•  

    Korzysta ktos z was z #adidas powerlift 2.0 / 3.0 lub 4.0? Jakas roznica w postawie po zmianie obuwia? Cale zycie cwiczylem na boso albo w air jordanach z plaska podeszwa, ale na nowej silowni nie mozna cwiczyc na boso ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #mirkokoksy #mikrokoksy #silownia #fitness #bieganie #trojboj pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Siemka pracabzowe świry. Mam kilka pytań:
    1. Czy zanoszenie CV osobiście może w jakikolwiek zwiększyć szanse powodzenia w rekrutacji?
    2. Czy jeśli moja aplikacja ma status „rozpatrywana” (pracuj.pl), doniesienie CV osobiście jest jakimś nietaktem i oznaką desperacji?
    3. Czy w sytuacji, kiedy aplikacja ogólna nie przebiła się przez górę maili (nawet nie otworzyli wiadomości), mogę podjechać i złożyć CV osobiście?

    #rekrutacja #hr #pracbaza #rozowepaski #niebieskiepski #praca
    pokaż całość

    +: tg1310
    •  

      @xevske: A jeśli już wrzuciłam i do CV mam załączone wszystkie klauzury o przetwarzaniu danych, których wymagają?
      @takoto Tak właśnie myślałam, bo nie celuję też w zagraniczne, wielkie korpo

    •  

      @ama_tor: mam właśnie ładne CV graficzne + uproszczone, z opisem zadań, żeby HR się nie czepiał. Chodzi mi w ogóle o to, żeby zostało chociaż otwarte. Sporo z grudniowych jeszcze nawet nie otworzone, a co dopiero rozpatrywane ( ͡° ʖ̯ ͡°) Wiem, że to trochę trwa i święta wszystko opóźniły, ale już się nie mogę doczekać, żeby do roboty pójść ( ͡º ͜ʖ͡º)

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    SMSy na Wykopie

    Wspominałem Wam wcześniej, że aktualnym priorytetem dla nas jest zwiększenie bezpieczeństwa Użytkowników, a także serwisu. Jedną z obietnic było wprowadzenie SMSów w procesie rejestracji.

    Obietnica została dotrzymana i każdy nowy użytkownik rejestrując się teraz w serwisie musi dodatkowo zautoryzować się numerem telefonu.

    Zmiana ta wymagała od nas zmian w regulaminie, dlatego każdy z Was otrzymał nowe jego brzmienie na swoją skrzynkę mailową.

    W przyszłości rozważamy wprowadzenie możliwości podania numeru telefonu dla obecnych użytkowników jako opcji na dodatkowe zabezpieczenie swojego konta.

    Przy okazji zachęcam Was do sprawdzenia i zaktualizowania Waszego adresu mailowego w profilu. Często zdarza się tak, że osoby wpisujące tam tymczasowe maile, w przypadku zapomnienia hasła nie będą mogły odzyskać dostępu do konta.

    Pozdrowienia!

    #wykopchangelog #wykop #wykopblog
    pokaż całość

    źródło: large.png

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czemu tak trudno jest mi trafic na #rozowypasek ktory bylby w moim typie? Mam 28 lat, od 4 lat szukam aktywnie rozowego (wczesniej tez nie mialem ale wtedy nie chcialem) na portalach typu #tinder i niestety wszystkie poznane dziewczyny z ktorymi moglem cokolwiek podzialac (bylo ich z 7-10 z ok. 50 z ktorymi sie spotkalem przez te 4 lata - pewnie dla przystojniaka to malo, dla mnie to bardzo duzo) nie podobaly mi sie. Idac ulica widuje duzo wiecej dziewczn w moim typie niz przewija mi sie przez #tinder. Sama aplikacja to tez nie to samo co te 4-5 lat temu kiedy nie bylo problemu z wyjsciem z kims na kawe. Albo to moja starosc, nie wiem. Zazdroszcze gosciom, ktorzy potrafia sie zwiazac z pierwsza lepsza dziewczyna ktora ich chce :( Powoli zaczynam sobie juz z tym nie radzic #podrywajzwykopem #depresja #samotnosc

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      Gdzie są teraz ci, którzy radośnie ogłaszają na wykopie teorie, że około trzydziestki będą super Czadami z kasą, na które radośnie będą się nadziewały tabuny loszek? ( ͡º ͜ʖ͡º) Tak właśnie wygląda prawdziwie życie, ale żyjcie dalej w swojej utopijnej bajce.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Opie, może zapisz się na jakieś dodatkowe zajęcia z dziedziny, która Cię interesuje? Może jakiś kurs języka, którego zawsze chciałeś się nauczyć, ale nie było czasu? Jak nikogo nie poznasz, to przynamniej będziesz miał nowe skille. I wyjdziesz do tzw. ludzi. A co ze sportem? Uprawiasz coś aktywnie? Chodzisz na siłownię? To też dobre miejsce na poznawanie nowych znajomych - jak nie kobiet, to przynamniej facetów, którzy mogliby wkręcić Cię do swoich znajomych i ułatwić poznanie potencjalnej dziewczyny. No i nic na siłę. Niestety, płeć przeciwna wyczuwa desperację i rozpaczliwe próby znalezienia kogoś za wszelką cenę. Kiedy się odpuści i zajmie sobą, znajomosci nagle zaczynają się rozkręcać. Serio. pokaż całość

    • więcej komentarzy (47)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mircy, opiszę swoją sytuację w #pracbaza. Prawdopodobnie jestem frajerem, zastanawiam się czy kontynuować tutaj pracę..

    W połowie listopada przyszedłem do jednej z małych firm. Uzgodniliśmy z szefem warunki pracy, powiedziałem, że zależy mi na 8-godzinnym trybie ponieważ wcześniej pracowałem czasami po 12h i nie miałem życia.

    Do pracy się przykładalem, choć jestem pracownikiem wcześniej bez doświadczenia w tej branzy i na pewno ktoś bardziej ogarnięty robiłby to co ja dwukrotnie szybciej.

    Dziś jest 17stycznia. Umowy jeszcze nie dostałem xD ma być w następnym tygodniu...

    Za pierwszy miesiąc pracy dostałem 1700 zł netto, przy ponad 180 godzinach(czyli ok 10zl na godzinę netto, choć ustaliliśmy inaczej..) w tamtym miesiącu, zdążyło się dwukrotnie, że musiałem jechać o 6 w niedzielę do roboty, bo na jakimś zakładzie tylko wtedy można wejsc :D Była też 20godzinna delegacja w tych zliczonych godzinach.

    Teraz się zastanawiam, czy po załatwieniu już tej umowy, powiedzieć, że poprostu jej nie podpisuje.

    Plusy pracy:
    -goscie z którymi robię to zajebiste ziomeczki.
    -duzo się uczę

    Minusy:
    -minely dwa miesiące a nie mam umowy,
    -wyplata byla nie taka na jaką się umawialiśmy
    -chodze zestresowany w pracy bo wymagają, zebym robił szybciej i ciągle "musisz zwiększyć obroty"
    - rano w pracy jest ok 7 stopni Celsjusza, prawdopodobnie przez to chorowałem tydzień.
    - praca w 80% dnia stojąca.
    - w KFC przy obieraniu ziemniaków kolega dostaje więcej i unormowane ma godziny pracy...

    Chyba teraz sam sobie odpowiedziałem na pytanie czy jestem frajerem...
    #zalesie #gorzko #stres a za niedługo #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co jest najbardziej creepy? Mam ucznia, który każdą kartkowke pisze na kartkach z zeszytu do religii jak na obrazku. Za każdym razem zapominam o tym, sprawdzam sobie wieczorem spokojnie kartkowki, a tu nagle....jezusek patrzy jak stawiasz oceny. Czuje niepokój gdy stawiam jedynke a jezusek patrzy xD

    #heheszki #szkola #klebsiellauczy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1547721989831.jpg

  •  

    Mirki, zainteresowane #pr #marketing i zarządzaniem kreatywnym: jakie książki możecie polecić? Mam teraz więcej czasu i chętnie poczytałabym jakieś nowości, poruszające te zagadnienia.

    I przy okazji, czytaliście może „Strategię błękitnego oceanu”? Słyszałam o niej ostatnio. Widzę też na allegroszu, że można spotkać ją w takim pakiecie, jak picrel. Warto?

    #ksiazki #rozwojosobisty #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    #zalesie #logikarozowychpaskow
    Was też to wk0rwia jak laska przyjdzie w takich kondomach na siłownie ? - jeszcze jak jest ulana ?
    I najgorsze jak se kurwa włoży telefon za pas.

    źródło: cdn.shopify.com

    •  

      @samuraj24: Wiem, o co chodzi. Jak przebieram się w szatni, to co niektóre zaczynają porządne pindrzenie się przed lustrem, zanim wyjdą na salę. Częste zjawisko. Tak samo mega krótkie topiki, chodzenie z nagim brzuchem, mimo normalnej albo nawet - podchodzącej pod ulaną - sylwetki. Nawet nie mają, czego pokazać. No i kolejnym raczkiem są takie agencyjne legginsy, jak z picrela (albo i gorsze) - push up na tyłku + takie jakby stringi na materiale. Okej, każdy ubiera, co chce, mnie to nie rusza, ale zaobserwowałam takie zjawisko. Od stycznia jest tego jeszcze więcej. Sporo jest takich normalnych dziewczyn, które przychodzą na siłkę zrobić wyniki (np. trójbój tak, jak ja) i mają gdzieś mega strojenie się, a skupiają się na sobie. Co oczyścicie nie znaczy, że noszą wymięty, dziurawy dres po bracie. Można osiągnąć jakiś stan równowagi i nie wyglądać jak atencyjny Karynix. Jestem jedną z niewielu dziewczyn na mojej siłce, która nosi bluzkę, zakrywającą tyłek (ostatnio dostałam z under armour taką i już ją noszę drugi miesiąc, bo tak mi się spodobał fakt zakrytego tylka i swoboda). Fajnie wzbudzać podziw facetów wynikami na sztandze, a nie wypchanym dupskiem. Pozdro Miras i szanuję ( ͡º ͜ʖ͡º) łapy nie ma! pokaż całość

    •  

      @Twinkle: no i do tego odpierdalanie szajsu typu stąpanie nogą po maszynie do pociągania/dipów ( ͡° ͜ʖ ͡°) to ćwiczenie to mega rak i co chwilę widuję takie instagramowiczki, które napierdzielają to bez ładu i składu. Oczywiście ledwo ubrane.

      To, o czym pizzę @samuraj24 to właśnie efekt popularyzacji siłowni przez te wszystkie „fit” laseczki zza ocenu, które w atencyjnych szmateczkach z pełnym, porno makijażem pokazują jakieś pozbawione logiki ćwiczenia (przy okazji wypinając przy tym dupę), które niby mają zbudować mięśnie pośladków ( ͡° ͜ʖ ͡°) a później przychodzą takie loszki, starające się wyglądać jak gwiazdeczka zza oceanu i naśladujące bez jakiegokolwiek pojęcia te akrobacje. Zero wiedzy i pomyślunku. Późnej selfie i do domu, w międzyczasie jeszcze obczajka typów i machanie im tyłkiem przed twarzami. Spoko, że jest dużo facetów, którzy są tego świadomi i mają wyjebkę na takie insta-Karyny. Serce rośnie, że jeszcze są tacy :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (120)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siemka Mirko, może być długo i nie będę robić tldr bo to sirius biznes.

    Wróciłem dzisiaj z rozmowy o staż i trochę chujnia. Aplikując byłem świadom tego, że branża nie jest super związana z moim kierunkiem studiów (elektronik here), ale jestem na trzecim roku i stwierdziłem, że złoże i zobaczymy, może się uda, może na jakiś inny dział mnie rzucą. Z resztą ogłoszenie było tak napisane, że można tam trochę powróżyć czego dotyczy staż. Zadzwoniła ostatnio Pani Grażynka i pozadawała kilka pytań, pogadaliśmy i powiedziała, że może dla mnie coś się znajdzie (w sensie, że elektronika). Dzisiaj miałem rozmowę i dupa.

    Rozmowa z Grażynką przeszła fajnie, zadowolona, trochę szkoda, że nie mam doświadczenia, ale spoko.
    Potem rozmowa z kierownikiem działu - okazało się, że:
    - jednak mnie dadzą do działu kompletnie niezwiązanego ze studiami, tak totalnie od czapy
    - staż jednak bezpłatny, ewentualnie jak się sprawdzę to dostanę premię w wysokości 500cbln
    - prawdopodobnie mnie chcą tylko dlatego, że ludzie bardziej pasujący tam się wykruszyli dowiadując się, że jednak ten płatny staż to tak średnio, bo Grażynka powiedziała, że mieli sporo zgłoszeń z kierunków mechanicznych, a tu nagle chcą mnie
    - staż jest miesięczny, potem niby mógłbym zostać dłużej, ale w to nie wierzę, bo szukają jednego stażysty, bo ktośtam zajmujący się czymśtam jest na miesięcznym zwolnieniu, więc szukają jelenia który się tym zajmie
    - no godzinowo to wychodzi tak, że czasami będę musiał być tam przez 10h, czasami przez 4h nie byli w stanie mi powiedzieć ile mam godzin wyrobić, wszystko zależy od nich i od ilości pracy

    Normalnie bym to olał, ale szczerze mówiąc moje cv jest gołe. Poza pracami w sklepach nie mam nic. Tutaj jak się okazało też wpisanie tego w cv mało da na przyszłość, ale jednak będzie to praca techniczna 'na produkcji' (chociaż będę głównie siedzieć przy kompie). Różowa i znajomi mówią, żeby to olać, bo nic mi to nie da, kasy mogę nie dostać, a w cv to mało mi da. Nie wiem co zrobić, szukam stażu w swojej dziedzinie już sporo i ciągle cisza. Warto iść na ten staż? W przyszłości może 1 na 10 pracodawców weźmie pod uwagę ten staż. Gdybym miał pewność, że mi zapłacą nawet te 5 stów to bym poszedł, zawsze kasa wpadnie, a tak to nie wiem. Coś czuję, że jej nie dostanę.

    Jeśli nie ten staż (bo luty mam praktycznie cały wolny poza egzaminami w pierwszych dniach) spędziłbym z różową na nartach np.
    Warto łapać się czegokolwiek, żeby wpisać potem miesięczny staż, czy to w ogóle nie ma znaczenia? Przez miesiąc i tak się niczego nie nauczę.

    #studbaza #pracbaza

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Z perspektywy świeżego absolwenta, szukającego teraz drugiej pracy w zawodzie: chodź na praktyki, staże i wszystko, co się da, żeby zapełnić CV, serio. Później będziesz żałował każdej niewykorzystanej szansy. Skoro nie znalazłeś nic, co pokrywa się bardziej z Twoim kierunkiem studiów, to pójdź tam chociaż w lutym. Najwyżej zrezygnujesz i tyle ᕦ(òóˇ)ᕤ

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #makijaz #kosmetyki #rozowepaski

    Myszki, znacie jakieś rozsądne cenowo i zaskakująco dobre kremy nawilżające do twarzy? Szukam też czegoś na zaczerwienienia

  •  

    Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, dlatego ten wpis potraktuję jako publiczną spowiedź. Jak byłam mała, to po mszy mama dała mi 2 zł na WOŚP, poszłam więc do ludzi z puszkami, wzięłam naklejkę, a 2 zł schowałam do kieszeni. Naklejka wylądowała na lodówce, a ja za każdym razem jak na nią zerkałam, przypominałam sobie o swoim niecnym uczynku i uśmiechałam się pod nosem jaka to byłam sprytna. Teraz mi trochę głupio :/ #spowiedz #wosp pokaż całość

  •  

    3/100
    Kabaretki, według większości osób bardzo wulgarne, zwłaszcza kobiet ;)
    Te z aliexpress zawsze mieszczą mój 174cm na lajcie, są ultra rozciągliwe, zamawiam zawsze z najtańszych aukcji bo przychodzi to samo :D
    #100rajstopchallenge #pokaznogi #kabaretki

    źródło: embed.jpg

  •  

    Sprawdź, ile osób Cię zna na Wykopie! - EDYCJA STYCZNIOWA (ostatnia była w październiku)

    -plusujesz ten wpis - w ten sposób więcej osób go zobaczy
    -plusujesz pod tym wpisem komentarze wszystkich osób, których nicki kojarzysz - nieważne, czy lubisz tę osobę, czy nie
    -dopisujesz swój komentarz, by inni mogli plusować Ciebie

    Jeśli to nie problem, to prosiłbym o stosowanie zasady "1 osoba = 1 komentarz" dla zachowania porządku. ^_^

    Go!

    #glupiewykopowezabawy #wykop #ranking #fejm #gry oraz dla zasięgu - #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Czy macie jakieś protipy na zapobieganie tzw. lwim zmarszczkom? Kiedy mam jakiś stresujący okres, czuję napięcie między brwiami i chciałabym jakoś temu zapobiec. Tym bardziej, że moja mama ma dość sporą lwią zmarszczkę, więc może to jakaś skłonność genetyczna. Mój brat (lvl 30 rocznikowo) też ma od jakiegoś czasu, ale płytką. Mnie się czasem pokazuje taka delikatna (której pewnie nikt by nie zauważył, ale ja mam już schizę na tym punkcie). Może jakiś masaż? Do tego coś jeszcze z kosmetyków? Pewnie za jakiś czas wybiorę się na botoks, żeby trochę osłabić tą zdolność do napięć między brwiami. Wiąże się to też - prawdopodobnie - z bólami głowy, które czasem mi doskwierają. Szczególnie w okolicy jednej z brwi (nad nią, niedaleko nosa). Jak już o tym myślę, to mogę dniami czuć takie napięcie. Chciałabym temu zaradzić, bo teraz mam stresujące dni i towarzyszy mi to uczucie.

    #mirabelkopomusz #kosmetyki #uroda #pielegnacja
    pokaż całość

    +: milov
  •  

    Moja dziewczyna uczyła się tej nocy do 1:00. Studiuje pedagogikę specjalną na uczelni w mieście wojewódzkim. Dzisiaj rano przyszedłem do niej i zaczęła mówić, że chyba zmieni specjalizację z resocjalizacja na "opieka nad niewidomymi" (czy coś takiego). Mówiła, że więzień i zakładów poprawczych i tak jest mało, więc ciężko się dostać, a tu trzeba się uczyć. Głupia dziewczyna nie jest, ale mam ją obudzić ze snu i powiedzieć, że i tak skończy w jakimś supermarkecie, albo jako matka na pełen etat przez nadpodaż dziewczyn po pedagogice?
    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #heheszki
    pokaż całość

    •  

      @Bartek1119994: Ja to się dziwię tym loszkom, które chcą pracować we więzieniach albo jako kuratorki Sebastianów. To jakieś naiwne pragnienie zbawiania świata? Jedna modelka z poprzedniej pracy skończyła te studia, opowiadała mi o praktykach we więzieniu i aż się włos jeżył na głowie. Oczywiście w zawodzie nie pracuje i nie zamierza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A po pedagogice nie jest tak źle. Jak wszędzie - trzeba się ogarniać i myśleć do przodu. No i szukać możliwości. Plus mama mi ostatnio opowiadała, że jeszcze niedawno absolwentki czekały aż się gdzieś zwolni miejsce, a teraz mają problem, żeby kogoś znaleźć i trzeba robić nadgodziny, bo nie ma komu pracować.

      Niech zmienia, lepsi niewidomi od patoli.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Jestem skazany w pracy na toksyczną osobę i chcąc czy nie chcąc muszę z nią współpracować. Owa osoba obgaduje mnie za plecami, roznosi nieprawdziwe informacje, unika mnie i ignoruje. Nie zamierzam przez nią rezygnowac z pracy, jak postępować z takim gadem ? Nawet w mailu mi przyznała że będzie dążyć do tego żeby przejąć moje obowiązki i mnie pewnie zwolnic.
    #pracbaza

  •  

    Brak uprawiania sportu przez Polaków w wieku 45+ to jest dramat. Ludzie po 60 tce w naszym kraju to jakieś ledwie drepczace żywe trupy, które boja sie gdziekolwiek wyjść, a ponadto ciągle narzekaja na bole miesniowe w calym ciele.

    W Niemczech widziałem mnóstwo ludzi 50+ uprawiajacych sport w całkowicie amatorskim zakresie. Widać tego efekty. Ciała lepiej wygladaja, mniej jest "brzuszka" u panów i pań, no i poruszaja sie normalnie, a nie jak cien człowieka.
    Dobrze, ze obecne mlode pokolenie bardziej dba o siebie i uprawia sport. Jest nadzieja na zdrowszy naród.
    #emigracja #niemcy #polska #zdrowie #zalesie
    pokaż całość

    •  

      @mambuziejakziemniaczek: Na szczęście widuję coraz więcej pań 40+ na siłowni (szczególnie, kiedy przychodzę w godzinach porannych). I to nie tylko na jogę i fitnessy chodzą. W niedzielę widziałam nawet matki z dziećmi, ubierające się na jakieś zajęcia. Też fajnie. A panów dźwigających, dobrze wyglądających 45+ też widzę sporo. Praktycznie co trening się przewija kilku. Aż miło popatrzeć. No i dość dużo zadbanych ludzi 45+ widuję, tak generalnie - nie tylko na siłce.

      Sama też planuję ćwiczyć regularnie do końca życia. Mam nadzieję, że mi wyjdzie. Jestem ciekawa, jak będzie z moją sprawnością i schorzeniami po 50-ce z taką profilaktyką. Po rodzicach widzę, że fizjo staje się juz wtedy najlepszym przyjacielem człowieka i wychodzą wszystkie zaniedbania, i takie kontuzje, związane z pracą.
      pokaż całość

      +: Annnusz
    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Może #rozdajo zrobimy? #zima nie odpuszcza więc wyjątkowo nie będzie to bielizna damska. Do zgarnięcia piękna czapka, beret lub kapelusz od Kamea.

    Zasady: udział biorą wszyscy, plusujemy wpis, w komentarzu piszemy co wybieramy z tego linku - czapki Kontri.pl Wyniki jutro o 10:00 (obiecujemy że nie będzie żadnych przesunięć itd.)

    Zerknijcie na nasze aktualne promocje oraz pomysły na #prezent :
    - biustonosze taniej do -61% - biustonosze kontri.pl
    - majtki damskie i męskie od 11,99 zł - majtki kontri.pl
    - odzież damska taniej do -72% - wyprzedaż odzieży kontri.pl
    - seksowana bielizna, cała oferta do -20% - sexy bielizna kontri.pl

    pokaż spoiler #konkurs #zadarmo #kapelusz #beret #czapka #kontri #kontripl #moda #modadamska #ubierajsiezwykopem #onlylegalrozdajo #rozowepaski #rozowypasek #ladnapani #ladnadziewczyna #kamea
    pokaż całość

    •  

      @kontri_pl: Piękna ta modelka (。◕‿‿◕。) Jaki jest target tego sklepu? Bo sporo czapek - przykro to pisać - to tak dla kobiecin 60+ niestety. Mało macie takich bardziej minimalistycznych, klasycznych czapek dla młodszych klientek. Modelka (ta z picrela, nie ta blondynka) ratuje każdą z nich, ale nie każda Wasza klientka tak wygląda + nie ukrywajmy, taka dziewczyna nie wybrałby prywatnie większości tych czapek i beretów.

      Nie chcę się wymądrzać, taka uwaga ode mnie. Pozdrawiam ;) Tym bardziej, że bieliznę macie baaardzo nie dla kobiecinek 60+ ( ͡º ͜ʖ͡º) więc trochę mi się to gryzie. I tyle. Miłego rozdajo :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (135)

  •  

    Kiedy kupisz telefon w lombardzie, a dziewczyna jakiegoś alfy nie usunęła smsów xD
    #heheszki

    źródło: xd.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki muszę się z kimś tym podzielić, bo jest mi smutno w chuj.

    tl;dr jestem zazdrosna że mój chłopak ma zajebiste życie, a ja jestem przegrywem

    Zacznijmy od tego, że jestem w związku z fajnym facetem, chyba na to wychodzi że "zbyt fajnym" dla mnie. Pracuje w IT, ma kupę kasy (praca dla zagranicznej firmy) i ma kupę wolnego czasu (jak chce, nie zawsze). Ja pracuję w normalnej korpo-pracy, pracuję codziennie po 8 godzin. Rozmawialiśmy, żeby się przeprowadzić gdzieś za Zachód, niestety moje kwalifikacje na razie na to nie pozwalają, więc postanowiłam się przebranżowić oczywiście w programowanie. Więc mój dzień wygląda tak, że praca, a potem po pracy jeszcze nauka, jakieś kodowanie, najlepiej codziennie.

    Mój chłopak ma duże potrzeby wyjazdów, zresztą oboje bardzo lubimy podróżować. Ale ze względu na brak kasy i urlopu u mnie na jakieś dalekie wyjazdy, ja nie bardzo mogę sobie pozwolić na to. Owszem, czasem w weekend razem gdzieś wyjeżdżamy, ale co parę miesięcy on wyjezdża sobie na wakacje do rodziny/ze znajomymi/sam bo mówi że już nie może wytrzymać w kraju. Wie, że ja nie mogę jechać, bo nie mam kasy i nawet gdyby mi zasponsorował to i tak nie dostanę tyle urlopu. Więc ja zostaję w domu, (dzień: praca -> nauka -> spanie) a on przesyła mi zdjęcia jak się zajebiście bawi (znajomi zagranicą mają wielką chatę z sauną, w której oczywiście nigdy nie byłam, teraz pojechał na narty, wcześniej do rodziny do Stanów i też mnie nie było stać). Zaciskam zęby, ale jest mi smutno w chuj, że znajomi i wyjazdy są dla niego takim priorytetem, podczas gdy ja sama też o tym marzę. Że nie myśli o tym, jak ja się czuję. Że nawet, jak spotkam się w tym czasie z koleżankami, to jest to nic w porównaniu z tym, jakie on tam ma rozrywki zawsze. Wiem, że nie chodzi o pieroga na boku, bo w każdej chwili mogę do niego napisać/zadzwonić, pisze mi co robi i wysyła zdjęcia, generalnie pamięta o mnie.

    Jeszcze do tego dochodzi kwestia, że jak wyjeżdżamy gdzieś razem, to on wie, że ja nie mam za dużo kasy i staramy się oszczędzać przeze mnie, jechać w jakieś tańsze miejsca, jeść taniej itp. A potem widzę, że jak on sam wyjeżdża to codziennie chodzi ze znajomymi do knajpy, wydaje kupę kasy na alkohol, żarcie, taksówki, hotele, jakieś sporty ekstremalne. I jest mi przykro jak przy tym wszystkim dostaję wiadomość na messengerze: "szkoda, że cię tu nie ma, tak bym chciał byś była tu ze mną :-*" i zdjęcie z jakiejś zajebistej restauracji gdzie siedzi ze znajomymi. W takich chwilach serio ryczę i nie wiem, czy dobrze zrobiłam, że z nim jestem, bo czasem to mnie właśnie motywuje do pracy, a czasem patrząc na to, czego nie mam, a co on ma, wolałabym być z kimś, kto ma mniej i będzie razem ze mną cieszył się tym wszystkim, co ma.

    Uprzedzając pytania, on wie jak się czuję, ale wtedy pisze: "nie martw się, za parę dni wrócę i wtedy sobie gdzieś wyjedziemy razem". Tak, pewnie, do hostelu we Władysławowie. Nie lecę na jego kasę, niech sobie tę kasę sam wydaje, niech sobie kupi np. zajebiste auto czy coś, nie żałuję mu, ale boli mnie to, że w tych zajebistych chwilach, które przeżywa, są tam z nim jego znajomi a nie ja, a ze mną ma tylko normalne, nudne życie od którego musi co jakiś czas uciekać :,-(

    #zwiazki #problemy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      @Anna_: Plus jeszcze to wygląda na ślepe podążanie za facetem - „on jest programistą i ma kasę, to ja też zacznę programować, żeby być taka bogata i prowadzić takie super hiper życie”. Niebiescy raczej nie lubią (a przynamniej nie na dłuższą metę) takich ślepo zapatrzonych w nich różowych, bez własnego pomysłu na siebie i życia. To może być kolejny gwóźdź (zaraz obok braku komunikacji) do trumny tego związku. No i ciekawe, czy niebieski jest w ogóle świadomy, że OPka tak cierpi, kiedy wyjeżdża. Może nawet niczego się nie domyśla, a różowa gra - taką twardą i niezależną, ponad to -twardzielkę. Faceci potrafią być naprawdę niedomyślni (tak, nawet ci najbogatsi ze super skillami ( ͡€ ͜ʖ ͡€)) i nie zauważać oczywistych dla różowych rzeczy.

      No i pozostaje jeszcze kwestia samopoczucia OPki - czuje się gorsza, bo mniej zarabia, a jej niebieski pewnie w ogóle tego tak nie postrzega i w życiu by tak nie pomyślał. A różowa tylko się nakręca i ma jakieś nierealne projekcje w głowie, co najmniej jakby jej facet był prezesem wielkiej firmy, a ona kasjerką w biedronce.
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      „mam nadzieję, że to tylko przejściowe, że jak zmienię pracę to będzie lepiej, chociaż nie wiem kiedy...”

      Proszę, nie myśl tak! Nie powinnaś w żaden sposób „awansować” dla tego związku ani się zadręczać, że jak Ci się nie uda znaleźć lepszej pracy, to Wam się nie ułoży i wszystko się posypie (i nie będzie super wyjazdów). Nie wpędzaj się w takie poczucie bycia niedostatecznie dobrą by z nim być. Rozmawiałaś z nim na ten temat? Mój niebieski uważa, że trzeba po prostu cieszyć się ze swojej pracy i robić to dobrze, niezależnie od tego, jaki ma się zawód. I taka prawda.

      „albo się z tym pogodzisz albo się rozstaniecie.”

      „@taktoto: mam nadzieję, że to tylko przejściowe, że jak zmienię pracę to będzie lepiej, chociaż nie wiem kiedy...”

      Widzisz, znów ta sama postawa, jak wyżej. Nie opieraj przyszłości Waszego związku na zmianie pracy. A co jeśli się nie uda? A poza tym, nie myśl, że czegoś Ci brakuje i nie jesteś wystarczająco bogata i dynamiczna, bo nie pracujesz zdalnie w IT, tylko w korporacji.

      „Ponad trzy lata razem; tak, mieszkamy; jest nieco starszy ale to nie ma wpływu - zanim go poznałam, zasiedziałam się w moim korpo, a teraz chcę się rozwijać, dla nas”

      Szczerze? Nie spodziewałam się, że jesteście razem aż tak długo i po trzydziestce. W takim razie, naprawdę mało tej komunikacji między Wami i jak udało Ci się wytrzymać te trzy lata? Nie możesz się rozwijać w obrębie swojego obecnego zawodu?

      „Mało tego, kiedyś byłam taka przebojowa, ale odkąd jestem z nim, to trochę się zamknęłam na "tylko swoje życie". To wygląda tak, że jak jestesmy razem tutaj, to robimy prawie wszystko razem - idziemy do wspólnych znajomych, tu, tam, do moich znajomych np. z pracy. On pracuje zdalnie, więc swoich znajomych z pracy nie ma tutaj. Czasem do nich wyjeżdża - sam. Mam wrażenie, że to co robię ja - robimy razem, a to co robi on - robimy razem albo on sam. Wiesz o co chodzi? Moje życie jest wspólne, a jego życie ma część odrębną tylko dla niego”.

      Wygląda na to, że caly czas czułaś się - i czujesz - gorsza od niego. Do tego poswieciłaś swoje życie, żeby utrzymać go przy sobie tak, jakbyś nie mogła zrobić tego inaczej, bez poświęceń. Nawet, jeśli jest bogaty, to wcale nie jest takim mega ideałem, dla którego należy wszystko w sobie zmienić, bo inaczej ucieknie.

      „Jeszcze tylko jedno - planujemy dziecko i nie wiem, jak to będzie. Tego się najbardziej obawiam, że zajdę w ciążę, po czym ja będę siedzieć w domu, (w każdej chwili mogę też wylądować w szpitalu jak coś pójdzie nie tak) a on będzie w tym czasie gdzieś indziej. Po porodzie też - nie sądzę, aby to go zatrzymało jego wyjazdowe plany. Chcę mieć dziecko, mam już 30 lat, on też chce, nie będę czekać w nieskończoność. Tylko że w jego życiu nie zmieni to aż tyle, ile w moim. Bo wtedy na pewno odpadną opcje o których piszesz (weź namiot i jedź ze znajomymi w góry)”.

      Ten fragment mnie dobił. To jak to jest z nim w końcu? Te słynne podróże i odwiedziny znajomych na drugim końcu świata byłby dla niego tak ważne, żeby zostawić Cię w ciąży - albo z dzieckiem - samą, zdaną tylko na siebie? Jeśli tak jest i jeśli to prawdopodobne (skoro masz takie rozminy, to znaczy, że dopuszczasz takie myśli, bo już go znasz), to po co z nim w ogóle jesteś? Przecież to totalnie bez przyszłości + po co zakładać rodzinę ze skrajnym egoistą?

      „chciałabym, by na to wpadł. Miał zorganizować jakiś wyjazd dla nas, gdzieś nad Morze Śródziemne, zobaczymy co z tego wyjdzie. W listopadzie się zadeklarował, nadal czekam. Problemem dla niego jest to, że on nie lubi planować.
      On jest typem człowieka, który zawsze był wyciągany gdzieś - dzwonili znajomi: "jedziesz z nami, tu, tam?" "idziesz na piwo?" i on nic sam nie musiał organizować, planować itp. Wszystko miał załatwione, ze mną tak samo”.

      To akurat mnie nie dziwi, ten „typ” chyba tak ma, bo mam to samo w domu ( ͡° ͜ʖ ͡°) A jeśli Ty ogarniesz kwestie organizacyjne, to on chociaż pokryłby koszty? To byłoby takie „zabranie Cię” przy Twoim udziale ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przynamniej jakiś kompromis - jestem w stanie zrozumieć, że nie każdy ma zapędy do bycia organizatorem i czasem trzeba pomóc :)

      Rozmowa to podstawa, ale oprócz kwestii „wyjazdowych”, powinnaś omówić z nim sprawy związane z Waszą przyszłością. Przede wszystkim, czy będzie gotów „poświecić” dotychczasowy tryb życia i rozrywki na poczet tworzenia rodziny. Bo jak nie, to sama wiesz, co robić...
      pokaż całość

      +: Anna_
    • więcej komentarzy (22)

  •  

    koleżanki, widziała może któraś promocję na Emu Australia? i najlepiej jak to była promocja na stinger micro
    #rozowepaski #mirabelkopomusz

    +: kaveni
    •  

      @magucio: trzeba było się ogarnąć w black friday, teraz to po ptokach. kupiłam mini za 384 na eobuwie, micro pewnie jeszcze taniej by wyszło ( ͡€ ͜ʖ ͡€) Emu rzadko przeceniają - chyba, że mało uniwersalne modele, np. z brokatem albo jak zostanie jakaś para w rozmiarze 35 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Sprawdź, ile osób Cię zna na Wykopie!

    -plusujesz ten wpis - w ten sposób więcej osób go zobaczy
    -plusujesz pod tym wpisem komentarze wszystkich osób, których nicki kojarzysz - nieważne, czy lubisz tę osobę, czy nie
    -dopisujesz swój komentarz, by inni mogli plusować Ciebie

    Jeśli to nie problem, to prosiłbym o stosowanie zasady "1 osoba = 1 komentarz" dla zachowania porządku. ^_^

    Go!

    pokaż spoiler #glupiewykopowezabawy #wykop #ranking #fejm #gry oraz dla zasięgu - #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zalesie #pracbaza #logikarozowychpaskow #patologiazewsi
    Zmarła mi Mama w wieku 58 lat. Najgorszy dzień w robocie w życiu, jakim trzeba być debilem, żeby chodzić co chwilę do mnie z kondolencjami... (pracuję w korpo)
    A najbardziej mnie wkurwia i już wtedy naprawdę mi się chce ryczeć jak słyszę:
    - a co jej było?
    - słyszałem że miała raka piersi
    - ile lat chorowała
    - ile leżała w szpitalu zanim umarła
    Po chuj ludziom to wiedzieć ? Mam im opowiedzieć, że miała przeżuty na płuca, nerki i żołądek. Praktycznie przed samą śmiercią udusiła się własną krwią i moczem ? że nerki nie pracowały i całe skóra pękała i w okolicach brzucha wylewał się z niej mocz jak z gąbki ? Że krzyczała i mdlała, że to najgorsza rzecz jaką widziałem w swoim życiu ?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:
      „Nie rozpowiadałem nikomu, po prostu się dowiedzieli. Nie wiem czy firma, która zajmuje się pogrzebem poinformowała pracodawcę czy co”

      A, to dziwne. Masz jakieś ubezpiecznie grupowe? Bo gdybyś załatwiał coś z odszkodowaniem (ale to chyba i tak to Ty musiałbyś sam o nie wystąpić), to rozumiem, że mogliby się jakoś dowiedzieć przez kogoś z HRu, czy coś, ale tak? Skąd? Dziwne i współczuję Ci bardzo. Niedawno zmarła mi babcia i wiem, jak trudno było mi trzymać się jakkolwiek, żeby być w stanie chodzić do pracy i w miarę się skupić, i trudno mi nawet sobie wyobrazić, co przechodzisz przy takim bombardowaniu pytaniami... pokaż całość

      +: ypoauy
    • więcej komentarzy (19)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem załamany i nie wiem co robić. Chciałbym się z Wami podzielić moją historią i zapytać was o radę co robić w tej sytuacji, bo czuję że przez błędną decyzję zniszczyliśmy sobie życie, a co najgorsze, też naszej córce.

    t;dr: kupiłem z różową mieszkanie by mieć gdzie chować córkę, a okazalo się że mieszkam w bloku z chorym psychicznie człowiekiem który zatruwa nam życie, a przede wszystkim zatruwa życie naszej niedawno narodzonej córce.

    Jestem w długoletnim, 7-letnim związku ze swoją różową. Mieszkaliśmy razem przez kilka lat w wynajmowanych pokojach, później mieszkaniach, lecz następnie pojawiła się ciąża, więc poszliśmy o krok dalej i kupiliśmy wspólnie mieszkanie aby zacząć nowy rozdział w życiu, ponieważ planujemy spędzić ze sobą resztę życia i się kochamy, dlatego też poszedł kredyt na 30 lat. Ślubu nie mamy, bo nie potrzebujemy sfromalizowania związku, na wesele też nas za bardzo nie stać, chociaż to w tej chwili nie jest istotne.

    Różowa 29 lat, ja 25, niestety nie mieliśmy zbyt wielkich możliwości finansowych (łączny dochód jej i mnie - 7 tys. zł, brak wsparcia ze strony rodziców), aby pozwolić sobie na kupno jakiegoś eleganckiego i luksusowego mieszkania od dewelopera na strzeżonym zamkniętym osiedlu. Długo oglądaliśmy oferty, a zależało mi na tym by dzieciątko wychowywało się już w nowym mieszkaniu w swoim pokoiku, a nie w wynajmowanych klitkach. Po poszukiwaniach w końcu znaleźliśmy coś, co wydawało nam się idealnym mieszkaniem i wydawało mi się, że miałem farta trafiając na tę ofertę.

    Wybór padł na mieszkanie dwupokojowe o powierzchni 48 m2, w 8-piętrowym bloku z wielkiej płyty z lat 70. Celowaliśmy w nowe budownictwo, ale niestety nasz budżet i zdolność kredytowa nam na to nie pozwalały. Jak na standardy w #krakow, cena była dość atrakcyjna, bo mieszkanie kupowaliśmy pół roku temu. Dużą zaletą tego mieszkania była lokalizacja, która jest perfekcyjnie skomunikowana. Typowe osiedle z betonowej wielkiej płyty, którego zaletą jest ogromna ilość sklepów i innych przydatnych obiektów, terenów zielonych, przystanków autobusowo-tramwajowych, dużo miejsc parkingowych, wokół same przychodnie, przedszkola, szkoły, no po prostu raj dla nowej rodzinki. Samo mieszkanie w momencie jego nabycia nie było idealne, ponieważ czuć w nim było PRL, a sprzedawane było przez parę staruszków, którzy jak twierdzili zarówno oni jak i pośrednik, sprzedają bo wyprowadzają się do córki która wybudowała swój dom i pomoże się nimi opiekować na starość. Wszystko brzmiało legitnie, nie doszukiwałem się tu żadnego haczyku. Cena była bardzo atrakcyjna, bo za 48 m2 zapłaciliśmy łącznie 370 tys. zł, ale nie była jakoś wybitnie zaniżona, ani zawyżona. Wyszło ponad 7.7 tys. zł za m2, więc jak na rynek Krakowski i tę lokalizację, uznałem że to dobra okazja, a nieco niższa cena wynika z niskiego standardu mieszkania. Plan był prosty: kupić mieszkanie, wyremontować i sobie spokojnie mieszkać.

    I tak się stało. Kupiliśmy to mieszkanie, które przeszło generalny remont który wyniósł nas 34 tys. zł. Robiliśmy remont trochę budżetowo (dużo rzeczy zrobiłem sam z bratem budowlancem i moim wieloletnim przyjacielem by zaoszczędzić na fachowcach), bo można było zrobić wiele innych rzeczy nieco drożej, ale ograniczały nas finanse, a dziecko też wiąże się z wydatkami. W każdym razie efekt końcowy był bardziej niż zadowalający. Co prawda gdybyśmy dysponowali większym budżetem to byłoby jeszcze lepiej, ale planowaliśmy odłożyć jeszcze trochę pieniędzy i później gdy mała trochę podrośnie to kolejny raz wyremontować mieszkanie. Wiele elementów też kupowaliśmy z rynku wtórnego, np. TV, elementy umeblowania, z myślą że potem jak będzie lepsza sytuacja finansowa to że staniemy na nogi...

    Wszystko było pięknie, wprowadziliśmy się jeszcze przed porodem, na początku był duży zachwyt i zachwycenie. Jednak już w pierwszych dniach zaczęły wychodzić problemy z uporczywym sąsiadem. Ja mieszkam na 7 piętrze, a sąsiad na ostatnim, dokładnie nade mną. Ma żółte papiery, ponoć leczy się psychiatrycznie i parę razy tam był, ale nie znam dokładnie szczegółów. Rozmawiałem o tym z innymi sąsiadami i borykają się z nim od wielu lat. Ma 40 lat, jest bezrobotny (ciągnie chyba rentę zdrowotną, nie wiem z czego dokładnie się utrzymuje, ale podejrzewam że też zajmuje się kradzieżami), miał już wcześniej problemy z prawem, często u niego bywała i wciąż bywa policja, ale nikt nie może sobie z nim dać rady. Na początku było niewinnie: notorycznie (w dzień i w nocy) głośna muzyka disco-polo puszczona na cały regulator, jakieś bardzo głośne balangi i imprezy. Ogólnie minusem tego bloku jest to, że bardzo mocno słyszę sąsiadów i starą windę, ale najbardziej uporczywy jest ten sąsiad, przez którego nikt z nas nie może spać - ani różowa, ani ja, ani przede wszystkim córka, która często budzi się przez niego. Sąsiad ma jakieś dziwne upodobania i notorycznie coś wierci w domu. Odkąd tutaj mieszkamy to co najmniej kilka razy w miesiącu w nocy słychać wiercenie. Nie byłem u niego (widziałem tylko jego korytarz który wygląda jak chlew), ale sąsiedzi mówili że on tak wierci od kilku lat. Potrafi o 3 w nocy zacząć wiercić coś wiertarką udarową przez 2-3 minuty by potem przestać. Robi to specjalnie, aby pobudzić cały blok. Na początku z nim rozmawiałem, ale gdy delikatnie zwróciłem mu uwagę argumentując że nie możemy w domu wypocząć i spać, a potem jeszcze jak mu argumentowałem że mam dziecko, to kazał mi wypierdalać i groził że mi wpierdoli. Zgłaszałem go wielokrotnie na policję i do spółdzielni, ale nic mu nie mogą zrobić. Chyba jakieś mandaty w ogóle dostał, ale nie wiem czy on je w ogóle spłacał. Sąsiedzi w ogóle mówią że on ma długi i ma to w dupie bo i tak nie pracuje i nie mają z czego ściągnąć, ale to też gadanie sąsiadów a nie wiem jak jest do końca. Często też ten sąsiad zostawia nieczystości częściach wspólnych klatki schodowej. Wywala śmieci na parterze, załatwia się na parterze (nikt go na tym nie nakrył, ale wiadomo że to on). Raz jak poprosiłem go o zachowanie ciszy nocnej to z rana zastałem klamkę wysmarowaną kałem. Ostatnio gdy jest zimno to schody notorycznie są śliskie niczym lód, bo ktoś ewidentnie polewa je wodą na noc aby to zamarzło - oczywiście wiadomo chyba kto za tym stoi. Ponoć ten sąsiad nie jest agresywny, ale boje się o życie swoje i swoich bliskich. A nawet jeśli nie jest agresywny, to jest na tyle uporczywy, że mam dość mieszkania w tym budynku. Niedawno "ktoś" mi spuścił powietrze w aucie, a kilka dni potem wybito mi szybę w aucie i porysowano lakier. Sprawa zgłoszona, niby nadal jest w toku, ale świadków brak, dowodów brak, a na sąsiada nie mam dowodów (jestem na 99% pewien że to on, bo niby kto inny). Teraz dochodzi mi jeszcze walka o odszkodowanie od ubezpieczyciela.

    Sprzedaż mieszkania nie jest możliwa, bo na mieszkaniu jest hipoteka którą trzeba spłacić, a niby z czego to spłacić. A do tego podatek od obrotu nieruchomościami... Nie dysponujemy taką kasą aby spłacić hipotekę, a sprzedaż mieszkania nam tego nie pokryje. Myśleliśmy o wynajmie tego mieszkania i znalezieniu czegoś innego na wynajem... tylko po pierwsze: w takim razie po co nam był ten remont, po co nam był ten kredyt, po co tyle wysiłku? A po drugie sumienie nam nie pozwala wynając komuś to mieszkanie żeby miał taki sam koszmar jak my. Chyba, że wynajmiemy to dość tanio, ale wtedy nie pokryje nam to raty kredytu, który jest zaciągnięty na 30 lat. A nawet jakbyśmy byli nieuczciwi i komuś to wynajęli w normalnej cenie żeby pokryć kredyt, to jestem pewien że każda osoba by się stąd wykurzyła po miesiącu. Dzwoniłem do pośrednika z pretensjami, ale on twierdzi że o niczym nie wiedział i umywa od tego ręce, podobnie jak to starsze małżeństwo. Zresztą podejrzewam że o starsze małżeństwo mieszkając tu tyle lat z tym przygłupem pewnie się przyzwyczaiło, a ich słuch też nie jest taki dobry więc może im się tutaj inaczej mieszkało. Obecnie wygląda to tak, że ja i różowa (na zmianę) śpimy ze stoperami w uszach. Najgorzej jest z małą, bo jak sąsiad zaczyna walić z wiertarki to mała natychmiast się budzi i płacze, a potem jest duży problem z usypianiem.

    Czy ktoś z was był w podobnej sytuacji? Większość moich sąsiadów to staruchy, które rozkładają ręce i twierdzą że nic nie da się zrobić, ale ja nie chcę się poddać i chcę jakoś nakręcić aferę jakkolwiek się da, byle tylko coś z tym przygłupem zrobić. Policja rozkłada ręce, spółdzielnia to samo, bo im też zgłaszałem to. Policje wzywam notorycznie ale to nic nie daje, czasami on w ogóle im nawet nie otwiera a czasami jakimś cudem przed przyjazdem policji potrafi siedzieć cicho, jakby miał jakiś szósty zmysł na policjantów, chociaż podejrzewam że on wypatruje często co się dzieje na dole z balkonu i okna. Myślałem nawet o kontakt z mediami, tylko nie wiem czy media mi coś by pomogły w tej sprawie. Pytam też ludzi z #prawo: co mogę zrobić w tej sytuacji? Na początku bałem się mieć jakiegokolwiek kontaktu z tym człowiekiem z uwagi na córkę i różową, bo bałem się że ten sąsiad jest niepoczytalny i może coś nam zrobić, ale miarka się naprawdę przebrała odkąd uszkodził mi auto (a wiem że to on). Prawdę mówiąc trochę boję się iść na "wojnę" prawną z tym patusem, bo przecież on wie gdzie mieszka córka, rózowa i ja, a nie wiadomo jak on może się mścić. Zamkną go w psychiatryku czy więzieniu? Przecież nie na całe życie. A co jak go potem wypuszczą po jakimś czasie i gorzej zacznie się mścić? A jak inaczej mam się na nim odegrać?

    Błagam was o jakieś rady co mogę zrobić, bo naprawdę nie mam już pomysłów. Jest mi wstyd, że dałem się tak władować i czuję się odpowiedzialny za tę sytuację, bo zbyt optymistycznie podchodziłem do sprawy i kwesti zakupu mieszkania, ale czas naglił, różowej mieszkanie też się podobało, a chcieliśmy mieć mieszkanie już po porodzie z gotowym pokojem dla dziecka.

    #mieszkanie #patologiazewsi #patologiazmiasta #gorzkiezale #pomocy #afera

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    źródło: raport.szybko.pl

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Żonę i dziecko wyślij do rodziców/rodzeństwa i odwiedź kilka razy tego psychola w towarzystwie dobrze zbudowanych kolegów ze smutnymi minami ( ͡° ͜ʖ ͡°) do czasu wyjaśnienia sprawy, trzymaj rodzinę zdala od tego mieszkania. Tyle już widziałam reportaży z psychicznymi/śmiecącymi sąsiadami, którzy latami terroryzowali mieszkańców, że już nie chce mi się wierzyć w jakąkolwiek pomoc ze strony organów ściągania, czy służb. Szkoda życia i nerwów na pokojową walkę z takimi elementami.
      No i całkiem możliwe, że dziadkowie też już mieli dość (no i rodzina też wiedziała o problemie i nawet nikt nie chciał takiego ewentualnego spadku), a po transakcji otworzyli piccolo z radości ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (151)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kolega mi mowil ze gdyby mial tyle hajsu co ja to by ruchal jak pojebany najlepsze dziewczyny. Ja z kolegi gdybym byl przystojny jak on to tez bym ruchal. Kurde czaicie, podjezdzacie takim AMG pod remize na wsi i wszystkie laski zagaduja i sie slinia :D Teraz tak tez jest ale dopoki nie zauwaza kto siedzi w aucie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      „myslisz ze gosc ktory na co dzien zatrudnia mase osob, jezdzi na konferencje biznesowe itd. jest niezadbany? Za duzo wykopu przegladasz. Twarzy i braku bajery nie naprawie”

      Może po prostu w zły target celujesz - loszki spod remizy raczej nie docenią czegokolwiek poza Twoim samochodem. No i nie wiem, czy atencja tępych Karyn-blachar może w jakikolwiek sposób łechtać ego inteligentnego i ogarniętego faceta. Lepiej chyba wzbudzać podziw u różowych równych sobie. pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Opie, widzę po wypowiedziach, że z Ciebie typowy wyznawca filozofii wykopowych frustratów - masz swoją diagnozę. Nawet S-klasa by Ci nie pomogła z takim podejściem. Siedź dalej, narzekaj, że loszki chcą tylko chadów i poklepuj się wzajemnie po plecach z innymi spierdoxami, zamiast zmienić myślenie. Dopóki się nie ogarniesz, nie masz szans na jakikolwiek związek.

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Czy da się coś jeszcze zrobić z kołnierzykiem zżółkłym od potu na białej koszuli?

    Wyprałem z początku z 100 ml vanisha gold oxy action w 40 stopniach - większość żółtego zeszło, zostało trochę na kołnierzu

    Namaczałem dzisiaj tą koszulę przez 5 godzin w roztworze 100ml vanisha i 4 litry wody,co około 1.5h pocierając kołnierz
    Po tym czasie wrzuciłem do pralki znowu na 40 stopni i nalałem troche vanisha na kołnierz pocierajac.

    Kołnierz obecnie wygląda jak na zdjęciu. Ma ktoś SPRAWDZONY pomysł na to,czy szukać sobie nowej koszuli?

    #pranie #mirabelkopomusz #pytanie #pytaniedoeksperta
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1546712457106.JPG

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #przegryw #zwiazki #takaprawda #rozowepaski

    Co takiego jest w tych wszystkich Włochach, Hiszpanach, Francuzach, Anglikach czego nie mamy my Polacy? Co my polscy faceci musimy zrobić abyśmy mieli jakiekolwiek szanse w starciu z tymi obcokrajowcami. Co wam tak imponuje w obcokrajowcach czego nie maja Polacy? Druga sprawa to nie wiem czy zauważyliście ale chyba z 90% związków mieszanych to związek typu polka-obcokrajowiec. Natomiast związków Polak-kobieta innej narodowości jest dużo dużo mniej. Jak myślicie z czego to wynika. Czy Polacy są nieatrakcyjni a może jakieś inne czynniki grają rolę. Odzew na moje pytania był bardzo duży. Niektóre kobiety napisały, że nie ma dla nich znaczenia Polak czy obcokrajowiec ale jednak większość zgodziła się ze mną, że Polki wolą jednak obcokrajowców. Wynotowałem sobie opinie dziewczyn na temat nas Polaków i niestety nie były one pochlebne. No więc reasumując Polacy są według was zaniedbani, mają przetłuszczone włosy, zniszczone buty, są niemodnie ubrani, ogólnie niewyjściowi (tzn. słowiański typ urody, który sprawia, ze kobiety są ładne a faceci przeciętni). W porównaniu z Francuzami, Włochami, czy w ogóle południowcami....przeciętni . Wielu Polaków jest wulgarnych i prostackich (co widzi się na ulicach), nieładnie odnoszą się do kobiet szczególnie we własnym gronie. Polacy są biedni, mało zaradni, szarzy. Ich zachowanie tez pozostawia dużo do życzenia.

    Obcokrajowcy(oczywiście nie uogólniając mówiąc, ze wszyscy przystojni, dobrze ubrani, bogaci, kulturalni. U nas 30 latek często zachowuje się i wygląda (nadwaga, brzuch, 3 podgardla) jak dziadek, 40 letni Francuz to zadbany, szczupły, młody facet. Polscy mężczyźni zwracają głównie uwagę na urodę, są aroganccy, wyrażają się o kobietach per "zepsuta", gdy przytyje, nie dostrzegają też często innych zalet Polek, takich jak inteligencja, pracowitość, niezależność. Stawiają kobietom wysokie wymagania. Kobieta musi być szczupła, mieć długie nogi, dobrą pracę, żeby zarabiała na zatrzymanie tej urody, świetnie gotować, a jak już urodzi drużynę piłkarską powinna wyglądać co najmniej jak Sharon Stone. Przy tym wszystkim Polacy często niewiele dają w zamian, są zaniedbani, niezaradni, nie dają poczucia bezpieczeństwa, często są ordynarni i myślą, że kobietom to imponuje. Wstydzą się być szarmanccy wobec kobiet, i chętnie kreują się na macho. A to typ, którego kobiety raczej nie preferują. Nie wszystko da się wytłumaczyć biedą, jak chłopak ma 100 zł, to wyda je na piwo i fajki, zamiast zainwestować w dentystę czy szampon przeciwłupieżowy. Oczywiście są Polacy, którzy szanują i kochają swoją kobietę, dbają o siebie, są zaradni i męscy. Ale niestety jest ich mało. Natomiast obcokrajowcy są pod wrażeniem polskich kobiet, bo są zadbane, dbają o dom, pracują. I są wdzięczne, jeśli ktoś je doceni. Dla obcokrajowca postawienie kobiecie drinka to przyjemność, dla Polaka obietnica seksu, albo chociaż "macanki". To jest ta różnica. Kolejna sprawa obcokrajowcy w przeciwieństwie do Polaków wiedza co to partnerstwo. Obcokrajowiec uważa za naturalne, że bez proszenia gotuje obiad czy kolacje, sprząta, zmywa. Polacy wreszcie udają innych niż są, są zakompleksieni i mają nawyk udowadniania wszędzie i zawsze jacy to są świetni i zaradni, co w rzeczywistości sprowadza się do tzw. kombinowania. W przeciwieństwie do Polaków obcokrajowcy maja dużo więcej luzu i samoakceptacji, są bardziej pewni siebie, naturalni i maja dystans do siebie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: osobiście nie wyobrażam sobie poważnego związku z obcokrajowcem - zbyt wiele różnic, inne przeżycia w dzieciństwie/inne otoczenie/historia i tak dalej, nie mówiąc już o kulturze i obyczajach. Chociażby o głupich wieczorynkach, czy produktach spożywczych z dzieciństwa nie można sobie pogadać albo się wymienić doświadczeniami za gówniaka. Nie mówiąc już nawet o rodzicach i potencjalnych teściach oraz ich relacjach.

      Myślę, że byłoby mi trudno dogadać się z niebieskim innej narodowości i nie chodzi tutaj tylko o barierę językową (co tez bywa utrudnieniem, kiedy chce się prowadzić mega merytoryczne dyskusje i poruszać jakiekolwiek głębsze rozkminy filozoficzne). Spotykałam się przez chwilę z „pół-Francuzem” (ojciec Polak), który wychowywał się głównie we Francji i przyjechał do Polski na studia. Niestety, mimo wspólnych zainteresowań (ten sam kierunek studiów), to nie pykło. I wcale nie dlatego, że nie mówił płynnie po polsku i czasem musiałam inaczej formułować myśli, żeby zrozumiał. Po prostu mieliśmy diametralnie różne poglądy i zupełnie inne doświadczenia. Gościu sobie studiował na Sorbonie i żył w jakiejś bajce, obce były dla niego problemy szarych Polaków. Nie mój klimat. Do tego miał utopijne - i zbyt naiwne - wizje świata i przyszłości Europy. Łatwiej dogadywałam się z kumplami ze studiów z Ukrainy - popatrzyło się na szare bloki i powiedziało „PRL” i od razu wiedzieli, o co chodzi. No ale to i tak nie dla mnie. Wolę jednak Polaków.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika ProResHq

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)