posiadaczem swojego Raroga. Można śmiało przypuszczać, że historie o jajach z młodymi Rarogami są dużo późniejsze niż pierwotne wierzenia Słowian, gdyż komparatystyczne badania wierzeń Słowian, Bałtów i Finów pozwalają na wysunięcie wniosku, że ptasie wcielenie demiurga jest motywem obecnym we wszystkich tych mitologiach.

    #slowianie
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    http://demonyslowianskie.pl/rarog/
    http://slowianskibestiariusz.pl/bestiariusz/demony-powietrzne/rarog/
    http://www.slawoslaw.pl/rarog-boski-ptak-ognia/
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Lech Emfazy-Stefański, strażnik wiary Słowian

    Polski pisarz, publicysta, tłumacz literatury pięknej, autor i współautor książek z dziedziny parapsychologii i zjawisk paranormalnych, aktor i reżyser, ur. 2 lipca 1928 w Warszawie, zm. 21 grudnia 2010 w Załubicach. Brał udział w powstaniu warszawskim, w ramach Armii Krajowej, jego pseudonim konspiracyjny brzmiał Emfazy i stał się następnie nieodłącznym wyróżnikiem, jako autora książek i publikacji, nieodłączną częścią podpisu wraz z imieniem i nazwiskiem.

    Po wojnie ukończył wydział reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie (dyplom uzyskał w 1967 r.). Pracował w teatrze (wraz z Mironem Białoszewskim współtworzył w latach 1954-1955 awangardowy "Teatr na Tarczyńskiej"), pracował w tygodniku "Po prostu", pisał książki, artykuły, scenariusze, był reżyserem widowisk i spektakli, a także tłumaczył poezje i prozę. Jest autorem powieści, wierszy i dramatów, a także scenariuszy telewizyjnych, w tym do pierwszego polskiego serialu „Biały pył” z 1958 roku.

    Współzałożyciel i główny Ofiarnik zarejestrowanego w 1995 roku (w Rejestrze kościołów i innych związków wyznaniowych MSWiA) związku wyznaniowego – Rodzimego Kościoła Polskiego. Doprowadził tym samym do oficjalnego odrodzenia publicznego kultu pogańskiego i publicznych obrzędów pogańskich w Polsce.

    Dla RKP i Lecha Emfazego Stefańskiego klucz do rozumienia świata i wiary praprzodków stanowi słup ze Zbrucza, odnaleziony w falach rzeki podczas powodzi w 1838 roku. Jego kopia zajmuje poczesne miejsce w niewielkim mieszkaniu ofiarnika na Muranowie.

    – To nie jest wyobrażenie bóstwa, jak posągi bogów greckich, tylko abstrakcyjny ideogram boskości i struktury kosmosu – podkreśla. – Oznacza to, że wiara starożytnych Słowian była bardziej uniwersalna i w pewnym sensie wyżej rozwinięta niż starożytnych Greków.

    Słup dostarczył założycielom Rodzimego Kościoła Polskiego także pewnych wskazówek co do starożytnych obrzędów i zwyczajów. Tak więc, modląc się do Świętowita, należy, jak uczą płaskorzeźby ze Zbrucza, obnażyć i pochylić głowę, lewą rękę położyć na sercu, prawą zaś na brzuchu. Nie wszystkie pradawne obyczaje udało się bez zmian zaadaptować do współczesności. Według tradycji podczas zaślubin należy uciąć i rzucić do płynącej wody warkocz panny młodej

    Konflikt w rodzinie

    Poza RKP istnieje też drugi o nazwie "Rodzima Wiara" z którym Emfazy-Stefański bardzo różnił się na płaszczyźnie narodowej i światopoglądowej. Przełomowym momentem było zaproszenie od "RW" na wiec do Wiśniowej pod Krakowem
    – Zjechało się tam mnóstwo młodych ludzi jakby „podmundurowanych”. Skórzane kurtki, glany, ogolone głowy. Kiedy pojechaliśmy do Krakowa i mijaliśmy na Rynku wycieczkę z Izraela, z naszej grupy rozległy się okrzyki „Juden weg aus Polen”. Jak tak, to ja p...lę „Rodzimą Wiarę”-oburzał się Stefański. – Nie chcę mieć z polskimi hitlerowcami nic wspólnego.

    Największym zarzutem ze strony innych ośrodków Słowiańskiej wiary pod adresem RKP i samego Stefańskiego była głoszona przez niego wprost teza, że Polakiem jest ten, kto się za Polaka uważa, a nie „polskie pochodzenie”.

    Prekursor psychotroniki

    Założyciel i przez wiele lat prezes Polskiego Stowarzyszenia Psychotroników (nazwa od 1984 roku) z siedzibą w Warszawie. DU - Doskonalenie Umysłu to psychotroniczna autorska metoda Lecha Emfazego Stefańskiego - ćwiczenia wyobrażeniowe pozwalające na usuwanie z podświadomości człowieka czynników psychicznych blokujących (umożliwiających) jego pełną ekspresję zewnętrzną oraz rozwijanie zdolności jasnowidczych. Kurs DU wstępnie opracowany w 1980 roku był inspirowany Metodą Silvy, magią Castanedy oraz niektórymi ćwiczeniami Radża Jogi propagowanej w ramach Towarzystwa Teozoficznego.

    W 1983 roku, przy okazji prowadzenia Kursów Doskonalenia Umysłu zetknął się w Toruniu ze świeżo reaktywowanym Bractwem Zakonnym Himawanti, gdzie zainspirował się w kierunku poszukiwania korzeni starej kultury i duchowości indoeuropejskiej, w szczególności słowiańskiej. Dożywotnio był członkiem sympatykiem BZH, szczególnie interesując się inicjatywami z zakresu badań parapsychicznych oraz studiów nad kulturą i duchowością indoeuropejską, w tym słowiańską. Wiele razy był również prelegentem Bractwa, zarówno w Toruniu, Warszawie, jak i kilku innych miastach w Polsce. Dla potrzeb członków Bractwa Himawanti prowadził Kursy Doskonalenia Umysłu oraz wykłady i pokazy z zakresu psychotroniki. Uczestniczył w programach Bractwa mających na celu rozwinięcie i doskonalenie Ars Magica czyli umiejętności parapsychicznych i duchowych.

    Zmarły, odszedł do swych polskich przodków w Nawii dokładnie w Przesilenie Zimowe, w Noc Pełni Księżyca – 21 grudnia 2010 roku o godzinie 6 rano

    http://bialczynski.pl/2011/01/10/lech-emfazy-stefanski-straznik-wiary-przyrodzonej-slowian/
    http://www.himavanti.org/pl/c/psi/lech-emfazy-stefanski-nestor-polskiej-radiestezji-psychotroniki-i-parapsychologii
    http://forumezo.pl/lech-emfazy-stefanski-t45828.html
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lech_Emfazy_Stefa%C5%84ski

    #gruparatowaniapoziomu
    #okultyzm
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #zjawiskaparanormalne
    pokaż całość

    źródło: bialczynski.pl

  •  

    Bitwa pod Wogastisburgiem

    Starcie między oddziałami słowiańskiego państwa Samona a wojskami Franków, które miało miejsce w 631 lub 632 roku.

    Przyczyną konfliktu, według kronikarza Fredegara, było obrabowanie i zamordowanie przez Słowian frankijskich kupców. Król Franków Dagobert I zareagował od razu, wysyłając do Samona posła Sychariusza celem wymuszenia odszkodowania za straty poniesione na kupcach. Samon odmówił wtedy przyjęcia posła, który jednak stosując fortel stanął przed obliczem władcy w słowiańskim przebraniu. Sychariusz domagał się złożenia hołdu Dagobertowi, w odpowiedzi Samon zażądał deklaracji przymierza. Według podań i kronikarzy Sychariusz odpowiedział wtedy że "nie jest możliwe, aby chrześcijanie i słudzy Boży zawierali przyjaźń z psami". Skutek tej odpowiedzi był przewidywalny - Samon odprawił posła z niczym, natomiast Dagobert wściekły na wieść o wszystkim, rozpoczął przygotowania do wojny wespół z Longobardami i Alemanami.

    W 631 roku doszło do bitwy pod Wogastisburgiem. Pierwszymi, niezależnymi siłami które podjęły atak na Państwo Samona byli Alemanowie i Longobardowie, co w efekcie dało im początkową przewagę, odnosząc wstępne zwycięstwo i uprowadzając znaczną ilość jeńców. Wojska Franków uderzyły na Słowian pod Wogastisburgiem, gdzie doszło do trzydniowej, krwawej bitwy, w rezultacie której Samon rozbił doszczętnie wrogie siły, zmuszając Dagoberta do ucieczki. Po tym wielkim zwycięstwie, Słowianie ruszyli naprzód, pustosząc Turyngię. Ta wojenna wyprawa miała swoje pozytywne strony pod względem historycznym. Dzięki najazdom Samona udało się wyswobodzić wówczas spod władzy frankijskiej księcia Serbów łużyckich Derwana. Zainicjowało to sojuszem pomiędzy obydwoma władcami. Smutnym jest jednak fakt, że pomimo upływu czasu, do dnia dzisiejszego historykom nie udało się ustalić miejsca, gdzie znajdował się Wogastisburg. Pojawiały się koncepcje lokalizujące miejscowość na Morawach, w Czechach, we Frankonii, w Bawarii lub nawet w Karyntii. Profesor Gerard Labuda uważa, że Wogastisburg nie był grodem, a jedynie tymczasowym umocnieniem, co uniemożliwiałoby jego lokalizację.

    http://www.aktyw14.net/index.php/artykuly/tozsamosc/161-pierwszy-wielki-wladca-slowian
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostkihistoryczne
    #slowianie
    pokaż całość

    źródło: 00_1.jpg

  •  

    Diadem z epoki brązu

    Dobrze zachowane ozdobne nakrycie głowy - diadem z wczesnej epoki brązu - znaleziono podczas prac archeologicznych w miejscowości Brzegi k. Jędrzejowa (Świętokrzyskie). Zdaniem specjalistów, cenny obiekt może stać się ozdobą kolekcji muzealnych.
    Zabytek z Brzegów wykonano z szerokiej na ok. 13-15 cm, cienkiej blachy brązowej, zakończonej z obu stron rurkowatym zawinięciem. W centralnej części diademu można zobaczyć zdobienie w kształcie krzyża - kółko z czterema odchodzącymi od niego promieniami. Według badaczy, równoramienny krzyż spotykany na tego rodzaju ozdobach można interpretować jako symbol kultu Słońca
    Ze wstępnego raportu archeologów wynika, że odkrycie z Brzegów może być trzecim diademem z terytorium kultury trzcinieckiej (1750-1200 r. p. n.e.), jakie dotąd odnaleziono.


    #gruparatowaniapoziomu
    #archeologia
    #slowianie
    pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

    •  

      @vendaval: Prosze bardzo mapa pisze Moskwa jak byk:

    •  

      @binuska:
      Bzdura - co to za dowód? Mapa jest z szesnastego wieku, po łacinie, odwrócona do góry nogami. Nazwa „MOSQVA” (nie Moskwa i nie pisze, a jest napisane) odnosi się do Bad Muskau (łużycki Mužakov) - to po pierwsze.
      Po drugie - skąd ta wyimaginowana nazwa „Łazienki moskiewskie“. Tłumacząc dosłownie na niemiecki to właśnie wspomniane Bad Muskau, na lewym brzegu Nysy Łużyckiej.
      I na koniec - przedstawiona na zdjęciu piramida wcale się w tym nadgranicznym miasteczku nie znajduje, a daleko od Nysy Łużyckiej, na północny zachód od Bad Muskau w Branitz, obecnie dzielnicy Cottbus (łużycki Chóśebuz, polski Chocieburz). Park, w którym znajduje się owa piramida nazywa się Fürst-Pückler-Park (Park księcia Pücklera).
      Jeszcze raz - przestań tworzyć alternatywną historię i ogłupiać ludzi swoimi niewydarzonymi, wyssanymi z palca wypocinami.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Lunula, słowiański symbol kobiecości

    Lunula to metalowy wisiorek w kształcie półksiężyca noszony m.in. przez słowiańskie kobiety. Wśród dawnych Słowianek lunule chętnie były noszone zarówno przez mężatki, jak i panny. Były symbolem kobiecości i płodności. Noszono je po to, by zapewnić sobie przychylność bogów i ochronę przez złymi urokami. Ich kulturowe znaczenie wiąże się z pewnością z symboliką księżyca, którego pełny cykl wyznacza również cykl menstruacyjny u kobiet. Nazwa lunula ma związek z dawną nazwą księżyca, który m.in. wśród Słowian był określany dawniej mianem łuna.

    http://www.jestesmyslowianami.pl/lunula/
    #gruparatowaniapoziomu
    #slowianie
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: ae01.alicdn.com

  •  

    Arkona, gród Świętowita

    Początki Arkony miały wziąć się sporu pomiędzy Trzygławem i Świętowitem, po kłótni Świętowit miał opuścić wyspę Wolin i popłynąć swą arką na Ranę (Rugię), miejsce do którego dotarł schodząc ze swej arki nazwano Arkoną właśnie.

    Początki słowiańskiego osadnictwa na Rugii sięgają VII wieku, wówczas to plemię słowiańskie miało przybyć na wyspę z Wyszomirem Danogromcą, potomkiem Lecha I, który zasłynął z podboju Danii ściągając okup zwany dziś daniną.
    Wyszomir Danogromca za bogactwa zdobyte z północy wzniósł na Rugii piękną świątynię dedykowaną Świętowitowi.

    Gród ten otoczony był z trzech stron urwiskiem o wysokości 45 metrów opadającym do morza, a od strony lądu początkowo wałem ziemnym i fosą, następnie ok. 1000 roku został rozbudowany i wzniesiono mur drewniano-ziemny o wysokości niemal 10 metrów i długości w linii prostej ponad 250 metrów. Dodatkowo od strony Bałtyku istniały umocnienia o szerokości 4,5 metra. W XII w. tylko ptaki mogły zajrzeć do środka.

    O randze Arkony i jej świątyni świadczy opis duńskiego kronikarza Saxo Gramatyka: "W środku miasta znajdował się plac, na którym stała świątynia drewniana o misternej budowie, wzbudzająca cześć nie tylko wspaniałością nabożeństw"
    W świątyni znajdował się posąg i skarbiec Świętowita, będący właściwie skarbcem państwa Rugian.
    Po splądrowaniu (1067/1068), a następnie zniszczeniu (1125) Radogoszczy, Arkona stała się najważniejszym miejscem kultu religijnego Słowian nadbałtyckich.

    Dziś świątyni już nie ma (została zniszczona zaraz po zdobyciu grodu), nie ma też całego placu, o którym pisał Saxo, gdyż morze zabrało sporą część cypla. Zachował się jednak 10-metrowy wał ziemny, co świadczy o jego wielkości i solidności konstrukcji, bo przecież to miejsce w klimacie dość surowym, gdzie bez przerwy wieje

    Obok grodu postawiono na początku XIX wieku latarnię morską. Nie jest to zresztą jedyna latarnia na przylądku, wiek później zbudowano kolejną, wyższą, położoną nieco bardziej na zachód. Te dwie latarnie na wysokim cyplu są dziś charakterystycznym znakiem rozpoznawczym Arkony widzianej z daleka

    http://www.krajoznawcy.info.pl/przyladek-arkona-byl-zdobycia-31887
    http://bywajtu.pl/uzytkownik/pioter/temat/tablica-glowna/arkona/
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostkihistoryczne
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

    •  

      @Poro6niec: to ten wasz Światłowód, czy jak mu tam, na co dzień mówił po żydowsku? Bo słowo "arka" pochodzi z hebrajskiego, konkretnie z "aron ha-kodesz" czyli "święta skrzynia"... Kurde, czcicie boga, który był Żydem - zupełnie jak katolicy :D

      Dalej twierdzisz, że danina pochodzi od Danii... A danie też od Danii - może to Duńczycy nauczyli Słowian jeść? :D

      Porąbaniec, oj ty głupolu, biedny na rozumie szurku :D
      pokaż całość

    •  

      @Gumisie: Binuska to akurat turboska pełną gębą...

      pokaż spoiler Obowiązkowe tłumaczenie słowa "wiara" na "wie-RZYM" i oskarżanie na tej podstawie rodzimowierców o bycie "agentami katolików" oraz doplątywanie do całości "lepszego" prawosławia i "wielkomorawskich" wpisów okołopseudoprawosławnych - u niej jest! ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Chciałabym zachęcić do wsparcia i nagłośnienia projektu Rodzimowierców Słowiańskich - zakupu ziemi i utworzenia na niej centrum kultu Słowiańskiego.
    http://zrzutka.pl/yb7p5y
    Strona fb projektu:
    http://www.facebook.com/PolskaZiemiaRodzimowiercza/
    Byłby to pierwszy tego typu obiekt w Polsce. Warto by było ludziom przypomnieć jakie jest nasze prawdziwe dziedzictwo, zwłaszcza po ponad 1000-letniej okupacji katolickiej. Poza tym chętnie bym oglądała później te pieczenie tyłków katoli ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #bekazkatoli #wiara #religia #slowianie #slowianskapolska #rodzimowierstwo #wykopefekt
    pokaż całość

  •  

    Wielkopolskie piramidy

    Jadąc drogą z Kościana do Grodziska Wielkopolskiego, należy za Konojadem skręcić na południe w kierunku Wilanowa. Tuż za skrzyżowaniem znajduje się tablica informująca, że właśnie wjeżdżamy na cmentarzysko kurhanowe z I okresu epoki brązu (ok. 1700-1500 p.n.e.), należące do kultury archeologicznej zwanej unietycką. Jeszcze w XIX w. obejmowało ono swoim zasięgiem cały obszar po obu stronach drogi do Wilanowa, jednak ok. 10 kurhanów zostało zniszczonych podczas budowy linii kolejowej z Kościana do Grodziska. Ostatnie cztery leżą obecnie w granicach wsi Łęki Małe, przy bocznej drodze, która za przejazdem kolejowym odchodzi od szosy do Wilanowa w lewo.

    Grobowce te zostały przebadane przez nestora polskiej archeologii, prof. Józefa Kostrzewskiego z Poznania, a niektóre ze znalezionych w nich przedmiotów można zobaczyć na stałej wystawie w tamtejszym muzeum archeologicznym. W literaturze naukowej łęckie kurhany funkcjonują jako tzw. groby książęce, lecz bardziej znane są jako "wielkopolskie piramidy". Jest w tym trochę przesady, ale trzeba przyznać, że są to największe kurhany w Polsce, które tylko nieznacznie ustępują wielkością słynnym podłużnym grobowcom megalitycznym z młodszej epoki kamienia, które odnaleziono na Pomorzu i Kujawach. Kurhany w Łękach mają obecnie od 2,6 do 6 m wysokości i od ok. 75 do ponad 140 m w obwodzie u podstawy.

    Pod warstwą ziemi kryją usypane z kamieni kopce, w których umieszczono po kilka komór grobowych. Wśród znajdujących się w nich pochówków niektóre były bogato wyposażone w ozdoby ze złota, bursztynu i brązu, w tym również bardzo efektowne i charakterystyczne dla kultury unietyckiej "berła sztyletowate", co dało archeologom podstawę do określenia ich jako groby lokalnych "książąt". Źródłem ich bogactwa była niewątpliwie korzystna wymiana z kupcami poruszającymi się wzdłuż przebiegających w pobliżu szlaków handlowych (także szlaku bursztynowego) oraz produkcja przedmiotów z cennego i poszukiwanego brązu.

    #gruparatowaniapoziomu
    #slowianie
    #ciekawostki
    #polska
    http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/18064,leki-male-wielkopolskie-piramidy.html
    pokaż całość

    źródło: trail.pl

  •  

    Jak ustalić miejsce życia i rozwoju praprzodków Slowian (Prasłowian), skoro nie ma ciagłości kultur?

    W dziejach Słowian jest coś takiego jak ciągłość terytorialnej przestrzeni kolejnych, spokrewnionych lub niespokrewnionych kultur archeologicznych, świadcząca o terytorialnej ciągłości języka i biologicznej ciągłości przebywania jego mieszkańców, Prasłowian.
    Jeżeli bowiem jakieś kolejne elementy kultury, pochodzące z wewnątrz czy z zewnątrz, łatwo i szybko i łatwo upowszechniają się w ramach prawie tych samych granic jakiegoś terytorium, to znaczy, że stale tam mieszka ludność jednego języka i mająca łatwy kontakt ze sobą, zdolna do wspólnego przyjęcia nowej ideologii i jej materialnych symboli.

    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pol_slavs.htm
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostkihistoryczne
    #slowianie
    #polska
    pokaż całość

  •  

    Tajemnicze miasto Arkaim i kultura andronowska

    W 1987 roku ekspedycja archeologiczna z uniwersytetu w Czelabińsku dokonała odkrycia, które wkrótce stało się sensacją archeologiczną na skalę światową. Grupa naukowców pod przewodnictwem Gienadija Zdanowicza przeprowadzała rutynowe rozpoznanie archeologiczne poprzedzające rozpoczęcie budowy zbiornika wodnego. Przy pomocy wojskowych zdjęć lotniczych z 1935 roku archeolodzy zlokalizowali ufortyfikowane osiedle znane współcześnie jako Arkaim. Jest to położona na Uralu, w obwodzie czelabińskim prastara twierdza, która określana bywa mianem rosyjskiego Stonehenge

    Wiek osady datuje się na około 1700- 2000 lat p.n.e. Mimo, że osiedle zostało spalone i opuszczone, do naszych czasów zachowało się wiele szczegółów umożliwiających nam rekonstrukcję osady. Osada chroniona była przez dwa okrągłe mury, w centrum osady znajdował się plac. Całość zajmowała obszar o powierzchni 20.000 m2. Budowla zawiera portale skierowane w cztery strony świata. Zdaniem naukowców, stanowi ona także rodzaj bardzo precyzyjnego kalendarza odnoszącego się do najważniejszych wydarzeń astronomicznych.

    Nie ma pełnej zgody specjalistów, co do roli, jaką konstrukcja pełniła w przeszłości. Niektórzy twierdzą, że była to osada lub miasto; inni mówią o funkcji obserwatorium albo świątyni. Zainteresowanie większości osób budzi natomiast fakt, że struktura została wzniesiona na planie swastyki i często określana bywa mianem miasta-swastyki. Wg specjalistów, budowla mogła pomieścić nawet 2,5 tysiąca osób. Mury o grubości do 5m i wysokości do 5.5m wykonano w ten sposób, że ubitą ziemią wypełniano drewniane skrzynie a całość wzmocniona była nie wypalanymi cegłami. Wypełnianie drewnianych ram ziemią przypomina technikę zastosowaną w Biskupinie i pózniej stosowaną na szeroką skalę przez Słowian. Fortyfikacje osady uzupełniała fosa o głębokości 2m.

    Do osady można było się dostać poprzez cztery bramy. Domostwa ulokowane wzdłuż murów i mające wejścia od głównej ulicy było duże, zazwyczaj o wymiarach pomiędzy 110m2 do 180m2. Tak duże
    mieszkania zamieszkiwały zapewne wielopokoleniowe rodziny. W każdym domu znajdowało się palenisko i studnia.

    Główna i jedyna ulica w osadzie wyłożona była drewnianymi balami pod, którymi odkryto pozostałości systemu odprowadzającego ścieki i wodę burzową. Mieszkańcy miasta uprawiali ziemię przylegająca do osady, archeolodzy odnalezli ślady prosa i jęczmienia stwierdzili także obecność systemu irygacyjnego pól. W okolicach osady archeolodzy odkryli inne ślady działalności gospodarczej mieszkańców grodu, takie jak górnictwo, metalurgia i garncarstwo

    Kim zatem byli mieszkańcy osady? Powszechnie w świecie nauki przyjmuje się, że osada Arkaim należy do tak zwanej kultury Sintaszta będącej jedną z kilku pokrewnych podgrup kultury Andronowo uważanej za kolebkę starożytnego ludu Ariów. Arkaim nie jest jedyną osadą odnalezioną na rozległych stepach na południe od gór Ural i w zachodniej Syberii. Do tej pory zlokalizowano ponad 20 osad podobnych w kształcie i rozmiarze do Arkaim w tym osadę Sintaszta od której nadano umowną nazwę całej kulturze.

    Na to, że Arkaim zamieszkany był przez Ariów wskazują typowe dla tego ludu liczne pochówki odnalezione na terenach kultur Sinteszta i andronowskiej. Pochówki te charakteryzują się obecnością ofiar z koni pochowanych razem z właścicielem, zdarzają się również bogate pochówki zapewne arystokratyczne zawierające kompletne rydwany, będące zarazem najstarszymi znanymi nauce rydwanami. Zwyczaje pogrzebowe Ariów opisane w Rygwedzie (najstarszy zabytek literacki indoaryjski) niemal zupełnie odpowiadają temu co obecnie archeolodzy odkrywają na stepach pogranicza rosyjsko- kazachskiego. Na stanowiskach archeologicznych odnaleziono liczne egzemplarze ceramiki przyozdobionej swastykami i krzyżem wpisanym w koło co wskazuje na kult solarny

    Ariowie byli ludem bardzo ekspansywnym. Ekspansywność ta przejawiała się poprzez rozległą sieć kontaktów handlowych ale w głównej mierze poprzez podbój. Zródłem ich przewagi militarnej okazał się udomowiony przez nich po raz pierwszy w historii koń, którego również zaprzęgali do rydwanu. Rydwan był wynalazkiem Ariów i dzięki nim rozprzestrzenił się na Bliski Wschód a następnie do Egiptu

    Słowiańska haplogrupa

    Badania genetyczne szczątków z kurhanów odnalezionych w okolicach Arkaim i Sinteszta przeprowadzone przez Anatola Klosowa. Wykazały, że najbardziej prominentną haplogrupą (nie jedyną) była ta oznaczona jako R1a1. A więc haplogrupa nazywana "słowiańską" a ze wszystkich narodów słowiańskich występuje najczęściej wśród współczesnych Serbów Łużyckich 63% i Polaków 55% . Według mocno dyskutowanej w świecie nauki teorii, sformułowanej przez Anatola Klosowa około 2300 lat p.n.e. odłam protosłowian przemieścił się na wschód gdzie stworzył kulturę andronowską.

    Kultura ta pochodzi od stanowiska archeologicznego w miejscowości Andronowo, gdzie w 1914 odkryto kilkanaście miejsc pochówków zawierających szkielety ludzi w postawie skulonej z bogato dekorowaną ceramiką. Ludność kultury andronowskiej żyła w osiedlach, otoczonych wałem obronnym i rowem, nad brzegami małych rzek, gdzie istniały dogodne warunki do hodowli i uprawy roli. Głównym zajęciem ludności była hodowla zwierząt – koni i bydła rogatego. Pogłowie bydła było naturalnie ograniczone powierzchnią przyległych pastwisk, które były stosunkowo szybko wyczerpywane i wydeptywane.

    Co 20-25 lat mieszkańcy osady opuszczali zasiedziałe miejsca i przesiedlali się na nowe ziemie. Od XV wieku p.n.e., a zasadniczo na przełomie II i I tysiąclecia p.n.e. styl życia ludności zmienia się z osiadłego w koczowniczy – pojawiają się nieobwarowane osiedla oraz nowa forma chowu bydła – przepędzanie z jednego pastwiska na drugie.
    Ludność zajmowała się także myślistwem, zbieractwem i rybołówstwem. Rozwinęło się także rzemiosło i metalurgia brązu.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_andronowska
    http://tojuzbylo.pl/wiadomosc/arkaim-tajemnicze-miasto-ariow
    http://www.tajemnice-swiata.pl/osada-arkaim-miasto-na-planie-swastyki/

    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #slowianie
    #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: tojuzbylo.pl

  •  

    Walkasyn Mrnjawczewicz , kniaź Zachlumja i Trawunii, władca średniowiecznej Macedonii. Poległ w boju z turkami nad Maricą w 1371 roku.

    #prawoslawie #fresk #ikona #cerkiew #chram #slowianie #malarstwo #sztukasakralna #sztuka #historia #historiaslowian #czarnogora #bosnia #macedonia #serbia #grecja #athos #jugoslawia #religia #wiara #mural #wielkiemorawy #epokavilka pokaż całość

  •  

    Stanisława Tomczyk - kobieta demonstruje lewitację nożyczek, Wisła, Polska 1909 rok. Stasia twierdziła, że może lewitować przedmioty bez dotyku, zatrzymać ruch zegara w szklanej gablocie i wpłynąć na obrót koła ruletki.

    #slowianie #historia #fotohistoria #slowianskapolska #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #swiatnauki #starezdjecia #fotografia #liganauki #nauka #magia #lewitacja #rodzimowierstwo #arianizm #okultyzm #epokavilka #nauka #wisla #polska pokaż całość

  •  

    Urny twarzowe - obrzędowe naczynia gliniane, o cechach antropomorfizmu (przypisywania cech ludzkich przyrodzie żywej i martwej), charakterystyczne dla kultury pomorskiej, do urny wsypywano prochy zmarłego, urnę następnie wkładano do grobu skrzyniowego.

    Na urnach znajdował się prawdopodobnie wizerunek twarzy zmarłego. Motywy figuralne łączone były często z ornamentyką geometryczną, która stanowiła podstawę zdobienia pokryw. Dodatkowo na popielnice nakładano biżuterię. Najczęściej były to kolczyki – kółka druciane z paciorkami szklanymi, bursztynowymi lub zawieszkami brązowymi na łańcuszkach, a także naszyjniki w formie pojedynczych obręczy lub okazałych napierśników z brązu. Najbardziej realistyczne ujęcia twarzy pochodzą z okresu halsztackiego D ok. 650–450 lat przed Chr.
    Dawniej wierzono, że zmarli również prowadzą życie (jedzą, piją), to tłumaczyłoby twarze na urnach

    więcej tutaj
    i tutaj
    #slowianie #ciekawostki #historia #polska #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: DSC_0391a.jpg

  •  

    Gross Raden - słowiański gród i świątynia

    (Wielki Radzim) to znajdujący się na terenie dawnej osady Słowian Zachodnich pochodzącej z IX lub X wieku n.e. skansen archeologiczny położony w Meklemburgii nieopodal Sternberga. Gród ten został odnaleziony podczas prac archeologicznych prowadzonych w latach 1973-1980 na półwyspie jeziora Binnensee przez niemieckiego archeologa - profesora Ewalda Schuldta. Przypuszcza się, że jest to znana z wielu niemieckich kronik osada Radogoszcz (Retra), która zamieszkiwana była przez plemię Warnów.

    W skład całego kompleksu wchodzi wiernie zrekonstruowany gród o średnicy około 75 metrów, muzeum historyczne oraz osada przygrodowa. Najciekawszą budowlą skansenu jest czworokątna świątynia (chram) stanowiąca cenny przykład architektury sakralnej przedchrześcijańskich Słowian. Przypuszcza się, że osada została zniszczona w skutek pożaru w XI wieku, a jej mieszkańcy przenieśli do nowo powstałego grodu znajdującego się nieopodal Gross Raden.

    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #slowianie
    pokaż całość

    •  

      @Reiter: Nie wiem co ty chcesz udowodnić Biskupinem? Jeden zaawansowany gród, parę spinek, czy wazon z kółkami rozrzucone na terenach dzisiejszej polski. W kraju, który jest poważany jeśli chodzi o osiągniecią archeologiczne na całym świecie. Tymczasem tutaj jest archeologiczna dziura w porównaniu do innych obszarów europejskich. Chcesz na siłę zrobić z Polski potęgę, udowodnić że tu była silna kultura? Jak to udowodnisz? To że dzisiaj nie jesteśmy potęgą bierze się również z tamtych czasów. porównujesz kultury germańskie, czy nordyckie do kultury łużyckiej? serio ? Porównaj sobie osiągnięcia obu. pokaż całość

    •  

      @Roger_Sososky1: To proszę mi porównać co było na terenach:
      Anglii, Szkocji i Irlandii.
      Hiszpanii i Portugalii.
      Co było na wschód od dzisiejszej Polski.

      Ogólnie mógłbym wymienić całą Europę, bo nie licząc Grecji nic nie było, później był Rzym.

    • więcej komentarzy (36)

  •  

    Figurka morawskiego szamana - datowana na 23680 lat drewniana figurka znaleziona w brneńskim grobie szamana. Wraz z figurką odkryto inne rytualne rekwizyty w tym: zabarwione na czerwono kości mamuta, nosorożca oraz ludzkie.

    #wielkiemorawy #morawy #archeologia #artefaktnadzis #szamanizm #rodzimowierstwo #slowianie #historiaslowian #czechy #fotohistoria #nauka #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #historia #religia #poganie #brno #liganauki #slava #epokavilka pokaż całość

  •  

    Mszał Kijowski w skrócie Kij - głagolicki kanoniczny zabytek języka staro-cerkiewno-słowiańskiego datowany na X wiek. Liczy 7 kart o wymiarach 14,5 na 10,5 cm, zawierających 38 modlitewnych formuł. Jest odpisem oryginału sporządzonego przez Cyryla i/lub Metodego w IX wieku. Sporządzenie tego odpisu przypisuje się św. Gorazdowi na Wielkiej Morawie w przełomie 9 i 10 stulecia. Mszał został odkryty w 1874 w Jerozolimie przez archimandrytę Antonina Kapustina, przekazany Kijowskiej Akademii Duchownej. Obecnie znajduje się w Ukraińskiej Bibliotece Narodowej w Kijowie.

    #glagolica #slowianie #ukraina #prawoslawie #wielkiemorawy #cerkiew #kijow #ukrainiec #ukrainainfo #fotohistoria #artefaktnadzis #ksiazki #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #epokavilka #religia #wiara #ruskijowska #rosja #bialorus #liganauki #lingwistyka #jezykoznawstwo #naukowcywiary
    pokaż całość

  •  

    Kot na ziemiach polskich

    Kot jest jednym z najstarszych, udomowionych zwierząt, które żyje przy człowieku od tysięcy lat. Kot domowy, czyli Felis domestica został oswojony około 4000 roku p.n.e. Do Europy zwierzę to przywędrowało przez Afrykę i najpierw znane było Włochom i Hiszpanom. Na terenie obecnej Polski kot był nieznany jeszcze około 500-400 roku p.n.e. Pierwsza wzmianka o kocie na naszych ziemiach pojawia się w źródłach z VIII w. n.e., kiedy to egipski pupil był już znany wśród plemion słowiańskich. Od tego czasu koty zaczęły stopniowo wypierać łasice które w dawnych wspólnotach słowiańskich odpowiadały za zabawianie dzieci i łapanie myszy.

    Koty od dawien dawna uważane były za zwierzęta bardzo pożyteczne w gospodarstwie. Głownie dlatego, że ich pokarm stanowiły myszy, które zagrażały zebranym plonom zbóż. Zapewne z tego właśnie powodu w kulturze ludowej kot był zwierzęciem nietykalnym, objętym swoistym tabu. Niemały wpływ na ludowe postrzeganie kota mają też jego domniemane konszachty z nieczystymi siłami: diabłami i czarownicami.

    Na rzeszowczyźnie powiadano, że: Kota zabić grzechem. Kto go zabije, temu nie darzy się w życiu. Kotów nie było wolno zabijać także na Lubelszczyźnie. O. Kolberg zanotował tam frazę musiał kota zabić. Używano jej głównie podczas mówienia o kucharzach, którzy źle gotowali potrawy. Wierzono, ze taki człowiek zabił kota i musi go spotkać za to kara. Dlatego potrawy, które wydawał nigdy już nie miały być smacznymi. Społeczność wiejska gardziła osobami, które umyślnie zabiły kota. Powiadano nawet: nie wdawaj się z nim, bo on kota zabił. Umyślne krzywdzenie tego zwierzęcia była prostą drogą do społecznego wykluczenia.

    Nieczyste moce

    W średniowiecznej Europie koty miały bardzo dualistyczny charakter. Poprzez swój wygląd (szczególnie niezwykłe oczy) oraz tryb życia były reprezentantami świata podziemnego, zwierzętami silnie nacechowanymi magicznie. To sprawiało, że postać kota przybierały często różne nieprzychylne ludziom byty, na przykład zmora, wił, Boruta. Według ludności z obszarów Rosji postać kota szczególnie upodobały sobie także wiedźmy. W mitologii ludów bałtyckich przeciwnikiem boga Perkunasa (prawdopodobnie odpowiednik Peruna) był właśnie kot. Z tych też względów kot mógł posiadać właściwości apotropeionu, ( jest to ogół ochronnych środków magicznych) czego dowodzi pewien ciekawy rytuał, który polegał na wpuszczeniu do nowo wybudowanego domu (zanim jeszcze ktokolwiek tam wszedł) kota, w którego wstąpi wszystko, co złe. Następnie należało kota wygonić, najlepiej poza obręb wsi, a tym samym pozbywano się złych mocy, które mogły działać na szkodę domownikom.

    Koty zwykle towarzyszyły czarownicom. Na ziemiach Wielkopolski koty często występowały w pobliżu ciot:
    Koty towarzyszą zwykle czarownicom. Ujrzawszy dwa lub trzy koty o zmroku siedzące w kupie, chłop ucieka; w razie, gdyby mu przyszła chętka rzucić na nie kamień lub uderzyć kijem, ściągnąłby na dom swój wszystkie ich sztuczki szatańskie i nieodłączną od nich chorobę.
    Z jednej strony szanowano koty, jednak wierzono, że wraz z zapadnięciem zmierzchu zwierzęta te zmieniają swe oblicze i stają się wysłannikami sił szatańskich, czyli diabła. Postać kota mogła przyjąć również czarownica, która w kocim ciele szybciej i sprawniej przemieszczała się po świecie. Czarownice pod postacią kotów grasowały głównie nocą. Z terenów Wielkopolski znana jest legenda mówiąca o pani, która była ciotą nocami szkodzącą ludziom pod postacią kota.

    Wargin

    Psotnik z białoruskiego folkloru, demoniczny król kotów. Wyraz „Wargin” (Варгі́н) prawdopodobnie pochodziło z litewskiego słowa „varginti”, co w tłumaczeniu oznaczało „mękę” lub „przynoszenie „cierpienia”. Wargin wyróżniał wśród innych kotów swoim wyglądem. Był ogromny, czarny jak smoła, z błyszczącym, puszystym futrem, gładkim i miękkim kosmatym ogonem podobnym do sobolowego.

    […]wyborny kot, jaki ogromny, jaka sierść na nim błyszcząca, cały czarny jak węgiel, jakie jaskrawe oczy, to jest prawdziwy Wargin król kotów prżywiozłem go jak największą rzadkość. Kot wskoczył na stół, pani pogłaskała go ręką, on prżymrużył oczy, podniosł półkolem grżbiet czarny i mrucząc prżechadzał się poważnie po stole, pani wzięła go na ręce, kot piękny łaskawy trafił do gustu, miał wszystkie wygody[…]

    Kiedy już mieszka z ludźmi, jest przez nich uwielbiany. Tylko, że dla miłośników kocich wdzięków kończyło się to zazwyczaj źle. Głównie dla jego pana lub pani, którego sobie wybrał. Jego obecność wywoływała dość znaczne zaburzenia psychiczne.

    „[…]po kilku miesięcy wszyscy zaczęli postrżegać jakąś odmianę w pani, pokazały się w niej jakieś dziwaczne kaprysy[…] […]nudna, niespokojna, swarliwa, pokojówek, sług karała bez winy, łajała sąsiadki, krżyczała na męża[…]

    Ludzie z nim obcujący zamieniali się w socjopatów, przestawali się bać czegokolwiek i kogokolwiek. bez potrzeb awanturowali się z najbliższymi i z przyjaciółmi. I w ogóle ze wszystkimi dookoła. Wszczynali burdy bez potrzeby, a i służbie się obrywało bez powodu. Koniec końców, skutkowało to wątrobienie się całkowitym wyczerpaniem fizycznym i psychicznym ofiary.

    Ludzie wierzyli, że kot, a w szczególności Wargin, swoim mruczeniem może spowodować pojawienie się w głowie człowieka, który się z nim najczęściej bawił, ale nie tylko, roju os, pszczół, much lub innych potwornych owadów. Co w zasadzie doprowadzało do jego śmierci w straszliwych męczarniach.

    „[…]wtem roje ossy wyleciały z ust, rozsypały się po całym pokoju, kąsały wszystkich i plątały się we włosach blisko stojących osób, kot okropnie wrżeszcząc biegał po stołach, rżócał się na okna i naściany, na koniec skrył się za piecem i tam miauczał prżeraźliwie[…]”[3]

    […]pani lubiła bawić się z kotem, i on nieczystym burczeniem swoim w głowie jak w gnieździe rozmnożył jadowite ossy[…][…]Radzę panu mieć się na ostróżności, koty mają truciznę, a najwięcej czarne.[…][4]

    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #slowianie
    #koty
    http://www.slawoslaw.pl/historia-kota-na-ziemiach-polskich/
    http://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2016/01/11/wargin-slowianski-demoniczny-krol-kotow/
    http://slowianskibestiariusz.pl/zycie-slowian/inne/kot-domowy/
    pokaż całość

  •  

    Dąb, święte drzewo Słowian

    Drzewa. Potężne, mocno zakorzenione w ziemi i zdawać by się mogło wiecznotrwałe, nawet dziś, są obrazem siły budzącej mistyczne skojarzenia. Ich ogrom z całą pewnością porażał, zaś jadalne owoce były świadectwem łaskawości. Drzewo stało się jednym z pierwszych wyobrażeń struktury świata. Coroczne zakwitanie, wydawanie owoców i obumieranie stanowiło dla naszych przodków symbol cyklicznie odnawiającej się przyrody i następowania pór roku.

    Dla Słowian to dąb uznawany był za drzewo największej potęgi boskiej drzemiącej w naturze, pełnił podobną funkcję jak jesion Yggdrasil w podaniach skandynawskich. Wyobrażali sobie wszechświat jako ogromny dąb; w jego koronie żyli bogowie, na poziomie pnia ludzie, a korzenie stanowiły krainę umarłych. Składano im ofiary z owoców, nabiału oraz miodu, organizowano również wokół nich taneczne korowody, jeszcze w średniowieczu ludność otaczała swoje miejscowe dęby czcią, budując wokół nich ogrodzenia z furtkami i organizując przy nich tańce.

    Miesiącem szczególnie poświęconym temu drzewu był kwiecień, okres kwitnienia drzewa. Świadczy o tym nazwa dębień (por. czes. duben) – dawna nazwa tego miesiąca.

    Na obszarze wschodniej Słowiańszczyzny jeszcze w XIX w. znany był zwyczaj trzykrotnego obejścia przed młodą parę starego dębu. Powszechnie na Słowiańszczyźnie za świętokradztwo zwykło się uważać ścięcie dębu. Nawet gdy drzewo uschło, nie rąbano go, a jedynie pozostawiano do samodzielnego rozkładu. O samym kulcie tego drzewa wspominał w swej kronice biskup Lawantu, Herbord:

    Był tam poza tym dąb ogromny i liściasty, a pod nim źródełko najprzyjemniejsze, które prosty lud, uważając za święte jako siedzibę jakiegoś ducha, w wielkiej chował czci. Także i ten chciał ściąć biskup po zniszczeniu kącin, ale uproszony został przez lud, by tego nie czynił; przyobiecali bowiem, że nigdy odtąd nie będą ani drzewa, ani miejsca tego czcili pod pozorem kultu, ale tylko dla cienia samego i przyjemności.

    Słowiańskie Święte gaje

    Święte gaje było to miejsce poświęcone bóstwom, duchom przodków lub siłom natury. Święte gaje występują w pierwotnych religiach Ariów, Irańczyków, Greków, Rzymian, Germanów, Słowian, Bałtów i Celtów. Istniały one zarówno w religiach starożytnych jak i w innych kulturach na świecie.

    Miejsce to, było lokowane przeważnie w ukrytym i trudno dostępnym miejscu, aczkolwiek niezbyt daleko oddalonym od ludzkich siedzib. Często w pobliżu znajdowało się źródło bądź rzeka, dostarczająca wody na potrzeby obrzędowe oraz las, z którego pozyskiwano drewno do podtrzymywania świętego ognia (watry). Miejsce na Święty Gaj w całości było dziełem natury i lokalnego ekosystemu – o jego wyjątkowości decydowali kapłani, uwzględniający jego położenie, jak i mistyczną aurę, dla Słowian obiektem kultu był m.in wspomniany dąb oraz gaj zwany Świętym Borem

    Jak podał Andriej Siergiejewicz Kajsarow, Święty Bór był czczonym przez Słowian serbskich leśnym bóstwem, któremu poświęcono las koło Merseburga (człowiek, który wyciąłby z niego choćby kawałek drzewa, mógł być poddany karze śmierci). Istnienie owego lasu potwierdza kronikarz Thietmar, przywołując zarazem postać swojego poprzednika – biskupa merseburskiego Wigberta, który w 1009 roku wydał rozkaz zbezczeszczenia świętego miejsca aby wybudować w jego miejsce kościół

    Niezmordowany w nauczaniu, odwiódł powierzone sobie owieczki od błędów czczego zabobonu i wytrzebiwszy do gruntu gaj zwany Świętym Borem, któremu tubylcy oddawali pełną cześć boską i za nietykalny zawsze poczytywali, zbudował na jego miejscu kościół na cześć świętego męczennika Romana.

    Aleksander Gieysztor wskazał, że drzewo posiadało całkowitą wartość religijną, gdy otoczono je przestrzenią sakralną. Jako że nawet najmniejsza cząstka drzewa była dla pogan świętością, stąd używano drewnianych pałek czy nawet zwykłych gałązek w celu wypędzenia misjonarzy chrześcijańskich ze swojej ziemi. Kamil Kajkowski i Andrzej Kuczkowski tak odnieśli się do wspomnianych działań: „Działano tu na zasadzie magii sympatycznej: obce sacrum zniszczyć można jedynie innym sacrum”.

    Jednym z powodów dla których Słowianie czcili dąb były jego pokaźne rozmiary. Korona owego drzewa miała funkcjonować jako swego rodzaju siedziba boga Peruna zsyłającego na ziemię pioruny. Orzechem opiekował się Ham – władca piekła, natomiast jesion związany był z Jessą, który miał być otoczony kultem przez Polan. Jałowiec natomiast związany był z ofiarami ruskimi - za pośrednictwem tego drzewa oddawano cześć zmarłym

    Artur Kowalik zasugerował nazwanie świętego gaju „domeną przodków”. Przed wejściem do świętego gaju należało najpierw wziąć udział w rytuale przejścia, aby odciąć się od profanum i być godnym obcowania z sacrum oraz móc wejść pomiędzy duchy zmarłych. Podczas przebywania w tej drugiej sferze czas zatrzymywał się i wszystko to, co miało związek z codziennością, zostawało za granicami gaju - tak kwestię dotyczącą właściwości owych lasów ukazały bajki ludowe. Święte gaje, podobnie jak świątynie, były wyraźnie odgrodzone od sfery „nie-świętej” – profanum.

    Dziś podziwiać możemy piękne i okazałe pomniki przyrody, takie jak między innymi Dęby Rogalińskie, Dąb Bartek, Dąb Chrobry, Dąb Beczka, Dąb Car, które nadal trwają i przypominają nam o potędze natury, jej trwałości i sile.

    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #rodzimowierstwo
    #slowianie
    #drzewa

    http://historia.org.pl/2015/03/29/motyw-axis-mundi-i-swiete-gaje-jako-elementy-szamanizmu-u-slowian-w-sredniowieczu/
    http://www.slawoslaw.pl/swiety-gaj-miejsce-duchowych-doznan/
    pokaż całość

    źródło: swietodrzewa.pl

  •  

    Chyba tylko narodowcy są w stanie zorganizować Noc Kupały, na której prawie nie ma kobiet. Są za to łyse Sebastiany w glanach, którym prędzej marzy się jakaś Słowiańska III Rzesza niż powrót do rodzimowierstwa - kompletne wypaczenie ideologi

    Każdy z nas jest zobowiązany by płodzić potomstwo i wychować je na dumnych i silnych nadludzi-Lechitów-Polaków. Nasze jasne włosy i oczy, nasza spirala dna, dziedzictwo rasowe to droga do gwiazd i świętość. Czystość Aryjskiej rasy i Słowiańskiego rodu jest czymś niewymownie ważnym.
    Ja tu zamiast oddawania czci pogańskim Bogom widzę puszczanie oczka do pewnego austriackiego akwarelisty
    http://ns-zadruga-podlasie.blogspot.com/2015/06/nacjonalistyczna-noc-kupay.html
    #polityka
    #bekaznarodowcow
    #slowianie
    pokaż całość

  •  

    Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi.

    Zorian Dołęga - Chodakowski

    #cytatywielkichludzi
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    Der Spiegel opublikował artykuł przedstawiając w pozytywnym świetle Słowian, już sam podtytuł jest sympatyczny

    "Bez Słowian nie można myśleć o niemieckiej historii. Poganie ze wschodu pozostawili tchnienie kultury i demokracji"

    “Deutsche Handwerker wiederum guckten sich Techniken und Künste ab. So lassen Keramikfunde aus dem frühen Mittelalter in Oberfranken eine slawische Handschrift bei Formen und Verzierungen deutlich erkennen. Ohrenschmuck aus Silber, Halsketten aus Glasperlen, gläserne Fingerringe, silberne Armreifen und Schläfenringe mit charakteristischen S-Schleifen – die Slawen waren im Schmuckdesign des Mittelalters durchaus Trendsetter.”

    Niemieccy rzemieślnicy podpatrywali u Słowian technikę i sztukę. Biżuteria ze srebrnego ucha, naszyjniki ze szklanych koralików, szklane pierścienie na palec, srebrne bransoletki i pierścienie świątynne z charakterystycznymi pętlami w kształcie litery S - Słowianie byli wyznacznikiem trendów w średniowiecznej biżuterii. Niemcy przejęli od naszych przodków również kształt ceramiki

    Opis ludów Wenedyjskich, które doskonale orientowało się w górnictwie i rolnictwie

    Wenden - das ist die wohl älteste und populärste Sammelbezeichnung für alle westslawischen Stämme, die sich auf deutschem Boden niederließen. Auch das Wendland, heute wieder Hochburg des Widerstands, diesmal gegen die Atomenergie, bekam von daher seinen Namen. Dort siedelte das Volk der Drewanen, auch Drawänopolaben genannt.
    Fast alle größeren Orte im Wendland sind slawischen Ursprungs, was die Anordnung der Hofstellen noch heute deutlich erkennen lässt. Diese sind in der Form eines Halbkreises oder eines Hufeisens um einen runden Platz angelegt, daher spricht man von Rundlingsdörfern. Eine "besondere Stellung" nahm die Weinberg-Burg in Hitzacker ein, fand der Göttinger Ur- und Frühgeschichtler Karl-Heinz Willroth heraus. Hier konzentrierte sich die politische Macht des Wendlands und "hier entwickelte sich ein bedeutsames wirtschaftliches Leben" für die Region.
    Handwerker, die sich ab dem 8. Jahrhundert nahe der Burg am Elbe-Nebenfluss Jeetzel niederließen, kultivierten eigene Formen der Horn- und Knochenverarbeitung etwa für Kämme oder bei der Glasperlenproduktion. Ein slawisches Idiom, das Drawänopolabisch, war im Wendland - ähnlich wie Sorbisch in der Lausitz heute noch - bis ins 18. Jahrhundert verbreitet.


    Tutaj o powstaniu Słowiańskim z 983 roku, które uświadomiło mieszkańcom, że ówczesne królestwo niemieckie było bardzo kruchą wielokulturową mieszanką - a nie zjednoczoną ojczyzną Niemiec, tak jak lubili później myślący narodowo historycy

    Eine Einschränkung ihrer Autonomie lehnten die Stämme ab und damit auch jede Bevormundung durch König und Kirche. Deshalb wehrten sich die Lutizen gegen alle Bemühungen, die Gebiete östlich der Elbe unter kaiserliche Herrschaft und die Bibel des Papstes zu zwingen. Zuletzt, mit der Axt in der Hand, griffen sie sogar die Heimat der christlichen Eroberer an.
    Der Slawenaufstand von 983 war mehr als nur ein Machtkampf um Herrschaftsansprüche und eine Revolte gegen Unfreiheit. Mit ihm verbreitete sich zugleich die Erkenntnis, dass das Reich der deutschen Monarchen und Kirchenfürsten im 10. Jahrhundert ein höchst fragiles Multikulti-Gemisch war - und keinesfalls ein Deutschland einig Vaterland, wie es später national gesinnte Historiker so gern gesehen hätten. Friesen und Franken zählten dazu, Alemannen, Thüringer oder Bayern, Sachsen und eben auch Slawen. Die meisten von ihnen waren Christen - viele aber nur mit Hilfe des Schwerts bekehrt.


    Prokopiusz z Cezarei był zdumiony, że Słowianie od czasów starożytnych żyli w demokratycznym porządku

    Es war paradoxerweise vor allem "die scheinbar ,demokratische' Lebensweise der Slawen", so der Greifswalder Professor für osteuropäische Geschichte, Christian Lübke, die das mangelnde Interesse an den Nachbarn im Osten begründete. Ihre losen Stammesgesellschaften bildeten keine geschlossene Macht und waren damit kein ernsthafter politischer Faktor. Sie unterstanden auch keinem allgewaltigen Herrscher, kreierten keine eigenen Epochen oder
    Zeitenwenden. Frühe Chronisten wie der byzantinische Geschichtsschreiber Prokop von Kaisareia zeigten sich denn auch zuallererst erstaunt über die Fremden, die da offenbar "seit alters her in einer demokratischen Ordnung" lebten.


    Tutaj o znaleziskach archeologicznych, m.in. z 1973 roku gdy w Ralswiek odnaleziono 2200 orientalnych srebrnych monet i cztery średniowieczne dębowe łodzie co pokazuje, że wyspa Rugia była jednym z najważniejszych centrów handlowych wzdłuż Morza Bałtyckiego.

    Nicht viel ist aus dieser wundersamen Zeit überliefert. Noch immer sind die archäologischen Beutestücke im Vergleich zu anderen wissenschaftlichen Erkundungsarbeiten eher dürftig. Nur selten förderten Ausgrabungen Schätze zutage wie jenen, der 1973 in Ralswiek auf Rügen gefunden wurde. Die 2200 orientalischen Silbermünzen und vier Eichenboote aus dem Mittelalter belegen, dass die Insel damals einer der bedeutendsten Handelsplätze entlang der Ostsee war.
    Immerhin lassen etliche Ortsnamen östlich der Elbe mit typisch slawischen Endungen, etwa auf -ow wie Wustrow oder Kummerow, auf ein Verschmelzen der beiden Volksgruppen schließen. Für Städte- und Landschaftsnamen, deren Wortstamm vom Begriff "Wenden" abgeleitet wird, gilt das ebenso. Wendisch Evern in Niedersachsen ist ein Beispiel, Wenddorf in Sachsen-Anhalt oder Wendisch Waren in Mecklenburg-Vorpommern sind andere.


    Tutaj o niemieckich miasteczkach, które swoje historyczne korzenie mają w Słowiańskiej tradycji osadniczej, np
    Bad Segeberg Kalkberg

    So war es auch mehr als nur eine rhetorische Floskel, als der ehemalige Ministerpräsident Manfred Stolpe vor einigen Jahren seine Brandenburger fragte: "Wer von uns hat keine wendische Großmutter?" Tatsächlich werden die Wurzeln vieler Deutscher vor allem durch ihre Familiennamen dokumentiert. Endungen auf -cki oder die Verkleinerungsform -ke wie bei Dutschke sind geradezu typische Merkmale.
    Altehrwürdige deutsche Städte und Örtchen, die in keinem Tourismusführer fehlen, haben ihre historischen Wurzeln in der slawischen Siedlungstradition. Wo heute Winnetou und Old Shatterhand am Bad Segeberger Kalkberg gegen das Böse kämpfen, bauten Slawen 1134 die Siegesburg und begründeten so die Geschichte der heutigen Kreisstadt. Unter den Abodriten entstanden in Starigard (Oldenburg in Holstein) und Wiligard (Mecklenburg) die ältesten Seehäfen der Region.


    Wykopaliska w Oldenburgu dowodzą, że Słowianie przejęli od Franków rytuały wczesnej kultury dyplomatycznej, z ucztami i prezentami

    Man lernte voneinander und profitierte gegenseitig. Ausgrabungen in Oldenburg belegen, dass Slawen von den Franken Rituale früher diplomatischer Kultur übernahmen, mit glanzvollen Gelagen und repräsentativen Geschenken. Slawische Makler verhandelten andererseits bereits im 8. Jahrhundert Geschäfte für das Kloster Lorsch an der Bergstraße, slawische Knechte und Mägde dienten im bayerischen Kloster Kremsmünster.
    Deutsche Handwerker wiederum guckten sich Techniken und Künste ab. So lassen Keramikfunde aus dem frühen Mittelalter in Oberfranken eine slawische Handschrift bei Formen und Verzierungen deutlich erkennen. Ohrenschmuck aus Silber, Halsketten aus Glasperlen, gläserne Fingerringe, silberne Armreifen und Schläfenringe mit charakteristischen S-Schleifen - die Slawen waren im Schmuckdesign des Mittelalters durchaus Trendsetter.


    http://www.spiegel.de/spiegel/spiegelspecialgeschichte/d-50620289.html
    #gruparatowaniapoziomu
    #slowianie
    pokaż całość

    źródło: slav8.jpg

  •  

    Chąśnicy - określani mianem "słowiańskich wikingów" byli to wojownicy słowiańscy. Słowo "Chąśnik" wywodzi się od połączenia staropolskich słów chasa (gromada, zgraja) i chąśba (napad, rozbój).
    Głównymi ośrodkami Chąśników były najczęściej główne miasta nad Bałtykiem lub większymi rzekami, m.in.: Arkona, Kołobrzeg, Zwierzyn (i inne ośrodki Obodrzytów), Stargard, Szczecin, Wolin.
    Za początki wypraw Chąśników uważa się VI w. jednak bardziej wiarygodne wydają się dopiero przekazy historyczne z X w.: ok. 984 lub 985 w bitwie pod Fýrisvellir w Szwecji mieli brać udział wikingowie z Jomsborga, być może wsparci przez Słowian. Złotym okresem królowania Chąśników na morzu Bałtyckim był okres rozprawiania się Chrześcijan ze Skandynawami czyli mniej więcej od X do XII wieku.
    Chąśnicy byli bardzo zdolnymi żeglarzami a jeszcze lepszymi wojownikami, prawdopodobnie przed napadem wysyłali szpiega, który miał ocenić czy warto napadać na osadę, atak przeprowadzano z zaskoczenia.
    Uzbrojenie wojowników składało się w głównej mierze z toporów, oszczepów i łuków. Chąśnicy raczej nie nosili kolczug, a za ochronę musiały im wystarczyć skórzane kaftany nabijane ćwiekami.
    Jednym z najbardziej znanych Chąśników był Jan Wyszak, który robił w cha Duńczyków, wiąże się z nim pewna historia, podobno pojmany przez Duńczyków, spędził jakiś czas w więzieniu, w którym objawił mu się Św. Otton i w zamian za ochrzczenie go zagwarantował mu wolność, po czym uciekł z lochu zbudował łódź i uciekł do swoich, przy czym następnie pomógł ich schrystianizować.
    **Jednym z największych sukcesów Chąśników
    było wyruszenie na norweską Konungahellę, Po przybyciu pod Konungahellę pomorscy wojowie zniszczyli zacumowane tam statki, a następnie - po licznych atakach - ostatecznie zdobyli, splądrowali i spalili miasto miało to miejsce prawdopodobnie ok. 1136 roku. Dowodził nimi Racibór Pomorski.
    Koniec działalności naszych pomorskich wojowników nadszedł w 1184 roku. Gdy Król Danii zawarł sojusz z Henrykiem Lwem, Królem Sasów, Chąśnicy przegrali bitwe pod Zingst, rok później książe pomorski złożył hołd Królowi Danii.
    o Chąśnikach na Wikipedii
    "Od furii Słowian zachowaj nas panie"
    Słowiańscy piraci
    Słowiańscy wikingowie
    #slowianie #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #wikingowie #szczecin #polska

    pokaż spoiler jeśli gdzieś są błędne informacje, to niech ktoś mnie poprawi
    pokaż całość

    źródło: Graveland.jpg

  •  

    CO JA PACZE. CO JA SŁUCHAM. (。◕‿‿◕。)
    Podobno jak rudy krasnal dojebał tym drum'em na urodzinach Bilbo to całe Shire tydzień z pizdy nie schodziło.
    #muzyka #muzykaelektroniczna #cojapacze #folk #dziwne #creepy #slowianie #slowenia

    źródło: youtube.com

  •  

    Miniaturowy topór z Kruszwicy datowany na XI wiek o długości ogólnej ok. 4,5 cm.
    Na Rusi Kijowskiej związane one były z kultem Peruna, a u Normanów początkowo Thora, natomiast po przyjęciu chrześcijaństwa topór znalazł się wśród atrybutów św. Olafa
    artykuł z 1979 roku
    #slowianie #ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu #polska #sredniowiecze
    pokaż całość

  •  

    Swaćba - słowiański ślub

    Akt zawarcia małżeństwa był w istocie kontraktem ślubnym, który zawierały ze sobą dwa rody decydujące się żyć ze sobą w przyjaźni. Kontrakt ten nie mógł odbyć się bez wymiany darów o równej wartości: posagu (majątek wnoszony przez żonę) i wiana (odwzajemnienie ze strony męża). Tak oto mężczyzna żenił się, kobieta zaś stawała się jego żenimą – postępującą za nim, przechodzącą pod jego opiekę. Z dniem swaćby rodziny zaprzyjaźniały się ze sobą, co należało uczcić w możliwie wystawny sposób. Za mąż wychodziły już bardzo młode panny (ok. 14 lat), o czym najlepiej świadczy fakt, że starymi pannami nazywano już dwudziestolatki.

    Najistotniejszą osobą w swaćbowych przygotowaniach nie byli młodzi ani ich rodziny, lecz swat – swój człowiek. Jego zadaniem było swacenie, przyswojenie ze sobą mężczyzny i kobiety, a także ich bliskich. Swatem musiała być osoba mocno poważana we wspólnocie, ciesząca się sporym autorytetem, gdyż w całym ślubnym dramacie to jego głos był zawsze najważniejszy.

    Najważniejszym momentem swacenia były zaręczyny, zwane też zmówinami lub zrękowinami. To właśnie one wieńczyły zainaugurowane przez swata negocjacje. Cała reszta była wyłącznie dopełnieniem zawartego wówczas kontraktu, przez co bardzo źle odbierano zrywanie zaręczyn, które było już w istocie niedopełnieniem warunków umowy

    Nie zawsze jednak młodym było po wizji swata. Czasem młodzi chcieli wziąć sprawy w swoje ręce i skojarzyć się ze sobą wbrew woli rodzin. Na taką okoliczność młodzi przygotowywali komedię umyczki, tzn. upozorowanie porwania i zawarcie ślubu po kryjomu. Tego typu praktyka mogła jednak ściągnąć na młodych gniew ich rodzin, które niekoniecznie post factum musiały zaakceptować ten związek. Jeśli jednak rodziny pogodziły się z wolą młodych, wówczas było można urządzić dla wspólnoty spóźnione wesele, które jednak było znacznie szczuplejsze od tego wyprawianego na drodze tradycyjnej
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #slowianie
    #rodzimowierstwo

    http://www.slawoslaw.pl/swacba-czyli-slub-po-staroslowiansku/#more-3876
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Dawno nie słyszałem takich bzdur jak wczoraj z ust Krzysztofa Karonia. Absolutnie nie polecam całego 1,5h programu, wszak taka dawka bzdur i propagandy mogłaby okazać się rakogenna a pamiętajmy, że dodatkowo prowadzącym był inny jahwista- Marcin Rola. http://www.youtube.com/watch?time_continue=2267&v=oBizRt8IU6I

    Jego kłamstwa (z 40 minuty) dotyczące zakończenia niewolnictwa na wskutek chrystianizacji są tak płytkie, że wystarczą słowa Galla Anonima aby je obnażyć. Tak opisywał on Powstanie ludowe z roku 1038, a więc ponad 70 lat po rzekomym chrzcie

    (…) niewolnicy powstali na panów, wyzwoleńcy przeciw szlachetnie urodzonym, sami się do rządów wynosząc, i jednych na odwrót zatrzymali u siebie w niewoli, drugich pozabijali, a żony ich pobrali sobie w sprośny sposób i zbrodniczo rozdrapali dostojeństwa (…). Nadto jeszcze, porzucając wiarę katolicką – czego nie możemy wypowiedzieć bez płaczu i lamentu – podnieśli bunt przeciwko biskupom i kapłanom Bożym (…)
    Czyli co, klechy i biskupi nie dość, że niewolnictwa nie znieśli to jeszcze sami chętnie czerpali zyski z wykorzystywania ludzi?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_ludowe_w_Polsce_1038_roku

    Na marginesie, bardzo mnie rozśmieszyło stwierdzenie odnośnie Smarzowskiego, że w środowisku reżyserskim/aktorskim/filmowym jest "zakaz zbyt głębokiego myślenia bo można sobie przez to popsuć klarowny obraz rzeczywistości" - proszę państwa - żydowska myśl uwolniona

    "W europie chrześcijańskiej niewolnictwo nie istniało, było zakazane przez kościół, katolicyzm", kolejna bzdura. Było zakazane tak bardzo, że aż kilka lat temu jedna z papieskich rad, "Iustitia et Pax", nakazała przeproszenie potomków niewolników z wyspy na Mauritiusie

    Do dyspozycji komisji były archiwa biskupstwa w Port-Louis. Uznała ona, że "Republika Mauritiusa i inne instytucje, w tym Kościół katolicki" powinny oficjalnie przeprosić potomków niewolników. Bp Piat zadeklarował, że jest gotów wziąć udział w takiej narodowej prośbie o przebaczenie.

    Od 1722 do 1835 r. Kościół nie protestował przeciwko obowiązującemu na Mauritiusie prawu, które przedmiotowo traktowało niewolników, m.in. zmuszało ich do przyjęcia katolicyzmu. Ponadto - według ustaleń komisji "Iustitia et Pax" - członkowie Kościoła byli właścicielami niewolników, których potomkowie domagają się teraz zadośćuczynienia.

    W 1992 r. podczas wizyty na wyspie Gorée w Senegalu, skąd wywożono niewolników z Afryki do Ameryki, bł. Jan Paweł II uznał "w całej prawdzie i pokorze" niewolnictwo za "grzech człowieka przeciwko człowiekowi" i "grzech człowieka przeciwko Bogu". W 2003 r. bp Piat wraz z delegacją biskupów afrykańskich wypowiedział na Gorée prośbę o przebaczenie za niewolnictwo. Trzy lata później w Vieux Grand Port na Mauritiusie oświadczył on, że niewolnictwo stanowi straszliwą zniewagę wobec naszych braci i sióstr w człowieczeństwie, a także grzech przeciwko Bogu.
    http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,8268,kosciol-przeprosi-potomkow-niewolnikow.html

    Tutaj ciekawostka odnośnie Papieża, Mikołaja V

    Kiedy więc dekadę później kolejny papież ogłosił krucjatę antyturecką, pozytywnie na wezwanie odpowiedział jedynie król Portugalii, który — zapewne w podzięce za licencję na niewolnictwo — zobowiązał się wystawić 12 tys. krzyżowców. Naturalnie było to za mało dla zorganizowania krucjaty, lecz gest króla został doceniony i 8 stycznia 1455 r. papież sformułował nową bullę w której umacniał portugalski interes niewolniczy. Głównym celem bulli Romanus Pontifex [ 9 ] było tyleż nagrodzenie Alfonsa V, co ukaranie innych władców chrześcijańskich, nieskorych do krucjaty. Papież powtarzał w niej uprawnienia z poprzedniej bulli, lecz dodawał do nich monopol Portugalii, która teraz miała wyłączność na polowanie na niewolników w zdobytych terytoriach afrykańskich i azjatyckich. Jak wyznawał papież, dlatego, że była najbardziej skuteczna w realnej walce z Saracenami, w obronie Chrystusa. Ci, którzy naruszyliby ów monopol narażali się na sankcję ekskomuniki papieskiej.

    I jeszcze ciekawe fragmenty z biblii

    Niewolnicy, bądźcie we wszystkim posłuszni doczesnym panom, nie służąc tylko dla oka, jak gdybyście się mieli ludziom przypodobać, lecz w szczerości serca, bojąc się [prawdziwego] Pana
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1394

    Zostałeś powołany jako niewolnik? Nie martw się! Owszem, nawet jeśli możesz stać się wolnym, raczej skorzystaj [z twego niewolnictwa]!6 22 Albowiem ten, kto został powołany w Panu jako niewolnik, jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie i ten, kto został powołany jako wolny, staje się niewolnikiem Chrystusa.
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=292

    Wojtek Smarzowski ostatnio zapowiedział, że planuje serial poświęcony Słowianom oraz kulturze, która istniała również przed chrztem więc naczelny "tropiciel marksizmu" postanowił wyprowadzić swoje żydowskie działa. Jego mimika, jego gestykulacja, jego słownictwo (dziarscy Słowiańscy chłopcy) - każdy por ciała starał się zdyskredytować i w jak największym stopniu obrzucić gównem naszych przodków.
    Już sam fakt, że Słowiańszczyznę, która zajmowała wtedy ponad 1/3 Europy sprowadza tylko do obszaru Polski pokazuje, że nie ma kompletnie pojęcia o czym mówi. No ale wiadomo - jakiś podejrzany reżyser najpierw nakręcił Kler, teraz zabiera się o serial traktujący na temat czasów przedchrześcijanskich więc trzeba wmówić wszystkim naokoło, że Słowianie po prostu mieszkali na drzewach a schodzili z nich tylko wtedy kiedy była okazja sprzedać jakiegoś niewolnika i dopiero "ubogacenie kulturowe z zachodu" otworzyło im oczy

    #bekazkatoli
    #4konserwy
    #neuropa
    #slowianie
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      @3Jet: pornole, okrucieństwo, mordowanie - jego mózg mu chyba podsyła losowe słowa

    •  

      @Roxar123: Daniel Beauvois rzucał takie teksty w kontekście ludności ruskiej pod polskimi panami, bez dokładnego określenia cezury czasowej. Cytat pochodzi z wywiadu dla Wyborczej, ale podobne stwierdzenie znalazły się pono - kojarzę to z recenzji Hieronima Grali Fantomowego ciała króla Jana Sowy - w jego Trójkąt ukraiński: szlachta, carat i lud na Wołyniu, Podolu i Kijowszczyźnie, 1793-1914.

      Cytat z wywiadu dla Wyborczej, pogrubione fragmenty należą do Beauvoisa:

      Porównał Pan kolonizację polskich kresów do kolonizacji Algierii przez Francję. To nie jest dla nas miłe porównanie.

      – Rzeczywiście, słowo „kolonializm” może nie jest najszczęśliwsze w odniesieniu do sytuacji panującej na Ukrainie. Mówię o Ukrainie prawobrzeżnej, a więc Podole, Wołyń i Kijowszczyzna. Ale to, co mogłem zaobserwować, nie pozostawia złudzeń. Zjawisko gnębienia ludu ukraińskiego przez polskich ziemian nie ulega wątpliwości. Choć obecność Polaków na Ukrainie była znacznie dawniejsza niż obecność Francuzów w Algierii, to nie zmienia faktu, że poddaństwo ruskich chłopów bliskie było niewolnictwu. Stosunki dworu ze wsią były tak okrutne, jak na amerykańskich plantacjach bawełny, na francuskiej Martynice czy gdzieś w Afryce. To naprawdę było coś strasznego

      Może to „signum temporis”. Po prostu w ówczesnej Europie i Rosji takie były stosunki społeczne także między polskim panem a polskim chłopem w centralnej Polsce?

      – Naturalnie poddaństwo między Polakami też było okrutne, ale na pewno łatwiej było się porozumieć ze sobą Polakom katolikom niż katolickim panom z prawosławnymi poddanymi. Tam dochodziły do głosu odmienności: religii, kultury i języka, a to stwarzało napięcia znacznie większe niż w Polsce centralnej. Na Ukrainie panowała zadawniona nienawiść. Poczynając od Unii Brzeskiej. Przez czterdzieści lat od jej ustanowienia Unia była instrumentem likwidacji prawosławia. To trwało aż do 1632 roku, kiedy król Władysław zrozumiał, że tak dalej być nie może, bo będą bunty. Zresztą pośród wielu przyczyn późniejszego wybuchu powstania Chmielnickiego jedną z ważniejszych jest nienawiść do Polaków jako gnębicieli religii prawosławnej. Kozacy tylko dolali oliwy do ognia. Powstanie Chmielnickiego to trwałe pęknięcie w stosunkach polsko-ruskich. Historia się powtarza w czasie rzezi humańskiej w 1768 r. To nie są błahostki. To sprawy bolesne i okrutne, które były rozstrzygane w sposób niesamowicie gwałtowny. To wyryło trwałe ślady w pamięci ludowej i Polaków, i Ukraińców.

      Rzeczona recenzja (patrz przypis 3):
      http://www.academia.edu/30347264/Rzeczpospolita_Szlachecka_tw%C3%B3r_kolonialny_In_Perspektywy_kolonializmu_w_Polsce_Polska_w_perspektywie_kolonialnej._Red._J._Kieniewicz_Debaty_Artes_Liberales_t._X_Warszawa_WAL_UW_2016_pp._275-299
      pokaż całość

      +: Roxar123, Dek0mp0zycja +2 innych
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Ślęża - nazywana Śląskim Olimpem - dawne miejsce pogańskiego kultu solarnego jest to najwyższy szczyt Masywu Ślęży (717,5 m n.p.m).
    Na samej górze jak i w okolicy znaleziono popękane naczynia z epoki brązu oraz urny, które świadczą o obrządku religijnym w tym miejscu. Na Ślęży odkryto również wały, które miały za zadanie odgradzać miejsca sacrum (święte) od profanum. Na szczycie góry przetrwały rzeźby z wyrytym krzyżem równoramiennym, za autorów niektórych rzeźb podaje się Celtów, ponieważ podobne zostały znalezione na półwyspie Iberyjskim, oraz wyjaśniało by to krzyże na rzeźbach. Inna teoria odnośnie krzyży mówi, że miały wyznaczać granice między księciem Henrykiem Brodatym i Klasztorem Najświętszej Marii Panny we Wrocławiu.
    Znaczenie tej Góry nie wygasło z upływem lat, za panowania Bolesława Krzywoustego wzniesiono tam klasztor, który miał za zadanie uniemożliwiać poganom praktykowanie obrzędów w tamtym miejscu.

    Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia jako że odprawiano na niej pogańskie obrzędy
    - Kronika Thietmara

    Miejsce to wiąże się również z pewną kontrowersją, mianowicie jakiś czas temu posąg Światowida postawiony przez rodzimowierców został stamtąd usunięty, prawdopodobnie za sprawą miejscowego proboszcza którego dupa piekła. Posągu jeszcze nie odnaleziono.
    Góra Bogów
    o znaleziskach
    #slowianie #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #polska #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: 920.jpg

  •  

    Już ponad tysiąc lat temu Słowianie korzystali z łaźni parowych

    Znajomość łaźni parowych rozprzestrzeniła się po Europie Środkowej już ponad tysiąc lat temu dzięki… Słowianom. Nie jest zatem prawdą, że zwyczaj kąpieli upowszechnił się w tej części świata dopiero wraz z powrotem rycerzy z krucjat z Ziemi Świętej – opowiada PAP archeolog Anna Tyniec.

    „W naszej części Europy dostępność wody była zdecydowanie szersza niż chociażby w mateczniku Cesarstwa Rzymskiego – podkreśla rozmówczyni PAP. – Zatem ani Słowianie, ani ludy, które wcześniej mieszały na naszych obecnych ziemiach, nie musiały wcale się natrudzić, aby skorzystać z dobrodziejstw wody”. Dostęp do wody był łatwy dzięki gęstej sieci rzek i wielu źródłom podziemnym – więc brak akweduktów nie wynika z zacofania kulturowego, ale innych warunków środowiskowych.

    Z badań archeologicznych wynika, że swoje pierwsze osady Słowianie zakładali bardzo blisko rzek, moczarów, terenów podmokłych czy jezior – w dolinach cieków wodnych.

    „Tak było aż do połowy XI wieku, kiedy nastąpił okres licznych tzw. powodzi błyskawicznych na skutek zwiększonych i silnych opadów. Przed ich konsekwencjami uciekano na wyższe tereny. Najczęściej są to miejsca lokacji wielu współcześnie znanych nam wsi” – opowiada Tyniec.

    Istnieje na ten temat nawet historyczna wzmianka autorstwa żydowskiego podróżnika i kupca Ibrahima ibn Jakuba

    „Nie mają oni łaźni, lecz posługują się domkami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają: meh. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piece z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec rozgrzeje, zatykają owo okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku siebie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żadnym z nich śladu świerzbu czy strupa. Domek ten nazywają oni: al-istba.”

    Łaźnie były dla Słowian świętym miejscem

    Odbywały się m.in. przed- i poślubne rytuały dla nowożeńców. Z powodu antyseptycznych właściwości bywała miejscem porodów. W wyciszonej atmosferze cielesnych przyjemności rozstrzygano też zaognione spory. Było to miejsce czyste, w którym ściany i podłogi wykładano ziołami mającymi dobroczynny wpływ na zdrowie człowieka. Każdy wędrowiec, zanim wpuszczony został do słowiańskiego domu, zapraszany był do łaźni, gdzie oczyszczał się psychicznie i fizycznie. Była uważana za miejsce mistyczne i zachowywano w niej ciszę jak w świątyni.

    W odróżnieniu od saun z innych tradycji, słowiańska łaźnia działała bardziej całościowo i dobroczynnie na ludzki organizm. Głównie przez zastosowanie brzozowych witek, którymi chłostano rozgrzane ciała. Dobroczynne substancje zawarte w listkach, korze i soku brzozy, w wysokiej temperaturze łatwiej przenikały do organizmu przez rozszerzone pory skóry i były przenoszone do organów przez szybko krążącą w żyłach krew.

    http://archeologia.com.pl/2017/06/04/slowianie-korzystali-lazni-parowych/
    http://rudaweb.pl/index.php/2017/01/13/slowianska-czystosc-ciala-i-ducha-izba-laziemlanka-bania-sauna/
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #slowianie
    pokaż całość

  •  

    Chors, Chorus, Chworz - Słowiański męski Bóg lunarny Chworza można nazwać obdartym ze skóry słońcem (czyli Swarogiem), wg. legendy kiedyś jaśniał identycznie jak Słońce. Entymologia jego imienia może pochodzić od prasłowiańskiego rdzenia krsь, obecnego w polskim słowie wycharsły – „wynędzniały”, co miałoby się odnosić do ubywającego księżyca, względnie do słabości jego światła wobec promieni słonecznych, twierdzono, że "zjada" jako wilk księżyc co miało tłumaczyć fazy księżyca. Miał przybierać formę Wilka lub Wilkołaka
    O Chorusie niewiele wiadomo (jak twierdzi wikipedia) jest Bogiem o niepewnej autentyczności (choć są wzmianki o nim), pozostaje w cieniu innych Bogów takich jak Swaróg, Weles, Perun, dla niektórych jest nieznany a inni wolą trzymać się od niego z daleka, ponieważ władał nocą, czyli w pewnym sensie ciemnością, a wiadomo jakie ciemność budzi uczucie w ludziach. Chorsowi przypisuje się władanie nad nocnymi oraz wodnymi demonami.

    B.Trantowski twierdzi, że Chworz jest jednym z siedmiu słupów Czarnoboga smokiem walczącym ze Światowidem. Smok, którego zabił Krakus miał być wcieleniem właśnie Chorusa, co może wiązać się z początkiem kultu Białych bogów.

    Posąg Chorsowi postawił Włodzimierz I Wielki w 980 roku w Kijowie wspomina o tym staroruski latopis "Powieść lat minionych"

    Chors i magia Księżyca
    Chors – Pan Nocy i Księżyca
    Chors
    #slowianie #polska #mitologia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #rodzimowierstwo
    pokaż całość

    źródło: chors-knysz.jpg

  •  

    Pamiętacie jak narodowy Winniczek zbezcześcił pomnik na górze Ślęży, traktując go jak jakiegoś kurwa byka do ujeżdżania? Ciekawe czy ten obrzezaniec tak samo zabawiłby się z rzymską szubienicą albo pomnikiem Joszue.
    #polityka
    #bekazkatoli
    #bekaznarodowcow
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    #antypolonizm
    pokaż całość

    źródło: judea.,.jpg

  •  

    R1a - haplogrupa R1a dominuje na terenach Europy Środkowo-Wschodniej i w Azji Centralnej. Wspólne pochodzenie z mieszkańcami wschodniej Europy mają również Ujgurzy. Dla krajów słowiańskich charakterystyczne jest częste występowanie haplogrupy R1a1a7.
    http://noizz.pl/spoleczenstwo/mapa-europy-wytyczona-przez-dna/hjlnnyx
    #gruparatowaniapoziomu
    #ciekawostki
    #slowianie
    pokaż całość

    źródło: ocdn.eu

  •  

    Liczyrzepa, Karkonosz, Rzepiór - Duch gór, władca Karkonoszy Liczyrzepa był tajemniczym wędrowcem, personifikacją sił przyrody. Pierwsze graficzne przedstawienie go na obrazie sięga 1561 roku, dokonała tego Martina Helwiga, przedstawiła go jako koksa demona, którego pomnik stoi w Karpaczu, był to niezwykły stwór, przypominający nieco jelenia stojącego na tylnych nogach, a nieco może nawet gryfa. Posiada rosochate rogi i diabelski ogon, koźle kopyta, w łapach trzyma wysoki, pionowo stojący kij. Popularniejsze jest wyobrażenie go jako Starca wędrowca z siwą brodą, dzierżącego kostur, warto wspomnieć że na Liczyrzepie wzorowany był Gandalf
    Karkonoszowi składano mu w ofierze czarne koguty podobnie jak Świętowitowi. wspomnianym w wielu legendach polskich, mógł przybrać postać dowolnego leśnego zwierza, ale najczęściej był to jeleń.
    legendy
    opowieść o Liczyrzepie

    #slowianie #mitologia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #rodzimowierstwo #fantastyka
    pokaż całość

  •  

    Mniej więcej 851 lat temu padła ostatnia gontyna słowiańska w Arkonie na Rugii gdzie kult oddawano Świętowitowi
    Arkona stanowiła centralny gród obronny zachodniosłowiańskich Ranów, którzy w miejscu tym starali się stawić opór rozprzestrzeniającej się chrystianizacji. Arkona upadła w 1168 r. za sprawą króla duńskiego Waldemara I, który w sposób bezkompromisowy schrystianizował tereny ostatniego bastionu słowiańskiej wiary. Wygląd świątyni w Arkonie opisał Sexo Gramatyk Mimo tak fanatycznej walki wyznawców boga powieszonego na patykach nie udało im się zniszczyć pamięci o Arkonie i Świętowicie, gdyby im się udało nikt by o nich nie pamiętał.

    Źródło
    #slowianie #rodzimowierstwo #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Kabłączek skroniowy – wczesnośredniowieczna, kobieca ozdoba słowiańska w kształcie otwartego krążka, często z charakterystycznym esowatym zakończeniem. Używana od VII/VIII do XIII wieku. Przypinana w okolicy skroni do czepca lub zakładanej na czoło, skórzanej lub płóciennej przepaski.

    Wykonywana z brązu, ołowiu, srebra, złota lub cyny.

    #gruparatowaniapoziomu
    #slowianie
    #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: Foka.png

  •  

    Wiecie co mnie boli? Nie fakt, że Rychu Peja ma dziś szanse uczciwie zarobić - już do tego przywykłem, chodzi mi o jednostronne traktowanie przepisu o obrazie uczuć religijnych, który tylko potwierdza, że Polska jest obecnie państwem wyznaniowym. Pije tutaj do absurdalnej decyzji w sprawie olania zniknięcia posągu Światowida z Babiej Góry

    - Wartość zaginionej rzeźby jest mniejsza niż jedna czwarta minimalnego wynagrodzenia. Wyceniono ją na 400 złotych - mówi Karol Radziwonowicz, szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. Dlatego prokuratorzy nie będą szukać posągu.
    Niejedna rzymska szubienica stojąca przy każdej parafii ma mniejszą wartość ale coś mi mówi, że gdyby nagle zniknęła to alarm zostałby wszczęty na drugi dzień. I to w czasach gdy Doda dostaje 5k grzywny za słowa, że biblie spisał "ktoś napruty winem", no cyrk. To jest martwy przepis bo dotyczy tylko sprzymierzeńców okupanta z Watykanu

    W sprawie drugiego aktu wandalizmu i posągu Światowida ze Ślęży jest jeszcze większa afera bo istnieje podejrzenie, że swoje jahwijskie paluchy mieszał przy niej ksiądz

    Wierną replikę figury Światowida, której oryginał znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, umieszczono trzy lata temu w Domu Turysty PTTK na Ślęży. Rzeźba, którą stworzył Piotr Kudrycki, związany z kwartalnikiem „Słowianić”, została oficjalnie zaprezentowana podczas uroczystości nazywanej "Harmonią Kosmosu". Wtedy nie była dla nikogo problemem.

    - Nasze zdziwienie było ogromne, kiedy zobaczyliśmy, że rzeźby nie ma już w schronisku na Ślęży. Jesteśmy przekonani, że za tym wszystkim stoi proboszcz parafii w Sulistrowicach, ksiądz Ryszard Staszak. To przez jego naciski kierownictwo schroniska usunęło rzeźbę. W ostatnim czasie proboszcz bardzo się uaktywnił, postawił nawet Drogę Krzyżową na górze - mówi Marek Wójtowicz z kwartalnika "Słowianić".

    Inicjatorzy stworzenia i postawienia rzeźby na górze Ślęża wystosowali w tej sprawie nawet oficjalne oświadczenie, w którym czytamy: Obecnie - na skutek ciągłej presji psychicznej i gróźb miejscowego proboszcza Ryszarda Staszaka - kierowniczka placówki była zmuszona usunąć rzeźbę z przestrzeni publicznej. To co zaszło na Ślęży jest działaniem rozbójniczym, które w żadnej mierze nie może być tolerowane! Nie pozwalamy na to, by wrogie nam siły, które odcisnęły już swoje ponure piętno na naszych przodkach przeszkadzały nam teraz w sięganiu do naszych korzeni. Pomrokę średniowiecza rozświetlimy jasnością naszych serc i umysłów.

    Sołtys Sulistrowic Ewa Jankowiak również nie chce się w tej sprawie wypowiadać. Mieszkańcy nie chcą mówić oficjalnie co sądzą o sprawie, bo jak twierdzą, nie chcą "zadzierać" z proboszczem, część z nich uważa, że figura powinna pozostać na swoim miejscu, bo to w końcu historia tych ziem.

    Świeckie państwo w pigułce

    #bekazkatoli
    #slowianie
    #rodzimowierstwo
    pokaż całość

  •  

    Godło Polski - państwa Jagiellonów. Orzeł Piastowski, pasy Pogoni, herb Pogoni i Wielkomorawski krest. Plus barwy Słowian: niebieski-morze, biały-niebo i czerwony-ziemia.

    #jagiellonowie #hieraldyka #godlo #historia #wielkiemorawy #historiapolski #polska #prawoslawie #slowianie #slowianskapolska #warjagi #morawy #pogon #slowacja #czechy #slask #pomorze #wegry #epokavilka #ciekawostkihistoryczne #barwynarodowe #piastowie #herby #wikingowie #vikings #litwa #wielkalechia pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @binuska:

      Pasy pogoni huzarskiej
      „Pasy pogoni huzarskiej“?! A cóż to takiego?
      O ile wiadomo, to żadnej husarii (a nie „huzarii”) w piętnastym wieku (przedstawione godło rzekomo należało do Władysława Jagiełły, zmarłego w roku 1434) w Polsce nie było.
      Jeszcze raz - te biało-czerwone pasy na przedstawionym polskim godle z piętnastego wieku to ponad tysiącletnie węgierskie pasy Arpadów, a nie jakieś rzekome „pasy pogoni“.
      Nie twórz tutaj alternatywnej historii - od tego są inne fora.
      PS. Autorem ostatniego obrazu, przedstawiającego oddział husarii polskiej z drugiej połowy siedemnastego wieku (a więc grubo ponad dwieście lat po Władysławie Jagielle) jest Mirosław Szeib ze Świnoujścia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    "Polachicka Piękność" - 3800 letnia mumia jest jedną z najstarszych mumii Tarim w Xinjiangu, Chiny. DNA wyodrębnione z mumii wykazało słowiańską Haplogrupę R1A.

    #slowianie #historia #mumia #ciekawostkihistoryczne #dna #genetyka #historiaslowian #slowianskapolska #liganauki #fotohistoria #wielkalechia #archeologia #glagolica #epokavilka #rodzimowierstwo #nauka #ciekawostki #chiny pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #slowianie

0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:4,0:1,0:3,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów