•  

    Mirki, czy na Erasmusie kiedy wyjeżdżaliśmy wymagali od was więcej? Np w Niemczech Anglii?

    #erasmus #pytanie #studbaza

  •  

    #takaprawda dokładnie widzę tu u swojej rodziny z #niemcy
    kiedyś to był szał jak przywieźli tanią czekoladę z Lidla czy Aldi

    i nie ma po tylu latach z czym z nimi gadać zwłaszcza z kuzynami co się tam urodzili

    Dlaczego goście z Rajchu odwiedzają nas rzadziej

    Jeszcze nie tak dawno ciotki i wujkowie z Niemiec regularnie zjeżdżali do nas na święta. Dziś goście z Zachodu nie przyjeżdżają już tak chętnie, a jak już się pojawią - to często nocują w hotelu.

    Kiedyś dla ciotek z Niemiec to się nieba uchylało! - śmieje się Gabriela Puzik, sołtys Kadłuba pod Strzelcami Opolskimi. - Sama pamiętam, jak wyczekiwałam ich przyjazdu. Wszystko zaczynało się od niepozornego telefonu: "Gabi, przyjeżdżamy na byzuch".

    A potem robiliśmy w domu generalne porządki, żeby wszystko było na błysk. Ścieliłam dodatkowe łóżka, szykowałam ręczniki i inne rzeczy, żeby jak najlepiej ugościć ciotkę. Radość rodzinnego spotkania potęgował w latach 90.
    fakt, że wraz przyjazdem gości z Zachodu można było posmakować tamtego świata. Pani Gabriela nigdy nie zapomni zapachu świeżo parzonej kawy i smaku czekolady z niemieckiego "aldika". Do tego dochodziły starannie zapakowane wędliny w plasterkach i przepyszne sery, które wręcz rozpływały się w ustach. To nie były produkty z najwyższych półek. Wręcz przeciwnie - przed przyjazdem do Polski ciotki robiły po prostu duże zakupy w markecie, a potem pakowały wszystko do ogromnego kartonu, żeby można to było przywieźć do kraju. Taka paczka na święta potrafiła przy okazji solidnie podreperować domowy budżet.
    Oczywiście w tym czasie w Polsce też mieliśmy w sklepach kawę i czekoladę, ale nie mogły się równać z niemieckimi - dodaje mąż Jan Puzik. - Nie na wszystko było nas też stać. Do tego dochodziły maoamy, czyli rozpuszczalne gumy o smaku pomarańczy, jabłka albo wiśni, i kultowe niemieckie miśki "Haribo". Szczególnie dzieci uwielbiały się nimi objadać. - Dziś te same produkty mamy w naszych sklepach, więc chyba do nich przywykliśmy i nie robią już na nas takiego wrażenia - dodaje Jan.

    - Zmieniły się też nasze wypłaty. Choć wciąż są różnice między tym, co ludzie zarabiają w Polsce i w Niemczech, to nie ma już takiej przepaści i możemy sobie pozwolić na więcej. Nieodłącznym elementem przyjazdu ciotek i wujków z Niemiec były wielogodzinne rozmowy przy stołach. - Bardzo bym chciała znowu móc gościć ciotki, tak jak to kiedyś bywało, ale te czasy już niestety minęły - zauważa pani Gabriela. - Jedna ciotka już nie żyje, a druga ma prawie 80 lat i z tego powodu mniej podróżuje. Pani Gabriela, choć z ciotkami widuje się już rzadziej, to wciąż często spotyka się z bratem z Niemiec. Zresztą gdy zbliżają się święta Wielkiej Nocy lub Boże Narodzenie, cała najbliższa rodzina zjeżdża się do podstrzeleckich wsi, by jednego dnia się spotkać.

    Mają do tego idealne warunki: w sąsiedniej Boryczy wciąż pozostała ojcowizna pani Gabrieli, gdzie można usiąść do wspólnego stołu. Są wtedy tradycyjne kluski, rolada i modra kapusta. Do tego kaczka albo gęś, a potem "kafej" i kołocz. Ale w innych rodzinach spotkania w takim gronie to niestety rzadkość. - Nie wszyscy mają takie miejsce spotkań - zauważa pani Gabriela. - Część osób, które przed laty sprzedały ojcowiznę, dziś nie mają nawet gdzie się zatrzymać. Wybierają więc hotele albo gospodarstwa agroturystyczne, żeby choć trochę pobyć w Polsce.

    Pani Gabriela wie co mówi, bo 5 lat temu, widząc potencjał w tej branży, sama wydzieliła jedno piętro w swoim domu i urządziła w nim gospodarstwo agroturystyczne dla 10 gości. Choć luksusów nie oferuje (na wysposażeniu są zwykłe łóżka i meble na wysoki połysk z minionej epoki), to chętnych do nocowania nie brakuje. - Co ciekawe, pojawiają się u mnie też goście z Niemiec, którzy mają tutaj rodzinę, ale z jakichś powodów nie zatrzymują się u niej w domu - dodaje Puzik. Tak było choćby podczas jednego z wesel w Kadłubie.

    On pochodzi z tych stron i ma we wsi dom. Ona przyjechała z Niemiec. Był ślub i duże przyjęcie weselne w restauracji. Gdy zabawa się skończyła, małżonkowie pojechali do swojego domu, a goście (w tym rodzice obu stron) nocowali w wynajętych pokojach. Nowożeńcy przywieźli im solidny zapas wódki, a rano zapewnili śniadanie. Ale pod własnym dachem nie chcieli mieć gości. Uznali, że po pierwsze będzie za ciasno.
    Po drugie przewidywali, że o poranku mogłaby się rozpętać "walka" o łazienkę. - Kiedyś taka sytuacja, że nowożeńcy nocują u siebie, a gości kwaterują gdzie indziej, byłaby nie do pomyślenia - zauważa pani Gabriela. - Przy okazji takiego wesela upychało się gości w domu wszędzie, gdzie było to możliwe. Ale dzisiaj wszyscy cenią sobie wygodę.
    Dlatego wolą zapłacić za nocleg. Spotkania tak, ale na godziny Także goście z Niemiec przyznają, że nie nocują już tak chętnie jak kiedyś u swoich rodzin w Polsce. Ne chcą być dla nich ciężarem; bardziej niż kiedykolwiek cenią sobie także niezależność.


    Tak jest choćby w przypadku Wawrzyńca Tacicy, który w 1989 r. wyjechał jako 15-latek z rodzicami do Niemiec. To było na chwilę przed upadkiem muru berlińskiego. W Polsce szalał wtedy kryzys, a rodzice Wawrzyńca potrzebowali pieniędzy na start, żeby jakoś przeżyć w Niemczech pierwsze tygodnie. Sprzedali wtedy dom w Strzelcach Opolskich, a gotówkę wymienili na niemieckie marki. - Ociec potem żałował, że sprzedał dom, ale czasu już cofnąć nie mógł - przyznaje Wawrzyniec. - Od tego momentu, ilekroć przyjeżdżaliśmy do Polski, zatrzymywaliśmy się u mojego kuzyna Marka.
    On zawsze przyjmował nas zgodnie z zasadą "gość w dom, Bóg w dom". Ale w tamtym roku, gdy przyjechałem do Polski z moją kobietą, uznałem, że tak dalej być nie może.
    Nie chciałem po raz kolejny zwalić mu się na głowę. Tym bardziej, że on ma swoją rodzinę, dzieci i własne sprawy. Marek, ilekroć rozmawia z Wawrzyńcem, zawsze zaprasza go do siebie. Ale kuzyn w tym roku znów planuje wybrać hotel.


    - Przyjadę do Strzelec Opolskich raptem na kilka dni i chcę być wtedy całkowicie niezależny i maksymalnie wykorzystać ten czas - mówi Wawrzyniec. - Planuję odwiedzić wszystkie miejsca, które kojarzą mi się z młodością: strzelecką "Rybaczówkę", park i ulice, na których bawiłem się kiedyś z kolegami. Pewnie będę kłaść się do łóżka późno. Nie chcę, żeby ciotka upominała mnie: "gdzie tak latasz", "usiądź na chwilę", "uważaj, bo cię okradną".

    Dla rodziny Wawrzyniec też znajdzie trochę czasu. Nie będzie to jednak kilkudniowe przesiadywanie przy stole, a kilkugodzinne spotkanie. - Dzisiaj każdy jest bardziej zabiegany niż kiedyś - dodaje Wawrzyniec. - Mój urlop także jest mocno ograniczony, a będąc w Polsce - chciałbym przy okazji pokazać kilka ciekawych zakątków mojej kobiecie.

    Osłabiły się rodzinne więzi Jak wynika z badań serwisu poloniusz.pl, który poświęcony jest emigracji, Polacy generalnie odwiedzają swoje rodziny coraz rzadziej. Podczas ostatnich świąt Bożego Narodzenia do kraju zjechało zaledwie 31 proc. emigrantów. Tymczasem w momencie, gdy decydowali się na wyjazd, aż połowa z nich zarzekała się, że zawsze będzie wracać na święta. Przed Wielkanocą na opolskich ulicach także było widać znacznie mniej samochodów na zagranicznych tablicach rejestracyjnych niż jeszcze kilka lat temu. Zdaniem prof. Romualda Jończego, na mniejszą częstotliwość odwiedzin ma wpływ kilka czynników.
    - Emigranci, którzy wyjechali na Zachód na przełomie lat 80. i 90., kiedyś chętniej odwiedzali swoich bliskich, bo byli wtedy po prostu młodsi i czuli silniejszą więź z rodziną - tłumaczy Jończy. - Dziś nie podróżują już tak chętnie. Do tego zmieniły się sposoby spędzania wolnego czasu. Część emigrantów woli bardziej spędzać wakacje w ciepłych krajach aniżeli w Polsce, a ich dzieci są na tyle dorosłe, że nie chcą już podróżować z rodzicami. Jończy zauważa, że paradoksalnie rodzinne relacje osłabiły także nowe technologie - dziś znacznie częściej kontaktujemy się z rodziną np. przez internet i możemy rozmawiać godzinami, bo to nic nie kosztuje.


    W latach 90. emigranci chętniej tutaj przyjeżdżali, także dlatego, żeby pochwalić się tym, co osiągnęli za granicą. To był czas, gdzie jedna wypłata w Niemczech była aż 65-krotnie wyższa niż w Polsce. Dziś ta przepaść jest już nieco mniejsza, bo jak szacują ekonomiści różnice w pensjach są "tylko" trzy-, czterokrotne. Dziś jednak widok kilkuletniego audi lub mercedesa nie robi w Polsce wrażenia. - Sama pamiętam, jak sąsiad wyjechał w latach 90. do Niemiec, a za pół roku przyjechał mercedesem - dodaje Puzik.
    - Mimo że jego samochód miał jakieś 20 lat, to wszyscy się za nim oglądali. Bo w kraju na co dzień większość jeździła maluchami. Dziś mało kto cieszy się jeszcze z tego, że goście z zagranicy przywieźli do kraju stary telewizor. Kiedyś taki sprzęt był jednak na wagę złota. Dla przykładu pralka, która w Niemczech nadawała się już tylko na śmietnik, po drobnych naprawach potrafiła jeszcze przez wiele lat służyć.


    Jednym z powodów, dla którego emigranci lubili przyjeżdżać do Polski był ponadto szał zakupów. Choć w Niemczech towaru było znacznie więcej, to u nas było po prostu taniej. - Ale dziś w Polsce jest nawet drożej niż w Niemczech - przyznaje pan Helmut z Ujazdu, który od 27 lat mieszka Mannheim. - Tańsze u nas wciąż są za to usługi, dlatego przy okazji przyjazdu na święta emigranci wciąż naprawiają swoje samochody i odwiedzają fryzjerów, kosmetyczki itp.

    Ulice widma

    Jest jeszcze jedna grupa "auslanderów", którzy regularnie przyjeżdżają w te strony. To osoby, które w czasie wyjazdów do Niemiec zostawiły tutaj swoje domy, żeby było gdzie wracać. Dziś przyjeżdżają do Polski kilka razy do roku, najczęściej żeby wypocząć. Ale zamiast wakacji fundują sobie prawdziwą harówkę. Często okazuje się bowiem, że w czasie nieobecności dom mocno podupadł i nagle pilnie trzeba coś reperować. Niełatwo jest też skosić ogródek, gdy trawa sięga po pas albo pozbyć się z domu grubej warstwy kurzu i wyprać pożółkłe firany.
    Mimo tego takich pustych domów są w powiecie strzeleckim setki. W niektórych wsiach są nawet całe ulice "widma", przy których nikt nie mieszka. Teresa Szopa, sołtys Kadłubskiego Pieca, przyznaje, że te domy mogłyby być zamieszkane, ale właściciele nie chcą ich sprzedać, choć od lat mieszkają w Niemczech.


    - Często się zdarza, że przychodzą do mnie młodzi ludzie, którzy szukają w okolicy domu do zamieszkania. Doskonale wiedzą, które budynki stoją puste i proszą mnie o numery telefonów do właścicieli - mówi Szopa. - Ja te kontakty przekazuję, ale nic z tego nie wynika. Ludzie nie chcą sprzedawać ojcowizny, a jak już ktoś się na to zdecyduje, to rzuca niemieckimi cenami. W praktyce wygląda to tak, że ceny tzw. gierkówek, czyli kwadratowych domów z płaskimi dachami z czasów PRL-u, sięgają pół miliona złotych.
    Tymczasem wybudowanie nowego domu w surowym stanie to koszt ok. 200 tys. złotych. - Efekt jest taki, że te domy z roku na rok niszczeją - dodaje Szopa. - W efekcie po latach okazuje się, że ich wartość jest tak niska, że nadają się tylko do wyburzenia. Ale niektórzy nadal żądają za nie krocie. Do granic możliwości wyśrubowane są także ceny gruntów. Rekordziści żądają nawet 150 złotych za metr ziemi. W praktyce oznacza to, że za 10-arową działkę (często nieuzbrojoną) trzeba zapłacić nawet 150 tys. złotych, co jest ceną zaporową.


    Raczej tu nie wrócą

    Hubert Ochwat, mieszkaniec Kadłubskiego Pieca, uważa, że ceny działek i domów są w tej części Opolszczyzny wysokie, bo wielu emigrantów wciąż jest przekonana, że tutaj wrócą. A jeśli nie oni, to zrobią to ich dzieci. Z tego powodu ludzie wciąż trzymają w zapasie po kilka działek budowlanych, licząc, że w przyszłości syn albo córka postawią w Polsce własny dom.
    W Strzelcach Opolskich znana jest historia jednej z matek, która wybudowała dwupiętrowy dom dla dwóch córek. Każda z nich miała dostać dla siebie osobne piętro. Córki nie myślą jednak, żeby wracać do kraju. Za granicą założyły rodziny i tam się urządziły. Dom, który miał być dla nich, stoi natomiast kompletnie pusty. - To, że osoby, które ustawiły się za granicą, wrócą do Polski - jest marzeniem ściętej głowy - uważa Hubert Ochwat.


    - Dobrobytu w Niemczech nie da się porównać z naszymi warunkami. Wiem to, bo sam mam za granicą dwóch synów. Mają tam "czystą" robotę przy montażu kuchni. Pobudowali domy, założyli rodziny. Odwiedzają nas, ale tylko od święta. W końcu to tam ułożyli sobie życie.

    Zdaniem pana Huberta jeśli już ktoś zdecyduje się na powrót, to stanie się to najwcześniej, gdy osiągnie emeryturę. A i to nie jest pewne, bo gdy na starość "przypląta się jakaś choroba, to taka osoba może stwierdzić, że bezpieczniej będzie jej zostać w Niemczech, niż zjeżdżać do Polski, gdzie trzeba będzie czekać w kolejce do lekarza. - Z naszej wsi wyjechało już tylu ludzi, że na mojej ulicy w promieniu 200 metrów zostałem jedynym chłopem - dodaje Ochwat. - Jakbym był młodszy, to pewnie bym się z tego cieszył. Ale dzisiaj sam jestem na emeryturze i trochę szkoda, że we wsi zrobiło się tak pusto.
    > Czytaj więcej: http://nto.pl/dlaczego-goscie-z-rajchu-odwiedzaja-nas-rzadziej/ar/4662446


    #polska #emigracja #takaprawda #uk #swieta #polskiedomy #wies #polak #gownowpis
    pokaż całość

    źródło: d-pt.ppstatic.pl

    •  

      @Lukardio: Nie wiem jakim cudem spanie u kogoś gdzieś na podłodze czy kanapie w ciasnym domu/mieszkaniu miało być lepsze od spania w hotelu i spotykania się na wspólne posiłki czy wycieczki. Sama mieszkam w Niemczech i jak odwiedzam z mężem moich rodziców w malutkim mieszkanku w bloku, to najzwyczajniej w świecie się męczę. Niedługo urodzi się nam dziecko i powiem szczerze, że to wcale niegłupi pomysł przyjechać do nich, ale spać w hotelu. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, Turek gdzie zawsze chodziłem do niego po Kebaba sprzedaje teraz JAJA 24/7.

    Sprzedaje JAJA w AUTOMACIE

    #niemcy #jaja #jajecznica #kebab

    źródło: jaja247.png

    •  

      @aptitude: Takie automaty z jajkami w Niemczech to norma. Pełno ich stoi. Są tam jajka rolników, którzy je tak sprzedają. Ten Turek pewnie ma jakiegoś znajomego i sprzedaje jego jajka. Może jajka i kebaby nie pasują najlepiej, ale moim zdaniem to dobre miejsce. Na kebaba przychodzi dużo ludzi i widzi ten automat. Sporo pewnie też kupi. Zwłaszcza w niedziele, kiedy wszystko zamknięte.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Nie sugerujcie się źródłem screena, bo chodzi mi o pewne zjawisko. Mianowicie dlaczego męskie normiki są tak upośledzone, że wręcz naciskają na seks bez gumy? Jasne, wiadomo, że jest fajniej, ale czy do nich nie dociera, że w przypadku zalania formy, laska może ich udupić? Dzieciata czy nie, zawsze sobie znajdzie betę, a gość będzie targany po sądach by płacić alimenty. Serio do nich nie dociera, że spora grupa kobiet z tego właśnie żyje, a dobrym przykładem jest właśnie Goha?

    Inb4 sugerowanie się Tucznikiem. Otóż nie, bo mam kumpla, naprawdę spoko ziomeczka, który rucha panny bez gumy i o zgrozo, one na to idą. Od innych lasek też wiem, że to dosyć częsty "problem". Jedna mi nawet powiedziała, że gość sobie normalnie w niej skończył, jak gdyby nigdy nic. Z jednej strony laski, które ryzykują ewentualną aborcją, z drugiej goście, którzy mogą przez następne lata być skazani na płacenie na niechcianego gówniaka, ewentualnie ciągłe kombinowanie by nie płacić.

    Święty nie jestem, raz miałem taką akcję i żałuję do dziś, bo dosłownie całe życie stanęło mi przed oczami i to, jak bardzo mogłem je swoją głupotą spierdolić. Od tamtej pory nigdy nie zdarzyło mi się już startować bez ogumienia. No a oni? Wyjebka. Wolą przez te naście lat wywalać po 400-500 złotych z wypłaty, ewentualnie gimnastykę prawną, byleby im nie wychodziły jakieś dochody.

    Naprawdę, nie rozumiem tego, jak tacy goście mogą spać spokojnie. Zaliczą z kilka panienek w miesiącu i w ogóle nie rusza ich to, że mogą zrobić z 2-3 gówniaki przypadkiem, z praktycznie obcą kobietą na raz, która tylko na to czekała. Ja byłem mega obsrany, że moje życie jest w rękach praktycznie obcej panny i ta myśl była jak najgorsza tortura.

    Oczywiście pomijam fakt HIV i chorób wenerycznych.

    #pytanie #gownowpis #danielmagical #patostreamy #logikaniebieskichpaskow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop.pl

  •  

    Jak mozna byc takim natrętem, przyszedl do mnie kolega z pracy na piwo, jest ok, pijemy 3 piwko ja mowie ze powoli idę spać bo jutro mam na rano, ze musze sie wyspac. On oczywiscie jakby nie dopuszczal tego do wiadomosci, nagle zaczal mnie dopytawac o seks, o moje doswiadczenia itp ja mowilam mu już wtedy z 4 razy że chce isc spac, ze musi sie zbierac. Po czym on wstal no to ja podchodze do drzwi zeby mu otworzyc, on wtedy na mnie ze dlaczego ja podchodzę do drzwi ze przeciez on tylko wstal a nie wychodzi. Mysle sobie, dobra, niech sie ubierze, poczekam. ALE NIEEE, gdzie tam, on stanal i zaczal mnie natarczywie przytulać, ja go odsuwalam, wtedy on sie mnie pytal dlaczego sie go boje, potem probowal mnie pocałować mowiac ze co mi zalezy, ze to tylko pocalunek, przyciagal mnie ciagle do siebie, ja go odpychalam ale on nadal probowal mowiac ze to tylko na pożegnanie. I po kuzwa 40 minutach przepychanek wreszcie wyszedl. Blagam was faceci, nie robcie tak, to nie jest fajne. pokaż całość

    •  

      @Cryptonerd_io: Ja staram się dobierać jako domowe ubranie ładne dresy czy leginsy. Wygodne, ale też ładne i podkreślające figurę. Nie lubię workowatych bluz i wielkich spodni od piżam. Jak cały dzień spędzam w domu, to makijażu nie robię, bo chcę by skóra odpoczęła. Uważam, że dużo nie różnię się w domowym outficie od tego "wyjściowego". Za to mój niebieski, do pracy koszula, układanie włosów, przystrzyżona broda, a w domu stary porwany dres i wyblakły tshirt. Jak ma kilka dni wolnego, to czasem go ciężko poznać bo tak się zaniedba z brodą i włosami. Mi to nie przeszkadza. Niech się czuje swobodnie we własnym domu. Ma do tego prawo. pokaż całość

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    Halo, mirunie. Mój kolega z Hiszpanii niedługo wraca do siebie i chciałabym mu coś kupić/zrobić żeby pamiętał o Polsce i miał jakąś pamiątkę. Ale przez kochaną globalizację nie wiem, co może być takiego, co w Hiszpanii nie dostanie/będzie trudno. Pomocy ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #hiszpanski #podroze #erasmus #kiciochpyta #hiszpania

  •  

    Tuczenko na wośp mógłby zrobić licytację obsranych spodni gohy, bądź spodni jacy co nosi od 14 grudnia 2018
    #danielmagical #patostreamy #wosp2019

  •  

    Znajdz szarą myszkę na #tinder
    Staraj się być romantyczny
    Kupuj na każde spotkanie bukiet kwiatów
    Zostańcie parą
    Tydzień później
    Czego Wy #rozowepaski chcecie?

    źródło: tinderlove.png

  •  

    Już dosyć grubo ponad rok zbieram się, żeby cokolwiek ze sobą zrobić. Od około 1,5 roku miałam minimalny wysiłek, gdzieś tam spacerowałam, czasem na basen poszłam itp., ale od około 7 miesięcy nie robię ze sobą nic, bo mi się najzwyczajniej w świecie nie chce. Zaczęłam pracę, gdzie przez 12h siedzę, a mój jedyny wysiłek fizyczny to wyjście po schodach na drugie piętro z wielką zadyszką i to nie zawsze, bo zazwyczaj wybieram windę.
    Zrobiłam prawo jazdy, zaczęłam jeździć samochodem, więc nawet do sklepu 500m nie chce mi się iść na nogach.

    Nie jestem ulana, wręcz jestem szczupła. Przy 170cm wzrostu ważę +/- 56kg, jakiś czas przed świętami ważyłam nawet więcej, ale od około 6/7 lat i tak nie ważyłam więcej niż 60kg, a obecna waga jest najmniejsza nie pamiętam odkąd. Pewnie to przez to, że mam dosyć nieregularny tryb życia.

    Ale już przechodzę do sedna. Jakie zajęcia byłyby odpowiednie dla mnie, żeby się trochę rozruszać, wzmocnić mięśnie, ogólną kondycję?

    #rozowepaski #mirkokoksy może ktoś doradzi #niewiemjaktootagowac #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    •  

      @Sijabka: A może zacznij zamiast jeździć windą, chodzić po schodach, samochód parkować trochę dalej, byś chociaż trochę się przeszła w dzień. Mi też się nie chce zbytnio ruszać, ale nie aż tak, bo jednak coś tam robię, ale właściwie zawsze się do tego zmuszam. U mnie działa jak za coś zapłacę. Mogę sobie postanawiać, że będę biegać, robić w domu jakieś ćwiczenia z piłką, hula hop itp. ale szybko tracę zapał, ale jak wykupiłam karnet na siłownię, to chodziłam, bo mi szkoda kasy było. pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Podsumujmy wszystkie wyjścia z domu Gohy w 2018:
    - kilka razy działka
    - raz do sądu poszła
    - i raz do Żabki, słynny przemarsz Urzędniczą ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Coś jeszcze było? Pobyt na izbie - o ile miał miejsce - chyba się nie liczy? ;)
    #danielmagical

  •  

    A ten porzucony, kolaborujący już z 3cim streamerem(Jachimek, Małysz, Ksiądz-coś mi umknęło??) dalej smuteczki produkuje. Zły pies!!!
    #danielmagical

    źródło: youtube.com

  •  

    szukam kogoś kto by mi pomógł z ausbildungiem, wyjaśnił wszystko
    mogę kupić flaszke albo coś tam zapłacić jak ktoś nie jest pijacy
    #niemcy #emigracja

  •  

    Trzeba przyznać, że oprawa muzyczna streama dzisiaj bardzo ciekawa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #danielmagical

  •  

    Brak uprawiania sportu przez Polaków w wieku 45+ to jest dramat. Ludzie po 60 tce w naszym kraju to jakieś ledwie drepczace żywe trupy, które boja sie gdziekolwiek wyjść, a ponadto ciągle narzekaja na bole miesniowe w calym ciele.

    W Niemczech widziałem mnóstwo ludzi 50+ uprawiajacych sport w całkowicie amatorskim zakresie. Widać tego efekty. Ciała lepiej wygladaja, mniej jest "brzuszka" u panów i pań, no i poruszaja sie normalnie, a nie jak cien człowieka.
    Dobrze, ze obecne mlode pokolenie bardziej dba o siebie i uprawia sport. Jest nadzieja na zdrowszy naród.
    #emigracja #niemcy #polska #zdrowie #zalesie
    pokaż całość

    •  

      @mambuziejakziemniaczek: Niestety to smutna prawda. Mam teściów Niemców i jak porównam ich kondycję z kondycją moich rodziców, to jest jak niebo i ziemia. Moi rodzice niedawno nawet zaczęli trochę o siebie dbać, kupili rowery (ale używają ich ze 3 razy w roku) i zapisali się na basen. Na basen chodzą nawet w miarę regularnie (ok. 4-5 razy w miesiącu). Byłam z nich mega dumna, aż nie poszłam z nimi raz na ten basen. Przepłyną ze dwa razy po 50m i już pakują się do jacuzzi na odpoczynek i uważają, że dość ruchu na dziś. Jak ich próbuję zachęcić, by sobie odpoczęli i spróbowali znów popływać, to mówią, że mają już po 60 lat i kto to widział w tym wieku więcej się ruszać. No ale dobrze, że w ogóle coś robią i się ruszają. Bo w porównaniu do rodziców moich znajomych z Polski, to są w miarę sprawni jeszcze. pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Może to trochę dziwne pytanie,ale dobra.Wiecie jak zacząć samodzielną naukę niemieckiego?To znaczy,jak iść od początku regularnie i spokojnie do przodu.Bo mam taki problem bogactwa.Mam książkę do niemieckiego z Edgara,drugą z Wiedzy Powszechnej,słownik z PONS,jakieś repetytorium do gimnazjum,a prócz tego program do nauki języka na kompie.Wiecie jak to ogarnąć?Mam kilka książek,ale nie wiem jak zgrać ze sobą żeby dawało efekty.Gubię się w tym.Chcę zacząć naukę,ale nie wiem jak z tym ruszyć.I czytałem kilka razy mirko poradnik,ale akurat on nie ma nic wspólnego z moim problemem.
    #niemiecki #naukajezykow #jezykiobce #naukaniemieckiego #niemcy
    pokaż całość

    •  

      @Rzeszowiak2: Na początek, by załapać podstawy można ogarniać samemu, ale jak chcesz poprawnie gramatycznie mówić i wymawiać, to już lepiej z nauczycielem. Możesz czegoś nie zrozumieć i myśleć, że dobrze się nauczyłeś i nawet nie być świadomym błędu.

    •  

      @Strahl: Oczywiście to sprawa indywidualna. Każdy ma inne predyspozycje i motywację. Gratuluję, że udało Ci się samemu tyle osiągnąć. Ja niemieckiego uczyłam się w szkole i po szkole w szkołach językowych. Jak miałam już b1 to zaczęłam z tv i książkami, ale właściwie do końca (egzamin na c1) był nauczyciel ze mną.

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Eksperyment #klaudiusz dobitnie udowodnił i pokazał, że na 600 par, powtarzam 600 par, było dosłownie tylko kilka dziewczyn, które chciały się z nim umówić pomimo tego, że był dla nich wyjątkowo bezczelny.
    Dziękujemy Ci @janusz_pol za udowodnienie nam wszystkim, że na aż 600 par prawie wszystkie dziewczyny zapewne kazały Ci spier papier jak do nich fikałeś albo od razu kasowały parę bo gdyby było inaczej to dosłownie bylibyśmy tu zalewani przez Ciebie screenami rozmów a z tego co widzę tak nie jest bo po prostu NIE MASZ czego pokazywać a te, które pokazałeś to były tylko jakieś wyjątki.
    Jeszcze raz dzięki za eksperyment. Nawet nie wiesz jak to człowieka cieszy, że prawie wszystkie dziewczyny z tych 600 par Cie pogoniły w cholerę. Masz rację, eksperyment się udał i to nawet bardzo, chociaż Ty tym eksperymentem strzeliłeś sobie w stopę :D, ale zapewne i tak będziesz udawać, że tak nie jest i będziesz doszukiwać się w tym wszystkim, że kobety taaakie złe.

    #klaudiusz #przegryw #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikarozowychpaskow #heheszki #p0lka
    pokaż całość

  •  

    Czyli pies mając potencjalne złoto zjebał po całości i odwalił wywoływanie duchów...
    #danielmagical

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika trollik

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)