•  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Madame Czang Kaj-szek rozmawia z żołnierzami 88. Dywizji podczas walk o Szanghaj, październik 1937 roku.

    11 września 1937 r., po upadku Baoshan, Chińczycy wycofali się na pozycje wokół małego miasteczka Luodian (dziś dzielnica Szanghaju). Generał Alexander von Falkenhausen, bliski doradca Czang Kaj-szeka uważał, że miasteczko musi być utrzymane za wszelką cenę - było kluczowym punktem transportowym, zaopatrującym Szanghaj. Chińczycy zgromadzili 300 tysięcy ludzi, w tym elitę swojej armii - dywizje ''niemieckie'', Japończycy zaś 100 tys., ale wspartych artylerią okrętową i lotnictwem.

    Walki nazwano później ''młynem ciał i krwi''. Japończycy atakowali zazwyczaj o brzasku, po silnym ostrzale artyleryjskim. Do działań użyto także balonów obserwacyjnych, by korygować ogień artylerii. Po ostrzale, pod zasłoną dymną ruszała japońska piechota, osłaniana przez samoloty, ostrzeliwujące z karabinów maszynowych chińskie pozycje. Mimo twardego oporu, jaki stawiali Chińczycy, Japończycy po prostu dysponowali większą siłą ognia. Chińczycy więc rozbudowywali obronę wgłąb, wycofywali swoje wojska przed ostrzałem, a po jego zakończeniu wracali na pozycje, minowali drogi, kontratakowali. Jednak rozkaz ''utrzymania do ostatniego żołnierza'' spowodował topnienie chińskich szeregów. Pod koniec września Chińczycy mieli ledwo 50 % swoich sił.

    Co więcej, Japończycy wzmacniali swoją armię i w okolicach Szanghaju znalazło się 200 tys. japońskich żołnierzy, a armia Nipponu przebiła się na południe od miasteczka Luodian, co zagrażało Szanghajowi okrążeniem w okolicach miasta Dachang. Zacięte walki trwały ponad miesiąc. Japończycy posunęli się tylko 5 kilometrów, pozycje odbijała raz jedna, raz druga strona. Armia chińska, prowadzona przez gen. Li Zongrena 17 października wykonała nawet kontrofensywę, ale źle skoordynowany atak został rozbity silnym przeciwuderzeniem japońskiej artylerii i bombowców. Mimo zażartego oporu, jaki stawili Chińczycy, ich jednostki topniały w oczach - całe dywizje Japończycy rozbijali w ciągu godzin. 25 października padło Dachang, co spowodowało zagrożenie bezpośrednio Szanghajowi. Po trzech miesiącach Chińczycy przegrali bitwę i rozpoczęli ewakuację Szanghaju. Zaczęły się walki w mieście.
    Japończycy w październiku skierowali się na Jinshanwei, na północ od Szanghaju, a później w kierunku Nankinu. Okrążony Szanghaj poddał się 13 listopada, po trzech miesiącach zażartych walk. Poległo 300 tys. Chińczyków i 40 tys. Japończyków - zwycięstwo Cesarstwa było zupełne.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Fotografia uwieczniająca oficjalną wizytę Króla Afganistanu, Amanullaha Khana, w 1928 roku na naszych ziemiach. Ówczesny Prezydent, Ignacy Mościcki, wygłosił z tej okazji kwiecisty toast

    „Polskę od wieków łączą z narodami muzułmańskimi szczere i serdeczne uczucia przyjaźni i wzajemnego zaufania. Imię Afgańczyka otwiera w Polsce wszystkie serca!”.
    dr hab. Kinga Paraskiewicz określa tamtą wizytę mianem „Amanullahiady”.

    Tłumy wyległy na ulice. Tysiące Polek i Polaków wiwatowały na cześć władcy i jego małżonki. Nagłówki gazet krzyczały: „Przyjaźń między Polską a Afganistanem!”, „Odwieczne więzy przyjaźni między Polską a ludami mahometańskimi”. Prasa prezentowała nasz kraj jako najbliższego sojusznika islamu i państwo gotowe prezentować interesy muzułmanów światu zachodniemu
    http://www.focus.pl/artykul/polska-przedmurzem-islamu-przed-wojn-nas-fascynowa
    #gruparatowaniapoziomu
    #islam
    #historiajednejfotografii
    pokaż całość

    źródło: ipsb.nina.gov.pl

  •  

    Grób z epoki wiktoriańskiej, kiedy ludzie obawiali się zombie oraz wszechobecnych wampirów. Klatka została nałożona, aby uwięzić ewentualnego umarlaka, gdyby zechciał wyjść z trumny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler A tak na prawdę to w tamtych czasach nagminnie kradziono zwłoki, dlatego krata chroniła przed ich kradzieżą


    #historiajednejfotografii #ciekawostki #nagrobkiboners #ciekawostkihistoryczne #niewiemjaktootagowac #brusilow12
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dla nich wojna już skończona. Żołnierze hiszpańskiej armii wzięci do niewoli po oblężeniu Cuartel de la Montana w Madrycie, 20 lipca 1936 r. Zdjęcie bez koloru, bo jakoś pewne kwestie nie są zbyt często poruszane.

    Pamiętacie, jak mówiłem, że wojskowy przewrót powiódł się w wielu miejscach? Jednak nie wszędzie. Tak było w największych miastach Hiszpanii.

    Celem numer jeden Alzamiento był oczywiście Madryt. Jednak tam od początku się nie układało. Przywódca puczu w stolicy, płk Galarza został aresztowany, a na jego miejsce trafił gen. Villegas, który w ostatniej chwili zrezygnował i zastąpił go gen. Joaquin Fanjul. Co gorsza, wielu oficerów i żołnierzy nic nie wiedziało o spisku, a do miasta tuż przed wybuchem powstania sprowadzono 40 kompanii sił porządkowych, liczących 6 tys. ludzi, lojalnych wobec rządu.

    18 lipca 1936 r., gdy nadeszły wieści z Maroka o rozpoczęciu Alzamiento, robotnicy ze związków CNT i UGT domagali się wydania im broni. Mimo, że rząd odmówił, to grupa młodych oficerów dostarczyła 5 tys. karabinów. Następnego dnia, gen. Fanjul i grupa oficerów przybyli do koszar Cuartel de la Montaña. Po wygłoszeniu krótkiego przemówienia, rozpoczęto przewrót. Fanjul dysponował 2,5 tys. ludzi: żołnierzy, kadetów, cywilnych ochotników. Plan obejmował ruszenie ulicami miasta. Jednak tam zgromadził się spory tłum robotników (ok. 8 tys. ludzi), częściowo uzbrojonych, blokując żołnierzom wyjście z koszar. Przewrót w garnizonie Carabanchel zakończył się klęską, gen. Garcia Herran został zastrzelony przez własnych ludzi podczas próby podburzenia ich; 1. pułk piechoty w Retiro poddał się od razu milicjantom, a lotnisko w Getafe zostało szybko odbite. Jedynie pułk łączności z El Pardo zdołał przebić się do zajętego przez powstańców Valladolid.

    20 lipca pod koszary ściągnięto artylerię, jeden samolot nawet przeprowadził bombardowanie. Zraniony został m.in. Fanjul. Do szturmu ruszyli wówczas robotnicy i, mimo ognia maszynowego, wdarli się do koszar. Ci żołnierze, którzy próbowali się poddać, byli mordowani na miejscu. Niektórych wyrzucano przez okna z wyższych pięter. Zginęli pułkownicy Garcia i Serra, część oficerów popełniła samobójstwo. Walki ustały, gdy ranny Fanjul się poddał. Zdjęcia z Cuartel de la Montaña pokazują plac, zasłany ciałami zabitych ''faszystów'' (wrzucałem je już). Ci, którzy przetrwali, trafili do więzienia Carcel Modelo i w większości zostali zamordowani do końca 1936 r.

    Identycznie było w Barcelonie, gdzie spiskiem przewodzić mieli gen. Manuel Goded i gen. Fernandez Burriel. Plan obejmował marsz 5 tys. żołnierzy do centrum, zajęcie go i oczekiwanie na wsparcie. Jednak i tutaj milicja pozostała wierna rządowi, podobnie, jak baza lotnicza w El Prat. Ponadto, mimo zakazu uzbrajania cywilów, znani anarchiści, Buenaventura Durruti (jego życiorys zasługuje na osobny wpis) i Francasco Ascaso nakazali się uzbroić, tworząc prymitywne granaty z puszek. Milicja dostarczyła im także po kryjomu broń.

    Gdy 19 lipca o 4 rano wojska weszły do Barcelony, przywitał je ostrzał z dachów i zrzucane z balkonów granaty. Anarchiści zbudowali też liczne barykady i zablokowali posuwanie się żołnierzy, wsparli ich też członkowie milicji. Części powstańców udało się osiągnąć hotele Colon i Ritz oraz zabarykadować się w nich. Przed południem pojawił się Goded, ale sytuacja była już fatalna. Anarchiści ruszyli do ataku i zajęli hotele, a Goded wydał rozkaz wstrzymania walk. Do wieczora powstańcy kontrolowali już tylko koszary Drassanes i Andreu, które również zostały zdobyte przez robotników następnego dnia. Zginął Ascaso, ale sukces był olbrzymi - zdobyto 30 tys. karabinów. Zginęło łącznie 500 ludzi, a 3300 było rannych. Jeńcy zostali zabrani na statek ''Uruguay'' i byli traktowani przyzwoicie (w odróżnieniu od Madrytu), pozwalano im siedzieć na pokładach i czytać książki z biblioteki. Pozdrawiali nawet przepływające włoskie okręty! Rozstrzelano ''tylko'' przywódców spisku. Co się z więźniami działo później - nie wiem.

    W obu przypadkach, zarówno gen. Goded i Burriel, jak i Fanjul (i jego syn) zostali rozstrzelani.

    Tak to siła robotników pokonała karabiny. Oba te wydarzenia miały poważne konsekwencje, utwierdziły bowiem rząd w Madrycie, że jedynymi pewnymi sojusznikami mogą być właśnie anarchiści i to na nich oparto w początkowej fazie konfliktu obronę przeciw regularnej armii gen. Franco. Rządy anarchistów w Barcelonie i Madrycie przyniosły wiele ofiar wśród tzw. faszystów, ucierpiał też bardzo kler i kościoły (w Barcelonie zniszczono wszystkich 58 kościołów). Zaciekłość i nienawiść anarchistów krytykowali nawet ochotnicy z Brygad Międzynarodowych (m.in. Juliusz Hibner). Śmierć Godeda i Fanjula umocniła jeszcze bardziej pozycję Franco w szeregach przywódców Alzamiento.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Nowy Jork 1942 - ujęcie z kamery przyłożonej do peryskopu U-Bota #historiajednejfotografii #historia

    źródło: ny.jpg

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Bo nikt Makbeta sił wprzódy nie skruszy,
    Póki birnamski las się nie poruszy''

    Japońscy żołnierze czekają zamaskowani na sygnał do ataku, Szanghaj, wrzesień 1937 roku. Wracamy do mojej ulubionej serii.

    Bitwa o Szanghaj była pierwszą z głównych bitew w wojnie chińsko-japońskiej. Wielkością dorównywał Stalingradowi - po obu stronach wzięło udział w walce milion żołnierzy.

    Zaczęło się od incydentu 9 sierpnia, gdy porucznik japońskiej marynarki, Isao Oyama, próbował sforsować bramę lotniska Hongqiao i został zatrzymany przez chińskiego wartownika. Porucznik odpowiedział ogniem i obaj żołnierze zginęli na miejscu. Z pozoru błahy incydent stał się zarzewiem bitwy - bowiem japońskie działania w rejonie Szanghaju naruszały warunki pokoju z 1932 r., zakazującego podejmowania działań w rejonie zagranicznych koncesji. Z drugiej strony, Chińczycy również naruszali warunki pokoju, bo w mieście utrzymywali spore siły wojskowe i odmówili ich wycofania.

    Walki uliczne rozpoczęły się 13 sierpnia, gdy Japończycy przekroczyli most nad rzeką Bazi. Elitarna chińska 88. dywizja, tzw. ''niemiecka'' odpowiedziała ogniem z moździerzy. Do ataku ruszyło też chińskie lotnictwo. Dowodzący siłami chińskimi gen. Zhang Zhizhong chciał uderzyć wielkimi siłami, zaskoczyć Japończyków i zmiażdżyć ich na wybrzeżu, by nie mogli dokonać desantu. W tym celu elitarne 87. i 88. dywizje miały ruszyć w kierunku Zhabei i Kung-ta w centrum, gdzie były zlokalizowane japońskie centra dowódcze. Jednak Japończycy, dowodzeni przez generała Iwane Matsui, wprowadzili do akcji czołgi, uniemożliwiając atak Chińczykom. Co więcej, Japończycy umocnili swoje pozycje w schronach, odpornych na ogień chińskich haubic. Atak załamał się 18 sierpnia.

    Przybyły na miejsce nowy gen. Chen Cheng zdecydował się kontratakować przez doki, wykorzystując czołgi z nowo przybyłej 36. dywizji, jednak pozbawione osłony pojazdy pancerne szybko wybili japońscy żołnierze. Samego 22 sierpnia 36. dywizja straciła blisko 1100 ludzi. Zdesperowani Chińczycy zdecydowali się sięgnąć po samobójców, którzy wysadzali się pod japońskimi pojazdami.

    23 sierpnia Japończycy wylądowali w Liuhe i Wusong 35 km od Szanghaju, oskrzydlając Chińczyków. Dzień wcześniej trzy japońskie dywizje wylądowały w Baoshan i Shizilin. Przez dwa tygodnie trwały zacięte walki o każdą kolejną miejscowość. Chińczycy, nie posiadając niemal w ogóle floty, wściekle kontratakowali, ich przestarzałe samoloty nieustannie walczyły w powietrzu, dzielnie bombardując japońskie okręty. Chińscy żołnierze budowali nowe linie umocnień, ale na próżno. Synowie Nipponu nieubłaganie parli naprzód, wspierani ogniem i żelazem ze swych okrętów. Japończycy po prostu dominowali siłą ognia i wyszkoleniem swoich żołnierzy. Na nic zdała się dzielna obrona Baoshan przez chiński batalion. Wszyscy żołnierze, poza jednym, zginęli. Japończycy wzięli miasto po szturmie, w zaledwie jeden dzień, 6 września. Bitwa wkraczała w kulminacyjną fazę.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    A już myślałem że będzie merytorycznie i zgodnie z prawdą. Tu rzeczony [wpis](#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny) II wojna w kolorze. Tymczasem po raz kolejny przemyca się takie kwiatki.

    W zaledwie 20 miesięcy okupacji Polski Sowieci wymordowali więcej Polaków, niż Niemcy w tym samym czasie....
    Że autor nie wyciągnął jakiegoś dnia albo godziny to już dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Prawda jest taka że Niemcy przez 5 lat okupacji zabili 6 mln obywateli Polski, Rosjanie przez 45 nawet nie 500k.

    Wspólnie ze swoimi nazistowskimi sojusznikami oficerowie NKWD ustalali, że do 1975 roku pozbędą się ''tych przeklętych Polaków''. Nie inaczej było na Litwie, Łotwie, w Estonii. Gdyby nie doszło do walk z Niemcami, Sowieci okazaliby się zapewne równie morderczy, co naziści....
    Ciekawe czy źródło tego ustalania w ogóle istnieje czy to radosna twórczość. No i Sowieci tam wrócili i co zrobili? - wprowadzili terror który nawet nie był namiastką tego co robili tam Niemcy.

    Jest mi bowiem do nich bliżej, aniżeli do Sowietów. Stoję zatem po stronie bohaterskiej Finlandii, maleńkich Węgier, odważnych Włoch....
    Finlandia to żaden wielki sprzymierzeniec Niemiec nie był - po prostu wykorzystali okazję aby odbić swoje tereny. Zatrzymali się na swoich starych granicach i w dupie mieli dalszą walkę o nazizm. Odważne Włochy dopuściły się ludobójstwa w Afryce i sami weszli do tej wojny. Mniejsze kraje jak Rumunia czy Węgry nie miały za wielkiego wyboru - to prawda.

    I pomyśleć, że gdyby te niemieckie czołgi zdołały pokonać Stalina w 1941 roku, to dzisiaj nad wieloma narodami nie pochylałby się złowrogi cień Kremla. Tak niewiele zabrakło....
    A inne narody jak np. Polska miałyby miliony więcej ofiar
    #iiwojnaswiatowa #historia
    Zawołam przepisującego @Mleko_O może chociaż raz obroni to co wrzuca.
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Każda historia, nawet najpiękniejsza, musi się kiedyś skończyć. Zaczynaliśmy podobnym zdjęciem, to i kończymy podobnym. EDIT: Zasłoniłem znak solarny, mam nadzieję, że to pomoże. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Naprawdę NIE PROPAGUJĘ/NIE GLORYFIKUJĘ.

    Dzisiaj - długo oczekiwane podsumowanie największego cyklu na tej stronie, więc będzie długie. Z serca. Oto setny wpis o Barbarossie.

    W grudniu 1941 roku niemiecka machina wojenna stanęła. Niemcy wbili się pancernymi klinami daleko wgłąb ZSRR. Doskonale dowodzone oddziały Guderiana, von Mansteina, von Kleista i wielu innych świetnych dowódców miażdżyły opór punkt po punkcie, miasto po mieście, linia po linii. Postępy zagonów pancernych były wręcz oszałamiające - po 50, 100, 150 kilometrów dziennie. Liczby zniszczonego sprzętu wroga i wziętych do niewoli jeńców były wręcz niewyobrażalne. Nigdy wcześniej nikt nie dokonał takich wyczynów. Gdyby wybitny teoretyk Armii Czerwonej, generał Władimir Triandafiłłow, dożył tej chwili, z pewnością z uznaniem popatrzyłby na wcielenie jego idei ''głębokich operacji'' w życie. Było prawie tak, jak powiedział Gröfaz: ''Wystarczy tylko pchnąć drzwi i cała przegniła budowla zawali się z trzaskiem.''

    Ale Niemcy nie docenili Sowietów. Lekceważyli ich - choć też mocno przeceniany - potencjał mobilizacyjny. A ten był olbrzymi. Połączony z dość sprawną ewakuacją przemysłu na wschód, dostawami sprzętu i konsolidacją społeczeństwa pozwolił Związkowi Radzieckiemu przetrwać najtrudniejsze miesiące. Po zaskakującym stężeniu oporu nastąpiła seria kontrofensyw, które zachwiały niemieckim frontem i zatrzymały stalowy walec Panzerwaffe.

    W ciągu pół roku Niemcy i ich sojusznicy stracili 743 tys. ludzi - zabitych, rannych, zaginionych, chorych. Utracono 2840 czołgów i dział pancernych oraz 2827 samolotów. Sowieckie straty były... astronomiczne. Armia Czerwona straciła 900 tysięcy samych zabitych, do tego 1,5 miliona rannych i 3,5 miliona wziętych do niewoli. Do tego 21 200 (!) samolotów i 20 700 czołgów. To była katastrofa.

    Operacja Barbarossa zakończyła się patem. Trudno bowiem uznać zwycięstwo którejkolwiek ze stron. Sowieci uniknęli zagłady, to prawda, ale utracili 70 % stanu swojej armii, nie wspominając o najbardziej zaludnionych i rozwiniętych przemysłowo terytoriach. Armia Czerwona z najwyższym trudem, ściągając oddziały aż znad granicy z Japonią, angażując ostatnie rezerwy, powstrzymała Wehrmacht dopiero na przedmieściach Moskwy.
    Niemcy poczynili olbrzymie postępy i dosłownie zadziwili świat, to także prawda, ale nie osiągnęli tego, co zamierzali. Należy tutaj powiedzieć wprost, że osiągnięcie planowanej linii Archangielsk-Astrachań było niemożliwe, nawet zakładając zerowy opór Armii Czerwonej. Niemcy, stawiając sobie taki cel najwidoczniej pominęli kwestie logistyczne.

    A to właśnie logistyka Wehrmachtu była jego największą bolączką. Niemcy nie byli przygotowani ani na potoki błota, ani na straszliwy mróz. Brakowało środków transportu, w tym głównego sposobu przerzutu wojsk od dziesiątków lat: kolei. Mania Gröfaza o autostradach doprowadziła do demontażu sieci kolejowej. Niemcy mieli mniej pociągów, niż w 1914 roku. Już nie wspominając o słabym zapleczu, co przełożyło się na powolne kładzenie pojedynczych nitek torów w Rosji. Niemcom dramatycznie brakowało ciężarówek i porządnych ciągników, żołnierze marzli i umierali, bo wielu nie otrzymało zimowego odzienia. Brakowało paliw, smarów, amunicji, żywności, lekarstw, wszystkiego.

    Bardzo kontrowersyjna do dziś wydaje się decyzja o skierowaniu oddziałów GA ''Mitte'' na południe, by zamknąć kocioł kijowski. Podobnie, jak wielu historyków, ja też uważam, że to właśnie wtedy Niemcy przegrali. Gdyby zagony pancerne Guderiana zamiast iść na południe, ruszyłyby w stronę Moskwy, mogłyby ją zająć jeszcze przed końcem września - i nic by Niemców nie zatrzymało. Starannie zbudowaną linię obronną na linii Wiażma-Briańsk i siedem broniących jej armii Niemcy zmietli z powierzchni ziemi niemal z marszu.

    Paradoksalnie jednak uważam, że Niemcy wcale nie musieli osiągać linii A-A, by wygrać wojnę. Upadek Moskwy rozsadziłby Sowietów od środka. Już w październiku ludność Moskwy cicho kibicowała Niemcom, by ci przyszli i uwolnili ją od bolszewickiego terroru. Sowieci to wiedzieli i dlatego zażarcie bronili stolicy.

    Z całego serca chciałbym wierzyć, że Niemcy nieśli wyzwolenie, o którym tak często mówili. Chciałbym wierzyć, gdy czytam relacje o radości ludzi od Bugu do Newy i Moskwy, którzy witali wojaków Wehrmachtu kwiatami. Starsi wyciągali skrzętnie chowane ikony i dziękowali niemieckim oficerom na kolanach, że ci przyszli ich wyzwolić. Młode dziewczyny rzucały się na szyje piechurom o ogorzałych, okrytych kurzem twarzach. Dzielili się z Niemcami wszystkim, choćby czerstwym chlebem, by wyrazić swoją wdzięczność. Niejednokrotnie walczyli z nimi ramię w ramię. Być może ci frontowi żołnierze Wehrmachtu naprawdę wierzyli, że wyzwalają tych udręczonych ludzi.

    Tak, chciałbym w to wierzyć.

    Ale życzenia są spełniane tylko w baśniach.

    Tam, gdzie szli Niemcy, tam otwierały się dziesiątki, setki, tysiące, miliony grobów. Za wojskami Wehrmachtu jak złowrogie cienie podążały Einsatzgruppen i Gestapo, mordując wszystkich ''wrogów Rzeszy''. Wcielając w życie obłąkany plan hitlerowskiego ''ostatecznego rozwiązania''. Czyniąc z ludzi niewolników i sługusów ''niemieckich nadludzi''. Pionki na mapie Generalplan Ost.

    Ponary. Babi Jar. Lwów. Kowno. Ryga. Jassy. Odessa. Winnica.

    Wszędzie tam zapełniły się groby ofiar niemieckiego nazizmu. ''Podludzi''. Polaków, Żydów, Rosjan, Białorusinów, Ukraińców. Mordowano ich, rabowano, gnębiono, deportowano. Z milionów jeńców, którzy wręcz błagali o możliwość walki z bolszewizmem, uczyniono ofiary szalonych eksperymentów i ludzki nawóz.

    Niemieckie hasła o wyzwoleniu, piękne i szlachetne idee walki z bolszewizmem, walki o wolność - okazały się tylko pustymi frazesami.

    Zapytacie: czemu zatem nie kibicować drugiej stronie. A kto po niej stał? Totalitarny twór, który nie miał nic wspólnego z cywilizacją ludzką. Pomyślcie, jak potworna musiała być sowiecka okupacja, że ludzie - wszystkich wyznań i narodowości - witali Niemców jak wyzwolicieli.

    Łobuzy spod czerwonej szmaty gnębiły i mordowały ludność od ponad 20 lat. Groby ich ofiar rozpościerały się od Brześcia nad Bugiem po Kamczatkę. Ze wszystkich, których mieli w zasięgu, uczynili swoich niewolników. Z Gruzinów, Ormian, Tatarów, Ukraińców, Kozaków, Azerów, Łotyszy, Estończyków, Polaków - i Rosjan. Miliony pozamykano w lodowych więzieniach łagrów na dalekiej Północy i na Syberii, czyniąc z wielkich połaci jeden wielki obóz koncentracyjny. Od samego początku swego istnienia czerwona Rosja nurzała się we krwi swych ofiar - poczynając od zapomnianego już ludobójczego ''rozkozaczania'' w 1919 r. i gazowania chłopów w guberni tambowskiej, poprzez kolektywizację, Hołodomor i Akcję Polską, a kończąc na ''rozładowaniu więzień'', gdy niemieckie bombowce już dominowały na niebie, to zbiry z NKWD mordowały tysiące ludzi, wrzucając granaty do cel i rozbijając głowy ofiar drewnianymi młotami. W zaledwie 20 miesięcy okupacji Polski Sowieci wymordowali więcej Polaków, niż Niemcy w tym samym czasie. Wspólnie ze swoimi nazistowskimi sojusznikami oficerowie NKWD ustalali, że do 1975 roku pozbędą się ''tych przeklętych Polaków''. Nie inaczej było na Litwie, Łotwie, w Estonii. Gdyby nie doszło do walk z Niemcami, Sowieci okazaliby się zapewne równie morderczy, co naziści.

    Być może, gdyby po drugiej stronie stała Ruś cara Mikołaja, jak 20 lat wcześniej, to jej kibicowałbym z całego serca. Ale po drugiej stronie stał potwór, miażdżący całe narody.

    W tej krwawej rozprawie dwóch strasznych totalitaryzmów stoję jednak po stronie sprzymierzeńców Niemiec. Jest mi bowiem do nich bliżej, aniżeli do Sowietów. Stoję zatem po stronie bohaterskiej Finlandii, maleńkich Węgier, odważnych Włoch. Po stronie kochających swoje kraje i walczących o ich wolność Gruzinów, Ormian, Tatarów, Estończyków, Rosjan. Tych, którzy stanęli u boku jedynego sojusznika, jakiego mieli. Sojusznika, dla którego byli tylko pionkami, który ich wykorzystywał - ale który był i dał im chociaż namiastkę wolności. Nie potępiam nawet tych frontowych żołnierzy Wehrmachtu.

    ''Wychodź ku nam i Ty, towarzyszu,
    Jeśli kochasz ojczyznę jak my''

    Tak mówiła piosenka antybolszewickich ochotników rosyjskich. Czasem coś ściska w gardle, jeśli się pomyśli, że ludzie ci naprawdę kochali swoją ojczyznę i byli gotowi sprzymierzyć się z samym diabłem, byleby ją ocalić.

    Być może gdyby Niemcy nie zachowywali się jak konkwistadorzy, jak łupieżcy, gdyby dali tym ludziom to, czego oczekiwali, to operacja Barbarossa zakończyłaby się inaczej. Zaślepieni swoimi obłąkanymi teoriami nazistowscy paladyni ani myśleli zwracać wolność, czy traktować ludność podbitą przyzwoicie. Józef Mackiewicz przytoczył następującą anegdotę:

    „Do wsi przyjeżdża Niemiec i dawaj wywlekać z chlewu parsiuka. No wiadomo, gospodarz zastąpił się, nie daje. To Niemiec w twarz jego kułakiem. A on spojrzał tylko na Niemca, jakby myśl jemu jakaś przyszła i mówi: »Bij drugi raz!«. To Niemiec drugi raz jego w twarz uderzył. A on: »Bij w trzeci raz!«. Niemiec jego trzeci raz. A on mówi: »Mało tego, bij czwarty raz«. To wtedy Niemiec zastanowił się i pyta: »A dlaczego chcesz, żebym ja ciebie bił koniecznie«. A on odpowiada: »Bo zasłużyłem na to, żeby mnie bić«. »Czymże takim zasłużyłeś na taką karę?« – pyta Niemiec. »A tym – odpowiada – że was czekałem jak zbawienia losu«...".

    Stalin dobrze wiedział, jak to wykorzystać. Zjednoczył wokół siebie ludność, obnażał niemieckie zbrodnie, odwoływał się do haseł i historii. Przypominał Aleksandra Newskiego, Iwana Groźnego, Michaiła Kutuzowa. Cywile sami garnęli się do walk partyzanckich i na ochotnika wstępowali do Armii Czerwonej. By pokonać Niemców, Stalin odwołał się do Tego, którego zwalczał i nienawidził przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Błagał o pomoc Boga. Zaprzestał ludobójstwa i prześladowań. Z niektórymi, jak z Polakami, zawarł przymierze, pozbawiając tym samym Niemców potencjalnych sojuszników. Gdy czerwony satrapa miał na gardle nóż, był gotów na wszystko, na wszelkie ustępstwa i kompromisy. Z rozpaczy i strachu przed Niemcami miliony ludzi zwróciły się z powrotem do komunizmu.

    „Jeśli [Gröfaz] nie posłuchałby rozbestwionych diabełków w swojej głowie, lecz przyszedł do ZSRS jako prawdziwy wyzwoliciel spod jarzma bolszewizmu, jego szanse na zwycięstwo solidnie by wzrosły. [Gröfaz] miał wspaniałą szansę, ogromne rezerwy ludzkie na okupowanych terenach plus 4 mln czerwonoarmistów wziętych do niewoli w pierwszych miesiącach wojny. Ilu spośród nich mogłoby wziąć do ręki karabin i skierować go przeciwko bolszewizmowi, o odrodzenie Rosji, jeżeli by takie hasło rzucił [Gröfaz]? Ja myślę, że przytłaczająca większość!", pisał historyk Aleksandr Nikonow.

    Ponownie przytoczę słowa Talleyranda:

    ''To gorzej, niż zbrodnia - to błąd!''.

    Czasem myślę o tym, jak podobne były oba systemy. Niemcy też zaczęli się przepraszać z ludnością podbitą, gdy mieli nóż na gardle - ale to już im nie pomogło. Gdy III Rzesza sypała się w gruzy, jasnym było, że nikt masowo nie stanie po jej stronie. Sowieci stali się pojednawczy, gdy można coś było jeszcze ocalić.

    Osobiście uważam, że lepiej byłoby, gdyby Niemcy wygrali z Sowietami. Unicestwili ludobójczy komunizm zanim rozpełzł się po świecie niczym dżuma. Gdyby powtórzył się scenariusz roku 1918 - zwycięstwo Niemiec na wschodzie i ich klęska na zachodzie. Bo to, że Niemcy II Wojnę by przegrały, jest dla mnie pewne. Dla Polski i wielu innych narodów była to jedyna szansa, by nie wpaść na stałe w łapy któregokolwiek z oprawców. Zwycięstwo ZSRR doprowadziło do półwiecznej dominacji komunizmu w połowie Europy. I pomyśleć, że gdyby te niemieckie czołgi zdołały pokonać Stalina w 1941 roku, to dzisiaj nad wieloma narodami nie pochylałby się złowrogi cień Kremla. Tak niewiele zabrakło...

    Mam nadzieję, że ten post dobitnie niektórym uświadomi, że nie jestem proniemiecki, ani nie mam żadnych ''sympatii nazistowskich''. Jestem zwyczajnie antysowiecki do bólu. Słówko wyjaśnienia należy się też, czemu nie piszę o niemieckich zbrodniach.

    Otóż po pierwsze - nie zajmuję się tym (interesuje mnie głównie walka na froncie i aspekty z nią związane), po drugie - niemieckie zbrodnie są doskonale udokumentowane. Opisałem te, które były bezpośrednio związane z działaniami wojennymi. Niemieckie bestialstwo zna każdy, kto choć trochę interesuje się II WŚ. O sowieckich zbrodniach mało kto słyszał.

    Kończąc ten przydługi wpis (nowy rekordzista na stronie, 12 tys. znaków!), jestem prywatnie bardzo zadowolony. Zadowolony z tego, że podjąłem się tak ambitnego zadania i udało mi się opisać praktycznie wszystko, co chciałem. Zrobiłem 65 merytorycznych, długich wpisów, opisując chyba każdą ważniejszą bitwę Barbarossy. Zebrało się tego tyle, że można byłoby wydać niewielką książkę. Cieszę się, że przez cały ten czas byliście tutaj, czytaliście i dopingowaliście mnie w tym zadaniu. Dziękuję Wam.

    Teraz temat Barbarossy zawieszamy na ponad pół roku.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

    •  

      @IIWSwKolorze1939-45: Zgadzać się nie musisz ale nie myślisz logicznie.

      1) Niemcy wygrywajac z Rosja walcza już tylko na jednym froncie.

      2) Mogą odeslać dobrze wyszkolone, doborowe dewizje, wyćwiczond w boju do Francji. Gdzie nie mieliby wielkszego problemu z młokosami z USA i Bryt. Walcząc na plażach Francji.

      3) Lekceważysz ciężar jakim dla Niemiec była Armia Czerwona.

      4) Na froncie wschodnim bylo zmobilizowanych 4-5 ? mln żołnierzy Wermahtu? 25-40% z tej grupy a Francja jest miejscem nie do odbicia.

      5) Piszesz o lądowaniu w 43r. Jakim bo plan Barbarossa wystartowała w czerwcu 44r.
      To brytyjskie lądowanie było fuszerą i kompletną porażką. Alianci nie byli gotowi w 43r. na inwazję.

      6) Kto Ci naopowiadał że Niemcy mieli zamiar zajmować teren za Uralem? Potrzebowali wyeliminować Bolszewików, zająć kopalnie i roponośnie pola.

      7) Wzrost morale i nastawienia Niemców do wojny po wygranej na wschodzie byłby taki jak w 41r.

      Podsumowując Twoje zalożenia że Niemcy mieliby problemy z utrzymaniem porządku co nie pozwoliłoby im przerzucić doborowych dewizji na zachód jest mżonką. Bo właśnie do Francji cała ta ekipa spod Moskwy by pojechała.
      pokaż całość

    •  

      @Good-Bad:

      1) Niemcy wygrywajac z Rosja walcza już tylko na jednym froncie.

      1) Nie. Walczą na przynajmniej dwóch (a bardziej na czterech): w Afryce i Bliskim Wschodzie oraz na Atlantyku i nad Europą. Nie wiem, czemu w Polsce panuje ta moda ignorowania walk na morzu i w powietrzu, dużo ważniejszych od walk na lądzie, gdzie jeden U-Boot z 50 ludźmi był więcej wart o dywizji pancernej. Ale to chyba pozostałość po PRL i konsekwentnym ignorowaniu przez komuchów tych frontów, gdzie Armia Czerwona guzik zrobiła. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      2) Mogą odeslać dobrze wyszkolone, doborowe dewizje, wyćwiczond w boju do Francji. Gdzie nie mieliby wielkszego problemu z młokosami z USA i Bryt. Walcząc na plażach Francji.

      No i zrobili to w Normandii. Latem 1944 roku Amerykanom i Brytyjczykom opór stawiał kwiat niemieckiej armii, uzbrojony w najnowsze zdobycze techniki - i jakoś nie wygrali.

      Najpierw te dywizje muszą dojechać, mieć paliwo, części zamienne i amunicję. A czy Niemcy by je mieli? No cóż, skoro nie mieli ich w 1944 roku, to skąd mieliby je mieć w tym wypadku?

      3) Lekceważysz ciężar jakim dla Niemiec była Armia Czerwona.

      Ty lekceważysz masę innych faktów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      5) Piszesz o lądowaniu w 43r. Jakim bo plan Barbarossa wystartowała w czerwcu 44r.

      Barbarossa wystartowała w czerwcu '44 roku? Co? (ʘ‿ʘ)(ʘ‿ʘ)(ʘ‿ʘ)

      Co do lądowania - operacja ''Husky'' się kłania. Notorycznie ignorowana w Polsce, bo pan Stalin tak powiedział.

      6) Kto Ci naopowiadał że Niemcy mieli zamiar zajmować teren za Uralem?

      A ja gdzieś napisałem coś takiego? (ʘ‿ʘ)

      Podsumowując Twoje zalożenia że Niemcy mieliby problemy z utrzymaniem porządku co nie pozwoliłoby im przerzucić doborowych dewizji na zachód jest mżonką. Bo właśnie do Francji cała ta ekipa spod Moskwy by pojechała.

      Well, ignorujesz fakt, że Niemcy musieliby okupować olbrzymie połacie Rosji i tworzyć swój obłąkany Generalplan Ost. A może ty myślisz, że Niemcy po zwycięstwie i triumfalnym zatknięciu Hakenkreuza na Kremlu spakowaliby manatki i pojechali do domu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      W Jugosławii Niemcy, Węgrzy, Chorwaci, Włosi i Bułgarzy musieli utrzymywać ok. 600 tysięcy ludzi całą wojnę. W Polsce, w samym GG, stacjonowało 550 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu i SS. Pomyśl sobie, ile musiałoby stacjonować w ZSRR. Ja obstawiam co najmniej 1,5-2 miliony samych Niemców. Do zabezpieczania szlaków transportowych, do budowy infrastruktury, do utrzymania porządku w miastach, do prowadzenia osiedleń i deportacji etc.

      Do tego, co najmniej jedna GA zostałaby skierowana przez Kaukaz do Iranu, Syrii i Iraku, by połączyć się z Rommlem, czyli dalsze 400-500 tysięcy ludzi.

      I już niemiecka przewaga topnieje.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (46)

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Statki w okrytym śniegiem porcie w Kerczu, grudzień 1941 r. Jest to już naprawdę ostatni, 65. wpis o Barbarossie (więc będzie dłuższy), jutro podsumowanie i kończymy temat na pół roku.

    Poprzednim razem, przy wpisie o zajęciu przez Niemców i Rumunów Krymu wspomniałem, że operacja przebiegła gładko, jednak Sowieci szykowali własną niespodziankę.

    Front w końcu grudnia stanął. Niemcy zawiesili działania zbrojne, czekając na lepsze warunki i przygotowując się do zdobycia Sewastopola na wiosnę. Tyle, że Sowieci nie zapadali w sen zimowy - 7 grudnia STAWKA wydała rozkaz opracowania planu odbicia Krymu. Operacja miała być de facto pierwszą operacją desantową Armii Czerwonej w historii, a plan opracował jeden z najlepszych sowieckich strategów, gen. Fiodor Tołbuchin. Plan był bardzo ambitny, ale RKKF zwyczajnie brakowało jednostek - ze względu na brak okrętów desantowych, żołnierze musieli załadować się na trawlery, promy i tratwy. Dlatego też miejsca desantu ograniczono tylko do Kercza i Teodozji na Półwyspie Tamańskim. Do zadania wyznaczono początkowo 79. brygadę morską i 345. DS, ale niemiecki szturm 21 grudnia spowodował wysłanie tych jednostek do Sewastopola, co więcej, oczekiwanie na krążowniki ''Krasnyj Kawkaz'' i ''Krasnyj Krym'' opóźniło operację. Zmieniono plany i w Kerczu lądować miała 51. Armia z 83. brygadą morską i 224. DS, a w Teodozji - 44. Armia ze 157. DS. Co więcej, atak miała wspierać flota oraz spadochroniarze. Zgromadzono aż 250 okrętów i 500 samolotów. Siły atakujących liczyły 42 tys. ludzi.

    Niemcy odkryli przygotowania do desantu, ale XXXXII. Korpus gen. von Sponecka dysponował na Półwyspie tylko 46. Dywizją Piechoty i rumuńską 8. brygadą kawalerii, bo reszta sił oblegała Sewastopol.

    Pierwsza część operacji rozpoczęła się 26 grudnia pod Kerczem... i zakończyła się chaosem. Trawlery i barki, nieprzystosowane do przewozu ludzi wywracały się lub rozbijały o skały, ludzie tonęli w lodowatej wodzie, brakowało koordynacji i łączności. Wychodził brak przygotowania. Niemcy zareagowali późno i użyli głównie lotnictwa, zatapiając m.in. statek ''Woroszyłow'' z 500 żołnierzami na pokładzie. Sowieci posunęli się tylko kilometr w głąb lądu, zanim zostali zatrzymani niemieckim oporem. Na południe od Kercza 302. Dywizja Górska została zatrzymana bardzo silnym oporem dwóch batalionów niemieckiego 42. pułku piechoty. Niemcy stawili tak zażarty opór, że zdołali nie tylko zniszczyć kilka statków ogniem z moździerzy, ale odparli w ogóle desant w tym rejonie i unicestwić w śmiałym kontrataku kompanię radzieckiej piechoty morskiej. Ostatecznie wylądowało tylko 2175 żołnierzy z 5200. Pojmany sowiecki oficer wskazał cele lądujących, więc z Teodozji wezwano pozostałe pułki 46. DP i Rumunów. 27 grudnia Niemcy ruszyli do kontrataku i zmiażdżyli sowiecką 83. brygadę. Zabito i wzięto do niewoli 760 radzieckich żołnierzy. Pozostały tylko niewielkie grupki oporu, jednak Kercz pozostał w sowieckich rękach.

    29 grudnia z kolei rozpoczął się desant w Teodozji. Tam Niemcy mieli tylko dwa bataliony artylerii nadbrzeżnej i batalion saperów ppłk. von Ahlfena. Zanim Sowieci ruszyli do desantu, stracili już jeden okręt - niszczyciel ''Sposobnyj'' wszedł na minę i zatonął z 200 ludźmi na pokładzie. O 4 nad ranem radzieckie okręty oświetliły port, a potem rozpoczęły 13-minutową nawałę ogniową. Mała grupa marynarzy zajęła latarnię morską i dała sygnał, że niemieckich sił w porcie nie ma. O 5 rano z krążownika ''Krasnyj Kawkaz'' wyładowało się 1200 żołnierzy ze 157. DS. Niemcy skoncentrowali ogień na okręcie i trafili go kilka razy, przez co krążownik szybko opuścił port. Niemcy wycofywali się jednak z miasta, a Sowieci do rana mieli na brzegu 4,5 tys. ludzi. Ciemną stroną operacji było to, że w Teodozji Sowieci brutalnie wymordowali 160 niemieckich rannych ze szpitala. Rannych wyrzucano przez okna, bito i okaleczano (niektórym obcinano genitalia), a na koniec oblewano wodą i zostawiano, by zamarzli. Sprawę opisywał, o ile pamiętam, Sepp Allerberger w swoich wspomnieniach.

    Generał von Sponeck nakazał wycofanie się 46. DP, obawiając się okrążenia. Uczynił to wbrew rozkazom von Mansteina, przez co jego decyzja do dziś jest bardzo krytykowana. Śmiałe próby kontrataku przeprowadzili Rumuni, ale zostali odrzuceni. 46. DP przebyła w dwa dni, w zawiei śnieżnej 120 km, porzucając część swoich pojazdów. Udało się jej przebić przez sowieckie linie, ale poniosła spore straty. Niemiecką panikę pogłębił fakt, że 31 grudnia Sowieci w nocy dokonali desantu 250 spadochroniarzy pod Ak-Monaj. Niemcy nie wiedzieli, jaką siłą dysponują Sowieci i wpadli w panikę, uciekając dalej na zachód. Za swoje działania von Sponeck został zdymisjonowany i postawiony przed sądem parę tygodni później. Skazano go na 7 lat więzienia. Wybiegając nieco w przyszłość - rozstrzelano go 23 lipca 1944 r. Marna to strata, gdyż generał był mocno zamieszany w działaniach Einsatzgruppen i mordach na ludności cywilnej. Z kolei 46. DP została oficjalnie potępiona przez sztab GA ''Süd'' i zawieszono przyznawanie jej żołnierzom odznaczeń, bo ''zhańbili honor armii''.

    Von Sponecka zastąpił dotychczasowy dowódca 72. DP, gen. Franz Mattenklott. Ten szybko zreorganizował obronę na zachód od Teodozji, wykorzystując elementy swojej dywizji. Udało mu się zaryglować postępy sowieckiej 44. Armii, która straciła jednocześnie okazję do odcięcia całej 11. Armii i odbicia Krymu.

    Operacja zakończyła się patem. Z jednej strony Sowietom udało się odciążyć Sewastopol i być może uratować go od klęski jeszcze w grudniu 1941 r., ale z drugiej - siły desantowe się nie przebiły do miasta i zostały zablokowane. Do 2 stycznia Sowieci stracili aż 42 tys. ludzi, z czego większość to zabici i wzięci do niewoli. Co więcej, w styczniu ruszył niemiecki kontratak, który wypchnął Sowietów z zajętych pozycji w Teodozji.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Wódz David Masupha i jego generał, Basuto koło 1900 roku

    "W 1843 Morena e Moholo/morena oa Basotho (Wielki Wódz/Król Basotho) Moshoeshoe I zawarł strategiczny sojusz z Brytyjczykami z Kolonii Przylądkowej w obawie przed aneksją jego królestwa przez Voortrekkerów - Burów napływających z leżącego na zachód Wolnego Państwa Orania. W późniejszych latach ziemie te były areną nieustających wojen pomiędzy kolonizatorami brytyjskimi, burskimi i rdzennymi ludami Basotho, przechodząc kilkakrotnie z rąk do rąk; m.in. Moshoeshoe I stracił na rzecz Oranii część królestwa Basuto, leżącą na zachód od rzeki Caledon. W rezultacie Moshoeshoe I zwrócił się do królowej brytyjskiej Wiktorii o roztoczenie protektoratu nad jego królestwem, co stało się faktem w 1868. W 1871 Basuto zostało zaanektowane przez Kolonię Przylądkową, ale przez następne lata na terenie kraju trwały zamieszki, które wzmogły się po 1879, kiedy rewoltę wzniecił jeden z przywódców plemiennych – Moorosi – wtedy, gdy część terytorium Basuto przekazana została białej ludności pod osadnictwo, a także po wprowadzeniu zarządzenia, nakazującego przekazanie władzom posiadanej broni palnej. Moorosi wkrótce zginął w jednym ze starć, a kraj pogrążył się w chaosie walk wewnętrznych, także pomiędzy różnymi ugrupowaniami plemiennymi. W partyzanckiej wojnie, trwającej od 1880 do 1881, walczący z wojskami Kolonii Przylądkowej rebelianci otrzymywali broń palną z Oranii. W 1884 kontrolę nad Basuto przejęła ponownie korona brytyjska; kraj ten, ze stosunkowo znacznym zakresem niezależności, pozostawał kolonią brytyjską przez następne osiemdziesiąt lat, kiedy zdecydowano się przyznać jej niepodległość, ogłoszoną 4 października 1966. Nazwa Basuto została zmieniona, obecnie brzmi ona Lesotho. "

    Wiki

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #gruparatowaniapoziomu #historiajednejfotografii #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: bas.jpg

  •  

    Przedmiotem licytacji jest unikatowa karta Marka Jacksona, rozgrywającego Knicks w latach 90tych, znanego chyba najlepiej z trenowania GSW przed Kerrem, ale to rzecz jasna nie Jackson czyni tę kartę unikatową, tylko tych dwóch gości na drugim planie po lewej. To bracia Mendez, skazani kilka lat później za zabójstwo swoich rodziców. Wiem, kontekst wydaje się makabryczny, ale z uwagi na szaleństwo jakie rozpętało się w USA od grudnia zeszłego roku (wtedy potwierdzono, że wizerunki braci Mendez znajdują się na zdjęciu) karta jest warta wg niektórych doniesień nawet 55$ - postanowiłem przekazać ją ną licytację dla WOŚP

    więcej szczegółów

    http://www.magazyndetektyw.pl/dwaj-bracia-grali-role-nieslusznie-oskarzonych-dzieci-ktore-stracily-rodzicow/

    http://www.dailymail.co.uk/news/article-6477709/Ex-Knick-Mark-Jacksons-basketball-card-reportedly-features-infamous-Menendez-brothers.html

    http://aukcje.wosp.org.pl/nba-hoops-mark-jackson-bracia-mendez-czytaj-i8850013

    #nba #historiajednejfotografii #wosp2019 #allegro #mordercy
    pokaż całość

  •  

    Jutro postu nie będzie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Lodowa rzeczywistość Fronte Russo. Zdjęcie ukradłem Wojna Mussoliniego, ale mam nadzieję, że zrozumie, że to na chwałę Regio Esercito. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Oczywiście, według niemieckiej propagandy i powojennej historiografii, to Włosi byli niechcianym sojusznikiem itp. bzdury.

    Niemcy tak ich nie chcieli, że na początku stycznia 1942 r. Grofaz zaczął naciskać na Mussoliniego, by ten wysłał większą liczbę żołnierzy do ZSRR. Duce przystał na tę prośbę i wiosną 1942 r. wysłano do Rosji elitarny batalion narciarski ''Monte Cervino'', 6. pułk bersalierów i 120. pułk artylerii.

    Tymczasem na froncie było nadal gorąco. Mimo oparcia się o rzekę Mius i ciężkich walk o Haczapetowkę, Sowieci wyprowadzili kolejne kontrataki w grudniu 1941 r. Ofensywa, którą później nazwano jako ''Bitwę Bożonarodzeniową'' spadła na pułk bersalierów i legion Czarnych Koszul. Ciężkie walki trwały pięć dni, bersalierzy zostali czasowo okrążeni, jednak udało im się wyrwać. Utracono ponad tysiąc żołnierzy. Walki zakończyły się jednak włoskim zwycięstwem i odparciem kolejnych prób ataku. Do kontrataku ruszyły dywizje ''Celere'' i ''Pasubio''. Sam Mussolini tak o tym pisał:

    „W okresie świątecznym 1941, używając sił i uzbrojenia o wiele potężniejszych, niż realna siła i materialne środki włoskich dywizji, Rosjanie przystąpili do brutalnego ataku. Liczyli, że wezmą Włochów z zaskoczenia, przynajmniej w sensie moralnym. Utwierdzili się w przekonaniu, że uderzą na żołnierzy pogrążonych w chwilach przygnębienia i tęsknoty za domem, wynikających z ponownej, wspaniałej uroczystości Narodzin Pańskich, którą mężowie ze słonecznej Italii musieli spędzać z dala od swych rodzin i swego kraju. Kalkulacje bolszewików okazały się wszakże błędne. W krwawej, trwającej tydzień bitwie, włoscy żołnierze pokonali wojska bolszewików i zmusili je do ucieczki”.

    Walki później zamarły. Duży wpływ miało wyczerpanie obu stron, straszliwe zimno, braki w opale i paliwie, oraz krótkie dnie. Sowieci ograniczali się do walk partyzanckich i szybkich rajdów. Jeden z takich ataków opisał Leon D.: „Pewnej nocy na południu odcinka silne elitarne oddziały kozackie przedarły się przez głęboki śnieg na swych zwinnych koniach. O świcie zdołały bez przeszkód otoczyć trzy wioski zajmowane przez Włochów, ponieważ wartownicy byli zajęci snem albo miłością. Zaskoczenie było zupełne. Sowieci szczególnie nie cierpieli Włochów. Nienawidzili ich bardziej niż Niemców. Zawsze traktowali ich na froncie wschodnim ze szczególnym okrucieństwem. Za jednym zamachem zajęli trzy wioski. Nikt nie zdążył chwycić za broń. Jeńcy zostali doprowadzeni w pobliże studni i rozebrani do naga. Rozpoczęły się tortury. Kozacy nabierali lodowatą wodę do wielkich wiader i rycząc ze śmiechu, oblewali nią swe ofiary. Było trzydzieści, trzydzieści pięć stopni poniżej zera. We wszystkich trzech wioskach nieszczęśni jeńcy umierali, zamarzając żywcem. Nie przeżył nikt. Nawet lekarze. Także kapelan […]”.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    1968. Modelka Daliborka Stojšić, reprezentująca Jugosławię podczas konkursu piękności Miss Universe 68, na tle myśliwca MiG-21F-13 Jugosłowiańskiego lotnictwa. #historiajednejfotografii #lotnictwo

    źródło: i.redd.it

  •  

    To nie to co myślisz. (ʘ‿ʘ)

    Packraft, czyli mały, lekki, łatwy do spakowania i przenoszenia ponton.
    Edit: na zdjęciu są ponoć panowie mudżaheddini z Afganu, lata '80.

    #packraft #kajaki #historia #historiajednejfotografii #ciekawostki #turystyka

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Radzieccy żołnierze pod Moskwą, listopad 1941 r.

    16 listopada 1941 roku żołnierze 2. batalionu 1075. pułku piechoty 316. Dywizji Strzeleckiej gen. Panfiłowa zapisali się w walkach o wieś Dubosiekowo na przedpolach Moskwy. Zaledwie 28 żołnierzy stawiło bohaterski opór nacierającym niemieckim czołgom. Dowodzący nimi komisarz Wasilij Kłoczkow wypowiedział słynne słowa: „Rosja jest wielka, ale cofać się nie ma gdzie - za nami jest Moskwa!”.

    Żołnierze zniszczyli 18 czołgów z 54 atakujących i zabili aż 800 niemieckich żołnierzy. Obrońców, którzy polegli co do jednego, odznaczono pośmiertnie Złotymi Gwiazdami Bohatera ZSRR. Historia nabrała rozpędu, o bohaterskich panfiłowcach pisano w gazetach.

    Zdążyliście się wzruszyć? Wstrzymajcie łzy.

    Cała powyższa opowieść to kłamstwo.

    Historyjkę o bohaterskich panfiłowcach wymyślił przebywający wówczas na froncie korespondent wojenny głównego organu prasowego Armii Czerwonej - ''Krasnej Zwiezdy'', Wasilij Korotiejew. Oparł ją na podstawie relacji komisarza Siergieja Jegorowa z 8. Dywizji Gwardii, który powiedział, że słyszał o walce o Dubosiekowo, przed którą rozstrzelano 2 żołnierzy, którzy chcieli się poddać.

    Korotiejew wrócił do Moskwy i złożył relację redaktorowi naczelnemu gazety. Ten zapytał, ilu żołnierzy liczyła grupa. Korotiejew odparł, że 30, z czego 2 rozstrzelano. Liczbę tę zmyślił.

    Po radzieckiej kontrofensywie w styczniu 1942 r. inny dziennikarz gazety, Aleksandr Kriwicki i grupa oficerów, udali się do odbitego Dubosiekowa i ''ustalili'' zarówno nazwiska żołnierzy i przebieg walki.

    Całe kłamstwo zaczęło się rozłazić w maju 1942 r., gdy NKWD aresztowało jednego z domniemanych panfiłowców, Daniła Kużebergenowa, który zeznał, że walka w ogóle tak nie wyglądała, jak ją opisano. NKWD obiecało mu zmniejszyć wyrok, jeśli zaprzeczy oficjalnie, by miał coś wspólnego z panfiłowcami. Na kilka lat historia ucichła.

    Po wojnie aresztowano innego panfiłowca, Iwana Dobrobabina, który nie tylko przeżył walkę, ale dostał się do niewoli i służył w niemieckiej policji pomocniczej, a gdy zbliżał się front, uciekł do Armii Czerwonej i pod zmienionym nazwiskiem walczył do końca wojny. Po wojnie był nawet fundatorem... własnego pomnika w rodzinnym mieście!

    Sprawa Dobrobabina spowodowała, że sprawą panfiłowców zainteresowała się prokuratura Armii Radzieckiej. Jej szef, gen. Nikołaj Afanasiew przeprowadził drobiazgowe śledztwo i udowodnił, że cała historia to bzdura. Poza ww wojnę przeżyło jeszcze przynajmniej 4 żołnierzy. Kriwicki zeznał, że przebieg walki sam wymyślił. Kończąc raport do Stalina, gen. Afansiew napisał, że walka panfiłowców „nigdy się nie wydarzyła. Jest to czysta fantazja.”

    W przypadku Sowietów to nic nowego. Wymyślili oni wiele podobnych historyjek, jak sprawa Aleksandra Gorowca, czy niedawno odkryte kłamstwo Ludmiły Pawliczenko. Nie przeszkadza to jednak w Rosji stawiać pomników i kręcić filmy o wymyślonych bohaterach.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Iracki żołnierz obserwuje płonące szyby naftowe. Wojna iracko-irańska, 1980 rok. Wojna ta, trwająca osiem lat, wywołała straty materialne oceniane na 400 mld dolarów i pochłonęła życie ponad miliona ludzi. Po zakończeniu wojny zadłużonemu Irakowi kredytu udzielił Kuwejt. Dwa lata po zakończeniu wojny Irak najechał Kuwejt.
    #kolekcjatalvisoty #wojna #historia #irak #iran #historiajednejfotografii pokaż całość

    źródło: ll.jpg

  •  

    86 lat temu 11 stycznia 1933 r. we Lwowie zmarł prof. Oswald Balzer, prawnik i historyk, któremu zawdzięczamy, że Morskie Oko znajduje się w granicach Polski. W 1902 r. reprezentował ówczesny rząd Galicji w słynnym sporze granicznym z Węgrami o najpiękniejszy tatrzański staw. Rozprawa odbywała się przed sądem polubownym w Grazu. Wspierany przez wiele wybitnych osobistości, m.in. hrabiego Władysława Zamoyskiego, właściciela dóbr zakopiańskich, prof. Balzer wygrał proces i doprowadził do ustanowienia w Tatrach granicy pomiędzy Galicją a Węgrami, zgodnej z oczekiwaniami polskiego społeczeństwa. Taki jej przebieg obowiązuje do dzisiaj.
    źródło

    #fotohistoria #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #tatry #historiajednejfotografii #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: balzer.jpg

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    ''Niemiecki jeniec'' wzięty do niewoli w bitwie pod Moskwą. Jedna z wielu sowieckich fotografii propagandowych, zaś dość swobodny dobór wyposażenia pozwala sądzić, że to ustawiane zdjęcie. Styczeń 1942 r.

    Wiele się mówi o radzieckich jeńcach w niemieckiej niewoli. Sam o tym pisałem (i miałem wielką uciechę z tych, którzy mnie wyzywają od nazistów, a wówczas jakoś zamilkli). Jednak Sowieci nie byli wcale lepsi od Niemców.

    Ponieważ w 1941 roku Armia Czerwona głównie się cofała, nie było za bardzo okazji, by wziąć jakiegoś Niemca do niewoli. Wyjątkami byli zestrzeleni lotnicy ci jednak żywot najczęściej kończyli tuż po wylądowaniu. Tak było m.in. z pułkownikiem Wolfgangiem Schellmannem, zestrzelonym 22 czerwca 1941 r., zamordowanym przez NKWD jeszcze tego samego dnia. Podobnych przypadków było więcej, także na ziemi. Herbert Brunnegger w swoich wspomnieniach opisuje odnalezienie okaleczonych zwłok żołnierza Wehrmachtu, któremu m.in. wyłupiono oczy i odcięto genitalia. Informacje tego typu są niestety szczątkowe i trzeba je samemu składać. Pewne jest tylko to, że dopiero podczas bitwy o Moskwę Sowieci dopadli większą liczbę jeńców - sowieckie źródła mówią, że wzięto ich wówczas aż 120 tysięcy, co jest liczbą raczej przesadzoną (całe niemieckie straty w bitwie wyniosły 174 tys.). Końca wojny doczekało bardzo niewielu z nich - skoro z toczonej rok później bitwy pod Stalingradem niewolę przeżyło zaledwie 5 tys., to można się domyślać, że jeńcy spod Moskwy nie doczekali końca wojny. Guy Sajer opisuje metodę uśmiercania jeńców, polegającą na wbijaniu młotkiem pustej łuski w czaszkę. Głód, zimno, praca katorżnicza... niemieckich jeńców spotykał ten sam los, co sowieckich w niemieckiej niewoli.

    Jednak Sowieci pastwili się nie tylko nad jeńcami. W ZSRR mieszkała bardzo duża mniejszość niemiecka - Niemcy Nadwołżańscy (Wolgadeutsche) i Niemcy Kaukascy (Kaukasiendeutsche). Społeczność liczyła około miliona osób, mieszkająca od kilku stuleci w Rosji. Większość nigdy nie była w swojej ojczyźnie. Wielu uciekło z Rosji po rewolucji, wielu zginęło podczas kolektywizacji. Ich najgorszy czas dopiero miał nadejść. Jeszcze w czerwcu Stalin wysłał Berię i Mołotowa do Niemieckiej Autonomicznej Nadwołżańskiej SRR, by ocenili, co trzeba zrobić z Niemcami.

    12 sierpnia zatwierdzono, że Niemców trzeba deportować za Wołgę i na Syberię, 28 sierpnia wydano odpowiedni dekret. Zakazano też przyjmowania ich do Armii Czerwonej. Operację rozpoczęto we wrześniu i rozdzielano mężczyzn od kobiet. Zesłano łącznie ok. 570-580 tys. ludzi. Dziećmi i starcami nikt się nie przejmował - trafiali do łagrów, kobiety i mężczyźni od 15 r.ż. trafiali do Trudarmii - jednostek roboczych i pracowali przy wyrębach lasu, lub w kopalniach. Ginęli z głodu, z zimna, z powodu bicia, kobiety były gwałcone. Większości Niemców nigdy nie pozwolono wrócić na Powołże, nielicznych szczęśliwców puszczono w końcu lat 80. W łagrach zginęło około 200 tysięcy z nich.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Głowa tak zwanego "Salt Man 1". Odkopano jego resztki (oraz kilku innych nieszczęśników) w 1993 roku. Odnaleziono przy nim żelazny sztylet, srebrną igłę, osełkę, skórzanego buta jeszcze z nogą w środku oraz złoty kolczyk na lewym uchu. Datowanie C14 wskazuje na II - III -IV wiek naszej ery. Ponadto mężczyzna miał grupę krwi B+. Nie wiadomo dlaczego znalazł się w kopalni Chehrabad. Na dodatek przed śmiercią ktoś zadał mu cios koło oka. Zmarł przysypany przez gruz albo z wykrwawienia w ciemności.

    Artykuł
    Wiki
    Artykuł

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #historiajednejfotografii #archeologia #smoczautopia #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: aa.jpg 18+

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Warta Stronnictwa Narodowego z Łomży przy trumnie Romana Dmowskiego, 7 stycznia 1939 roku. Dziś mija 80 lat od jego śmierci.

    Można z Romanem Dmowskim i jego ideami się nie zgadzać, oczywiście. Jednak niemożliwym jest odmówienie mu zasług oddanych Rzeczypospolitej. Tego, że był jednym z Ojców Niepodległej. Człowiek wielkiej inteligencji (w Wersalu wygłosił bez przerwy pięciogodzinne exposé, dotyczące polskich żądań wobec Niemiec, które sam przekładał od razu na języki angielski i francuski, gdyż nie ufał tłumaczom), wielkiego zapału i niewątpliwie wielkiej miłości do Polski. Może zabrzmi to nieco eklektycznie, ale szanuję go bardzo, tak samo jak Piłsudskiego, Pużaka, Daszyńskiego, Studnickiego czy Paderewskiego.

    Jego działania w Paryżu, gdy zraził się do Rosji podczas I WŚ doprowadziły do uznania Polski za sprzymierzeńca Ententy. Z jego inicjatywy utworzono największy i najnowocześniejszy związek Wojska Polskiego - słynną Błękitną Armię, która oddała wielkie zasługi podczas walk 1919-20. Wywalczył polską Wielkopolskę, gdy zlekceważył ją Piłsudski. Wielkopolska nie zapomniała. Dopóki hitlerowcy Polakami nie wypełnili dołów z wapnem w tzw. ''Kraju Warty'', Wielkopolska była bastionem endecji. Dmowski zabiegał o polski Śląsk, polską Warmię, polskie Pomorze. Bardzo szanował mojego ulubionego ''Ślunzoka'', Wojciecha Korfantego, okrutnie potraktowanego przez sanację.

    Tworzył zręby nowoczesnego państwa. Nie wymachując szabelką i pistoletem. Tylko negocjacjami i umowami. Nie był wodzem, nie porywał tłumów. Pracował w zaciszu gabinetów. Dobro narodu, dobro Rzeczypospolitej - było zawsze dla niego najważniejsze. Całe życie Jej poświęcił.

    Szanujmy naszych bohaterów. Nie wyrzekniemy się ich nigdy i lepszych od nich mieć nie będziemy, bo nikt nie przerośnie tych, którzy wykuwali i chronili Polskę.

    ''Jesteśmy różni, pochodzimy z różnych stron Polski, mamy różne zainteresowania, ale łączy nas jeden cel. Cel ten to Ojczyzna, dla której chcemy żyć i pracować.''

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    19 grudnia 2016. O godzinie 20:15, 62-letni rosyjski ambasador Andriej Karłow uczestniczył w otwarciu wystawy fotografii „Rosja oczami Turków” w galerii sztuki w stolicy Turcji, Ankarze. 22-letni Mevlüt Mert Altintas, członek wydziału policyjnych sił specjalnych w Ankarze nakazał uciekać ludziom znajdującym się z pomieszczeniach obok po czym oddał w kierunku ambasadora 3 - jak się okazało śmiertelne - strzały wykrzykując "My umieraliśmy w Aleppo, ty umrzesz tutaj".
    Zamachowiec został postrzelony 11 razy przez ochroniarzy i zmarł na miejscu. W akcji zostało ranionych kilku cywili.

    Fotografia jest fragmentem nagrania kamery jednego z dziennikarzy tuż po zastrzeleniu Karłowa.
    #historiajednejfotografii #fotografia #fotohistoria #wiemzebylo
    pokaż całość

    źródło: mevlut altyntash.jpg 18+

  •  

    Talerz dysku o pojemności 10MB z lat 60tych.
    Dysk tego typu był jednym z głównych składowych elementów komputera
    który obliczał zmienne podczas misji na księżyc w 1969r.
    IBM 360 Model 75 napędzanego procesorem o mocy 0.04MHz oraz 4kb pamięci podręcznej.

    #historiajednejfotografii #ciekawostki #komputery #astronautyka #kosmos pokaż całość

    źródło: preview.redd.it

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Oj, będzie mandacik za złe parkowanie Messerschmitta. Poranek 1 stycznia 1945 roku, niedaleko Waldweistroff. 23-letni Alfred Michel z IV./JG 53 w towarzystwie żołnierzy 90. DP.

    Niemcy zaplanowali atak powietrzny równoległy z rozpoczęciem Wacht am Rhein - czyli na 16 grudnia 1944 roku. Uniemożliwiła to jednak pogoda. Dopiero tuż przed końcem grudnia ta się poprawiła, umożliwiając zaplanowanie operacji, a przy okazji wsparcie powietrzne rozpoczynającej się właśnie operacji ''Nordwind'' w Alzacji. Zaplanowano równoczesne uderzenie na 17 alianckich baz lotniczych we Francji i w Belgii. Do przeprowadzenia operacji przygotowano aż 1035 samolotów z II. Jagdkorps i 3. Jagddivision - raz jeszcze Luftwaffe stawiła czoła, próbując dzielnie wywalczyć przewagę w powietrzu, licząc na zmęczenie sylwestrową nocą alianckich lotników. Zgromadzono maszyny różnych typów, sporo było dwusilnikowych bombowców, ale to myśliwskie FW-190 i Bf-109 miały odegrać najważniejszą rolę.

    Akcja rozpoczęła się o świcie 1 stycznia 1945 r... I wzbudziła przerażenie wśród alianckich załóg. Alianci w ogóle nie spodziewali się takiej kontrakcji. Ryczące silnikami na najwyższych obrotach Focke-Wulfy omiatały lotniska, niszcząc dziesiątki samolotów. Eksplodujące bomby, kłęby dymu z płonącego paliwa i krzyki próbujących startować alianckich pilotów - to była rzeczywistość operacji, która była niespodzianką dla większości jednostek brytyjskich, kanadyjskich, amerykańskich i polskich. Alianccy piloci jednak zdołali wystartować i zaczęli odgryzać się napastnikom. Niemieccy piloci, często słabo wyszkoleni... czasami rozbijali się o siebie nawzajem. Niektóre jednostki dotarły spóźnione, inne w ogóle. Faktem jest, że w trakcie ataku zniszczono ponad 460 alianckich samolotów (70 zestrzelono w powietrzu) i zneutralizowano większą część lotnisk na dwa następne tygodnie. Niemcy ponieśli jednak bardzo ciężkie straty - aż 146 samolotów zestrzeliła aliancka artyleria plot. i myśliwce, jednak najgorszy wypadek zdarzył się podczas powrotu do baz. Operacja była tak tajna, że nie poinformowano niektórych jednostek niemieckiej obrony plot., w efekcie aż 84 samoloty zostały zestrzelone przez własną obronę przeciwlotniczą. Poległo 143 niemieckich pilotów, w tym aż 22 wyższych rangą oficerów. 70 dostało się do niewoli, a 21 było rannych. Niemcy utracili 304 samoloty. Generał Galland skomentował to krótko: ''Poświęciliśmy naszą ostatnią rezerwę''. Była to najwyższa strata dzienna LW podczas całej wojny.

    Alianckie straty w pilotach były dość wysokie (około 300 ludzi zabitych i rannych), ale po kilku tygodniach wszystkie jednostki odzyskały sprawność bojową. Niemcy natomiast nie byli w stanie uzupełnić strat i w efekcie Luftwaffe nie mogła walczyć z alianckim lotnictwem podczas kolejnych ofensyw. Sam Galland został usunięty ze stanowiska inspektora lotnictwa w styczniu 1945 r., kiedy próbował się przeciwstawić dalszemu marnowaniu sił Luftwaffe.

    #wachtamrhein

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #historiajednejfotografii #kononowicz to nie #patostreamy Ken Block przed kręceniem nowej części Gymkhany. Plotki mówią, że jego nowym pojazdem jest 240 konny Daewoo Lublin 3, który jest w stanie poruszać się z prędkością nawet 240 km/h.

    źródło: embed.jpg

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Żołnierze dywizji SS ''Totenkopf'' w ZSRR, lato 1941 roku. Wracamy do tematu Barbarossy - edycja III.

    Jak pamiętacie, Niemcy na terytorium Łotwy wdarli się jeszcze w czerwcu po zmiażdżeniu Sowietów pod Rosieniami i rozerwaniu frontu 8. i 11. Armii (album poniżej). Mosty na Dźwinie w okolicach Dyneburga zdobyli niezastąpieni brandenburczycy. LVI. KPanc. gen. von Mansteina po zdobyciu mostów wzmocniono dywizją SS ''Totenkopf''. Dowódca nowo-utworzonego Frontu Bałtyckiego, gen. Fiodor Kuzniecow nakazał 21. KZmech. odbicie Dyneburga. Korpus liczył dwie (42. i 46.) dywizje pancerne, wzmocnione jedną zmotoryzowaną (185.). Dodatkowo, do walk skierowano ''paraszutistów'' - czyli spadochroniarzy z 5. Korpusu Spadochronowego oraz jednostki sąsiedniej, 22. Armii.

    Kiedy sowiecki atak się rozpoczął, esesmani z dywizji ''Totenkopf'' musieli się cofnąć. Żeby front nie uległ przerwaniu, odważne kontrataki z dwóch kierunków wykonały 3. Dywizja Zmotoryzowana i 121. DP. Niemiecki atak był tak zaskakujący, że Sowieci nie tylko przerwali natarcie, ale okazało się, że część ich jednostek... sama znalazła się w okrążeniu. Po krótkiej walce 21. KZmech został unicestwiony - na polu walki pozostało 100 czołgów sowieckich. Zdesperowany Kuzniecow próbował do walk ściągnąć mocno poharatany 12. KZmech., ale natarcie Sowietów skończyło się, zanim się zaczęło - II. i L. Korps, wraz z LVI. KPanc. rozbiły formację. Niemcy wzmocnili swoje siły przybyciem 290. Dywizji Piechoty, a następnie sforsowali Dźwinę. Sowieci, upokorzeni klęską, 30 czerwca chcieli ustanowić nowe pozycje na linii Psków-Noworżew-Porchow. Chcieli, bo rozkaz ten został odwołany przez Gieorgija Żukowa z Ludowego Komisariatu Obrony.

    Wprowadziło to jeszcze większy zamęt, niż był (coś podobnego), a sowieckie jednostki bezładnie jeździły wte i wewte. Dopiero 5 lipca udało się ustabilizować chaos. Niemcy nie czekali natomiast, bo do tego momentu pancerne zagony Mansteina nie tylko sforsowały Dźwinę, ale wdarły się 60 km w głąb ZSRR. Co gorsza, nowe linie obronne też były za słabe i niemiecka 36. Dywizja Zmotoryzowana przerwała je po krótkim boju, zmuszając znowu cały front do odwrotu. Niemiecka 18. Armia dotarła do Tartu w Estonii i jeziora Pejpus, gdzie 699 lat wcześniej klęskę ponieśli Kawalerowie Mieczowi w starciu z Aleksandrem Newskim... Dla Sowietów to była ich klęska, a Niemcy stali u bram Tallinna, w którym kilka tygodni później odniosą druzgocące zwycięstwo.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    8 letni Samuel Reshevsky grający symultane na 20 osób. 19 partii wygrał, jedna zremisował #szachy #historiajednejfotografii

  •  

    Historia jednej fotografii

    Listopad 1996 rok. Noriaki Kasai tuż przed odlotem na zawody w Lillehamer inaugurujące sezon 1996/1997 zostaje poproszony przez jego kolegę o zostanie ojcem chrzestnym jego nowonarodzonego synka. Była to sytuacja awaryjna ponieważ pierwotny ojciec chrzestny nagle zachorował i trzeba było znaleźć inną osobę. Noriaki Kasai oczywiście od razu zgodził się i jako świeżo upieczony ojciec chrzestny wyruszył na kolejne łowy w Pucharze Świata.

    Noriaki jako ojciec chrzestny zawsze troszczył się o dziecko, przywoził mu pamiątki z całego świata. Mały Japończyk na tyle pokochał pasję swojego chrzestnego, że postanowił również uprawiać skoki narciarskie. Noriaki zawsze w okresie letnim bacznie obserwował chrześniaka i dawał mu cenne wskazówki.

    W 2019 roku ten mały chrześniak zdobył Turniej Czterech Skoczni wygrywając wszystkie 4 konkursy co udało się to dotychczas tylko dwóm skoczkom - Svenowi Hannavaldowi oraz Kamilowi Stochowi. Ten mały szkrab to Ryoyu Kobayashi.

    #skoki #historiajednejfotografii #ciekawostki #sport
    pokaż całość

  •  

    W jak dziwaczny sposób potoczyły się losy jedynego uniewinnionego nazisty w procesach oświęcimskich?

    I jaką rolę odegrał w tym niemiecki dziennikarz? Oraz, czy choroba Alzheimera może obudzić demony przeszłości? Mirasy, zapraszam na pierwsze po Nowym Roku opowiadanie pt. "Dobry człowiek z Auschwitz", tym razem poruszające kolejny raz ciekawe incydenty z historii dziennikarstwa, konfliktów zbrojnych i filmu dokumentalnego.

    Fajnie gdybyście wykopali Cumple, link powyżej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Insta | Blog

    #wanderlust – tag z moich opowiadanek i podróży.

    #ciekawostki #swiat #tworczoscwlasna #gruparatowaniapoziomu #historia #niemcy #iiwojnaswiatowa #historiajednejfotografii #konfliktyzbrojne
    pokaż całość

    źródło: proces.jpg

  •  

    Post oczywiście, jak zwykle, z przesunięciem czasowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Każda opowieść, choćby była najpiękniejsza, zawsze będzie mieć swój koniec. Dzisiaj kończymy, jeszcze nim 2018 rok się skończy, zamkniemy Barbarossę. Będzie jeszcze parę wpisów, ale datą graniczną jest 5 grudnia. Oto 99. wpis na ten temat - nieco dłuższy. Jako 100. będzie podsumowanie, dzisiaj wieczorem.

    Radzieccy łącznościowcy podczas bitwy o Moskwę, 1 grudnia 1941 r.

    Niemcy byli już w Moskwie, zaledwie 29 kilometrów od Kremla, gdzie dzisiaj stoi pomnik, upamiętniający najdalszy zasięg niemieckiej ofensywy. Parli do przodu, ale jasnym było, że nie uda im się zwyciężyć. Potworne zimno, braki logistyczne (zimowe wyposażenie utknęło w korkach w Polsce) i silny opór Armii Czerwonej ich znacznie spowalniały. Marzenia o powrocie do domu na Boże Narodzenie rozpływały się...

    Sowieci nie spali. Wyprowadzali zażarte kontrataki, wyrzucając Niemców z zajętych pozycji. 1. Armia Uderzeniowa odepchnęła 7. Dywizję Pancerną znad kanału Moskwa-Wołga. Pod Kaszyrą zmontowany pospiesznie korpus gen. Biełowa odrzucił czołówki Guderiana. By powstrzymać Niemców, Sowieci wysadzili tamy na Wołdze i zbiorniku Iwankowo, zatapiając 40 miejscowości na mocy rozkazu 0428. STAWKA uznała, że działania te będą bardzo skuteczne w powstrzymaniu Niemców. 5 grudnia 1941 r. niemiecka ofensywa stanęła. Guderian napisał w dzienniku: ''Ofensywa na Moskwę zawiodła... Nie docenialiśmy siły przeciwnika i potęgi klimatu.''

    Sowieci pospiesznie ściągali siły pod Moskwę. Z Syberii i Dalekiego Wschodu przybyło 1700 czołgów i 1500 samolotów. Do jednostek włączano czołgi z Lend-Lease, niektóre brygady dysponowały głównie brytyjskimi Matildami. Siła Armii Czerwonej wzrosła do 58 dywizji. Konratak, proponowany przez Żukowa i Wasilewskiego, został zatwierdzony przez Stalina. 5 grudnia uderzył Front Kaliniński, 6 grudnia - Fronty Zachodni i Południowo-Zachodni.

    Niemcy, wyczerpani, zmarznięci, z brakami zaopatrzenia, nie byli w stanie ich powstrzymać na swoich pozycjach. Grofaz zakazywał jednak odwrotu rozkazem nr 39. Bronić każdej piędzi ziemi do ostatniego żołnierza. Okopy kazał budować, strzelając z haubic w zamarzniętą ziemię. Generałowie mówili mu, że pozycji nie da się utrzymać, że trzeba się cofnąć. Nie słuchał...

    W połowie grudnia generałowie Halder i von Kluge dali rozkaz wycofania swoich żołnierzy. Przypłacili to dymisją. Tak samo Guderian, który protestował. Zdymisjonowano też Hoepnera, von Bocka i von Brauchitscha. Wszystkich, którzy mieli czelność powiedzieć, że pozycji nie da się obronić i trzeba ratować armię...

    Sowieci parli do przodu. 7 grudnia odbili Klin i zaskoczyli sztab LVI. KPanc. Żukow i Koniew próbowali złapać w kotły niemieckie jednostki, odpłacić się tym samym, co dotychczas robili Niemcy. 3. Grupa Pancerna zdołała się jednak wycofać. 2. Grupa Pancerna powstrzymała zaciekłymi kontratakami Sowietów pod Tułą. W centrum Sowietom w końcu grudnia udało się odbić Małojarosławiec i Kaługę, ale tam atak posuwał się dużo wolniej.

    4 stycznia, wreszcie, przejaśniło się na tyle, że Luftwaffe mogła ruszyć z pomocą kolegom na ziemi. Śmiem powiedzieć, że maszyny z czarnymi krzyżami wybawiły od zniszczenia GA ''Mitte''. Stukasy zaciekle atakowały sowieckie czołgi i działa, skutecznie powstrzymując dalsze natarcie. Ju-52 zrzucały zaopatrzenie dla oddziałów i ewakuowały ciągle rannych i chorych. Powietrzna tarcza zatrzymała napór Sowietów.

    Sowiecka ofensywa zatrzymała się 7 stycznia 1942 r., odrzucając wyczerpane niemieckie oddziały o 100 km od Moskwy. Stalin żądał dalszego kontrataku i zniszczenia niemieckich oddziałów, ale Armia Czerwona była już wyczerpana i Niemcy zatrzymali jej oddziały.

    Bitwa o Moskwę zakończyła się. Niemcy stracili 174 tys. ludzi, Sowieci - ponad milion. Wraz z zatrzymaniem się niemieckiej ofensywy zakończyła się też operacja ''Barbarossa''. Niemiecka klęska pod Moskwą przypieczętowała porażkę wielkiej operacji.

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    "Żywot Briana" był swego czasu zakazany w Norwegii na podstawie konstytucyjnego zapisu o bluźnierstwie przeciw religii, co wykorzystali Szwedzi reklamując film hasłem:

    Tak śmieszny, że zakazany w Norwegii

    #montypython #norwegia #szwecja #historiajednejfotografii #heheszki pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Kanclerz RFN Helmut Kohl obejmuje się z premierem pierwszego niekomunistycznego rządu w Polsce, Tadeuszem Mazowieckim na znak przekazania sobie pokoju podczas mszy św. w Krzyżowej, dwa dni po upadku muru berlińskiego - 12 listopada 1989 r.
    #kononowicz #suchodolski #polskiyoutube #polska #historia #historiajednejfotografii pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Ciekawostka:
    Na zdjęciu jest Lee Miller, jedyna fotografka podczas II WŚ.
    Zdjęcie podczas kąpieli zostało zrobione w monachijskim apartamencie Hitlera, 30 kwietnia 1945

    Więcej info po ang:

    “This was actually taken on the day that Hitler committed suicide, although Lee Miller didn’t know that until after the event,” said Hilary Roberts, research curator of photography at the museum, who put together the show.
    Shortly before, Miller had toured and photographed the Dachau concentration camp. She and Scherman had then made their way to Munich, by this time under U.S. occupation, and headed for Hitler’s apartment, where they spent the night with a group of other people, the curator said.
    “The key objects in the photograph are Lee Miller’s boots on Hitler’s bath mat, which when she arrived was pristine white, and when she left was covered with dirt from Dachau,” she said.
    Miller walked away with more than just a souvenir snapshot of herself in Hitler’s tub. She also filched a few of his mistress Eva Braun’s personal belongings, which are on view in the exhibition: a smiling portrait of Braun, her powder compact, her large Art Deco-style perfume bottle, and her four-piece rose-patterned desk accessory set.
    Before the war, Miller was a model, a Surrealist photographer, and a fashion photographer. Yet her concentration camp pictures are among the ones she is most famous for.
    Read more: http://forward.com/…/the-woman-who-soaked-in-hitlers-bath…/

    #ciekawostki #historia #iiwojnaswiatowa #historiajednejfotografii #gruparatowaniapoziomu #rozowepaski
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Dalej, dalej! Widać już czerwone gwiazdy na Kremlu! 11. Dywizja Pancerna na Szosie Wołokołamskiej, około 60 kilometrów od Moskwy.

    W połowie października 1941 r. Niemcy dotarli do linii obronnej pod Możajskiem, obsadzanej przez cztery sowieckie armie. Sowieci byli bardzo osłabieni po niedawnej katastrofie pod Wiaźmą i Briańskiem. Do armii wciągnięto kogo się dało - milicjantów, urzędników, studentów. Przed Wiaźmą Sowieci mieli 81 dywizji, po Wiaźmie... Zaledwie 90 tys. ludzi i 150 czołgów broniło sowieckiej stolicy w październiku w czterech armiach: 16., dowodzona przez gen. Rokossowskiego pod Wołokołamskiem, 5. Goworowa i 43. Gołubowa pod Małojarosławcem i 49. Zacharkina w Kałudze. Ćwierć miliona cywilów gorączkowo rozbudowywało linie obronne pod Moskwą. Wszystkie fabryki przekształcono w zakłady zbrojeniowe - fabryki zegarów produkowały zapalniki min, samochodów - karabiny, a warsztaty samochodowe przekształcono w punkty naprawcze czołgów.

    Niemcy wznowili swój atak, chcąc okrążyć linię i powtórzyć żelazne obcęgi spod Briańska - na północy przez słabo broniony Kalinin, na południu - przez Tułę. Zamknąć Moskwę w pierścieniu i zadusić. Atak początkowo się powiódł - zdobyto wszystkie cele, poza Tułą: padł Możajsk, Małojarosławiec, Wołokołamsk i Kalinin. Z końcem października, przerażony Żukow cofnął się na linię rzeki Nara, chcąc uniknąć okrążenia. Na południu zażarcie broniła się Tuła - wojska gen. Guderiana dotarły tam dopiero 26 października. Początkowy atak odrzuciła obrona sowieckiej 50. Armii, wspartej przez robotników i milicjantów, a później działania wstrzymano przez rasputicę.

    Przez dwa tygodnie - to dla tych, którzy bagatelizują znaczenie pogody - Wehrmacht stał i czekał. Wzmacniał siły. Naprawiał pojazdy. Dostarczał amunicję i paliwo. I czekał na ustąpienie błota. Ale i Sowieci się wzmacniali przed tą ostateczną bitwą. Zbudowano sieć umocnień, artyleria i saperzy czekali wzdłuż dróg, gdzie spodziewano się Niemców. Z Dalekiego Wschodu przerzucono 30 dywizji, wzmocnionych przez ponad tysiąc czołgów i tysiąc samolotów. Sowieci mocno rozbudowali obronę w głąb - pierwszy raz w ciągu tej wojny.

    15 listopada 51 dywizji GA ''Mitte'' wznowiło operację ''Tajfun''. Sowieci stawiali zażarty opór, cofali się dużo wolniej. Przeciętny postęp wynosił ok. 5-10 km dziennie. Żołnierze cierpieli z powodu mrozu - dramatycznie brakowało ciepłej odzieży, samoloty nie mogły startować przez opady śniegu, pojazdy nie zapalały. Nawet z pocisków trzeba było usuwać zamarznięty smar przed wystrzeleniem, a olej napędowy rozcieńczano benzyną. Temperatura spadła do -45 stopni. 23 listopada 3. Grupa Pancerna zdobyła Klin. Na południu Guderian zdobył Stalinogorsk, a 26 listopada - Kaszyrę, węzeł komunikacyjny na drodze do Moskwy. 27 listopada 7. DPanc. dotarła do kanału Moskwa-Wołga, ostatniej większej przeszkody przed stolicą, raptem 35 kilometrów od Kremla. 27 listopada byli w Krasnej Poljanie - 29 kilometrów od centrum Moskwy.

    Tego dnia Niemcy pierwszy raz zobaczyli przez potężne lornety artyleryjskie czerwone gwiazdy na murach Kremla. 2 grudnia niemiecki batalion motocyklowy dotarł do pętli autobusowej w Chimkach, 30 km od Placu Czerwonego. Niemcy byli już w Moskwie. Wydawało się, że tylko cud może ocalić Sowietów...

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Niemcy już zauważyli, że do walk włączył się najlepszy rosyjski dowódca... Niemieccy żołnierze grzeją się przy ognisku, koniec listopada 1941 roku, Szosa Wołokołamska.

    Pamiętacie, gdy pisałem o raspitucy - straszliwej błotnej powodzi, która zatapiała całe czołgi? Niemcy modlili się, by nadszedł mróz i zatrzymał potoki błota, by choć trochę zestalił ziemię, by można było po niej iść.

    Mróz przyszedł. Nadszedł ten, który wiele razy ratował Rosję z opresji. Wyobrażano go sobie jako sędziwego mężczyznę, ze srebrzystą brodą, z czapą zrobioną z lodu i płaszczem, stworzonym ze śniegu. Najwierniejszy sprzymierzeniec Rosji - Generał Zima. Przybył i w 1707 roku, wypędzając Szwedów króla Karola XII, i w 1812 roku, gdy pokonał niezwyciężonego Cesarza Francuzów, był i w 1918 roku, gdy interwenci przybyli zdławić bolszewicką rebelię. I w 1941 roku nie zawiódł.

    Gdy potężna niemiecka armia szykowała się do ostatecznego ciosu, mającego zniszczyć czerwone imperium, w sukurs Armii Czerwonej przyszła pogoda.
    Początkowo Niemcy się ucieszyli, bo pojazdy wreszcie mogły ruszyć z błotnistej mazi. Jednak z czasem okazało się, że mróz wyrządza spustoszenie. Niemiecka machina wojenna, tak doskonała na polach i lasach Europy, nie dawała sobie rady z temperaturą, która spadła do -40 stopni. Świetne ciągniki, ciężarówki i czołgi nie odpalały - załogi musiały uruchamiać co jakiś czas silniki, by te nie zamarzły, nierzadko rozpalano ogień pod pojazdami, by choć trochę je rozgrzać. Woda w chłodnicach zamarzała i rozsadzała silniki. Poszycie samolotów pękało na mrozie. Zamki karabinów zamarzały, zdarzało się, że amunicja nie odpalała. Stanęła niemal cała sieć kolejowa - niemieckim lokomotywom (ok. 75 %) popękały z mrozu przewody, doprowadzające wodę do kotłów. Tylko upór gen. Rudolfa Gerckego, odpowiedzialnego za logistykę, ocalił Wehrmacht od katastrofy.

    Najbardziej cierpieli żołnierze. Wskutek arogancji dowództwa i bałaganu logistycznego armia nie otrzymała zimowej odzieży. Niewielu otrzymało coś więcej, niż letnie mundury, w których szli w czerwcu przez granice. Zdesperowani Niemcy rabowali domy i owijali się wzorzystymi serwetami, by zapewnić sobie choć trochę ciepła. Pożądane stały się grube radzieckie buty - walonki, oraz waciane kurtki i futrzane czapki, które zdzierano nawet z zabitych. Tysiące żołnierzy zmarło, lub ucierpiało z zimna.

    Leon D. wspominał: ''Kiedy wysiedliśmy w stepie, byliśmy przekonani, że umrzemy wszyscy. Podmuchy wiatru biły po twarzach i przewracały. Oficerowie i żołnierze padali w śnieg. Wielu z nas miało straszne twarze, pokryte czerwonymi pręgami, obrzmiałe, fioletowe. Białka oczu były krwistoczerwone od popękanych żyłek. (...) Inni mieli odmrożone stopy, które później zamienią się w długie skrawki poczerniałej, rozkładającej się tkanki. Niektórzy odmrozili uszy. Po pewnym czasie będą wyglądały jak wielkie morele, z których sączy się pomarańczowa ropa.''

    #unternehmenbarbarossa #barbarossa

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Rok 2002, Lowell w Massachusetts. Micky Ward wraz ze swoim bratem, a zarówno trenerem Dickym Eklundem przygotowują się przed pierwszym pojedynkiem z Arturo Gattim.
    Ward skazywany przez bukmacherów na porażkę pokonał sławnego w tamtych czasach Gattiego czym zszokował bokserski świat. Między tymi bokserami doszło jeszcze do 2 pojedynków, a trylogia między nimi jest do dziś uważana za najlepszą w historii boksu. Na podstawie życia Warda nakręcono film "Fighter"(2010), a główne role w nim zagrali Mark Wahlberg oraz Christian Bale.
    #kononowicz #historiajednejfotografii #boks #fotografia #zdjecia #patostreamy
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Jeszcze niedawno rasizm był normalny, wydaje się że brakuje u nas tej świadomości ;d
    #historiajednejfotografii #historia #4konserwy #neuropa

    źródło: markmcinnes.com

  •  

    Październik 1960, Nowy Orlean, sześcioletnia Ruby Bridges jest eskortowana ze szkoły przez US Marshals. Dziewczynka była pierwszą czarnoskórą uczennicą, jaka pojawiła się w William Frantz Elementary School.
    Bridges uczęszczała do przedszkola dla Czarnych. Na początku 1960 roku była jedną z sześciorga czarnych dzieci w Nowym Orleanie, które zdały test umożliwiający im do nauki w William Frantz Elementary School. Dwoje z dzieci zdecydowało, że będzie uczęszczało do dotychczasowej szkoły, troje zostało przeniesionych do McDonogh No. 19, gdzie również dotychczas uczyli się tylko Biali.
    W pierwszym dniu szkoły Bridges i jej matka były eskortowane przez czterech funkcjonariuszy US Marshals. W kolejnych dniach dziewczynka nadal była odprowadzana przez funkcjonariuszy do i ze szkoły, a jej matka zostawała w domu zajmując się rodzeństwem.
    Gdy tylko Ruby weszła do szkoły, biali rodzice zabrali z niej swoje dzieci, a nauczyciele odmówili nauczania Czarnej. Jedyną nauczycielka, która zdecydowała się zostać u uczyć Ruby była Barbara Henry. Przez rok uczyła Ruby tak, jakby miała do czynienia z całą klasą.
    Sześciolatka nie rozpoczęła jednak nauki w pierwszym dniu szkoły. Chaos, jaki zapanował po jej pojawieniu się w placówce, spowodował, że Ruby i jej matka cały dzień spędziły w gabinecie dyrektora. Dopiero drugiego dnia rozpoczęła naukę. Wtedy też pojawił się pierwszy Biały, który nie dostosował się do bojkotu. Był to 34-letni duchowny Kościoła Metodystów, który przyprowadził swoją 5-letnią córkę. Razem przeszli przez zdenerwowany tłum Białych. Po kilku dniach inni biali rodzice również zaczęli przyprowadzać swoje dzieci i protest słabł. Mimo to przez cały rok Ruby była jedynym uczniem w swojej klasie.
    Dziewczynka spotykała się też z groźbami. Każdego ranka, gdy szła do szkoły, pewna kobieta groziła, że ją otruje, a inna trzymała czarną lalkę w trumnie. Z tego też powodu ochraniający Ruby funkcjonariusze pozwalali dziewczynce jeść w szkole tylko to, co przyniosła z domu. Psychiatra dziecięcy Robert Coles zaoferował swoją pomoc i przez rok co tydzień odwiedzał Ruby w domu.
    Rodzina Bridgesów spotkała się z prześladowaniami. Ojciec został wyrzucony z pracy na stacji benzynowej, właściciel sklepu spożywczego, w którym się zaopatrywali, zabronił im tam robić zakupów, jej dziadkom wypowiedziano dzierżawę pola uprawnego. Wiele osób im jednak pomagało. Sąsiad załatwił ojcu inną pracę, okoliczni mieszkańcy pilnowali jej domu i szli za samochodem, który odwoził Ruby do szkoły. Ruby, dopiero gdy była dorosła, dowiedziała się, że buty i ubranie, w którym chodziła do szkoły, zostały podarowane jej rodzinie przez jednego z krewnych doktora Colesa. Rodzice Ruby nie mogliby sobie pozwolić na taki wydatek.

    #ciekawostki #nauka #kopalniawiedzy #informacje #zainteresowania #wiedza #historia #historiajednejfotografii
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #historiajednejfotografii

0:0,0:2,0:0,0:0,0:1,0:1,0:2,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1,0:1

Archiwum tagów