•  

    #anonimowemirkowyznania
    Poznałem pewną dziewczynę przez internet już dobrych kilka lat temu. Nie na jakimś forum randkowym albo tinderze czy innym tego typu gównie, tylko na tematycznym forum. Nie było tam wiele kobiet bo to była strona o tematyce sportowej (a dokładniej jednej z dyscyplin, ale nie będę zdradzał jakiej). Na początku mniej więcej ją kojarzyłem z forum, później pisaliśmy na konfach na GG (tak mam GG w 2019, wtedy w 2016 czy 15) na forum byłem aktywny i miałem pewien projekt, które mieliśmy zrealizować w kilka osób na skypie, takie coś ala studio. Ostatecznie pomysł niewypalił bo miałem problemy techniczne, ale pozostali w tym czasie ze sobą rozmawiali i kurwa zaczeli się dobrze dogadywać xd w ten sposób jak się później okazało ta dziewczyna poznała tam swojego chłopaka, z którym była razem do niedawna. Później właśnie między nią, a mną bywało różnie, raz nie miałem z nią wgl kontaktu raz byliśmy do siebie wrogo nastawieni, bo zatarg z opozycją do administracji na forum. Po prawie roku wykreowała się 6 przyjaciół w tym ja i ona i jej chłopak, którego poznała przeze mnie. Po dłuższym czasie ostała się 4 bez jej chłopaka, z którym była spina i już z tą grupką zaczynałem mieć bardzo dobry kontakt, wręcz przyjacielski. Z nią bywało różnie, ale nadal nic do niej nie czułem, może troche jej docinałem i mnie irytowała, z wyglądu też mi nie pasowała. Jednak nadszedł przełomowy dzień... dzień, którego nigdy bym się nie spodziewał, obydwaj leżeliśmy akurat chorzy w łóżku i gadaliśmy przez telefon kilka dni... było pięknie, wtedy właśnie coś do niej poczułem po raz pierwszy od początku znajomości. Zauroczyłem się w niej... w dziewczynie z internetu, której nawet nie widziałem na oczy, która nawet wcześniej mi się nie podobała. Tylko wtrące, że była 2 lata starsza i miała chłopaka, którego pośrednio przeze mnie poznała... więc ewentualnie o jej serce byłoby mi ciężko walczyć. Jednak mimo wszystko pisałem z nią dużo najpierw na konfie, później w prywatnych wiadomościach. Rozmawiałem przez telefon, uwielbiałem to, jej głos budził we mnie jakieś dobre, miłe odczucia. Ona jednak wolała rozmawiać z całą ekipą. Później jednak rozmawiała też wyłącznie ze mną równie chętnie, bo zauważyła we mnie prawdziwego przyjaciela, któremu może powiedzieć o wszystkim. W tym miejscu wspomnę, że jej chłopak był popierdolony lekko i jak raz była u niego to poszła spać a ten chory skurwiel wziął jej telefon i czytał nasze wiadomości, nie tylko moje i jej, ale naszej całej paczki i później pisał do nas niemiłe rzeczy, o których dowiedział się z tych wiadomości, dowiedział się o sytuacji rodzinnej każdego z nas i wielu innych prywatnych sprawach bo na konfie mówiliśmy o sobie dużo. Przed tym wydarzeniem moje uczucia do niej zdecydowanie wzrosły, ale po tej całej akcji miałem do niej żal i chciałem skończyć nawet kontakt, z dużym bólem serca, bo wcześniej też wygadywała mu różne rzeczy i wgl często się źle zachowywała. Mówiła, że już nie będzie tak i wgl, no ale po tej akcji chyba każdemu z naszej paczki puściły nerwy. (Ten jej chlopak byl jej 1 chlopakiem na powaznie tak btw i zabranial sie jej z nami kontaktowac, byl zazdrosny kax i wgl pojebany) Miałem nawet przez chwilę myśl by się na niej zemścić, ale przeszło mi. Wiem, że teraz wydaje się wam to głupie kiedy nie znacie dokładnie sytuacji i nie wiecie jakie emocje mną targały, ale wtedy mi się wydawało, że mogę zrobić coś takiego i chciałem jej coś udowodnić, nwm. Byliśmy już wtedy dość dojrzali i zachowywaliśmy się raczej dość racjonalnie, ale wtedy... ostatecznie byłem na nią fochnięty dość długi czas, ale wybaczyłem po kilku dniach, ale trzymałem dość duży dystans. Potem z 3 kolegą rozmawialiśmy poważnie długo i pomogliśmy jej zerwać z tym pojebem, który jak się okazało porzyczał od niej jeszcze hajs bo grał u buka i miał probpemy finansowe. Jak już wspominałem przed tym nieszczęsnym wydarzeniem dogadywaliśmy się dobrze jak nigdy i umówiliśmy się na spotkanie, na zawodach sportowych, najpierw to był taki żart, ale później coś do niej poczułem i faktycznie chciałem ją zobaczyć, ona była zadowolona z tego i również chciała się poznać. Po tej aferze (nazwijmy ją "aferą majową" bo była w maju) jednak wszystko poszło się... przynajmniej ona tak myślała i było jej z tego powodu smutno, w sumie chyba zależało jej na tym by się spotkać i na prawdę tego chciała. Ja jednak w wakacje powiedziałem, że wybieram się na te zawody i możemy się spotkać. Ona najpierw była lekko zdziwiona, bo przecież po tym wszystkim ja chcę się spotkać, o co chodzi. No ale chciałem. Kilka dni przed datą spotkania zaczeliśmy omawiać szczegóły spotkania i ogółem znowu rozmawiać jak za dawnych lat. No i wiecie już co... uczucie chyba wróciło... w końcu nadszedł dzień spotkania i był trochę przypał i do zobaczenia się z nią mogło nie dojść. Dostałem bilet na inny sektor niż było przewidziane.... no to po spotkaniu, bo mieliśmy zaplanowane tylko oglądanie wspólnie widowiska sportowego, bo przyjechałem tylko na 2 dni niestety. Ona była z rodzicami i ogarnęła sprytny sposób jak dać mi bilet i wejsć na ten sam sektor. Wchodziła na sektor z matką, brała od niej bilet, wychodziła i dawała mi i wracałem z nią. Ogółem bardzo dla mnie się natrudziła. Wydawało mi się wtedy, że zależy jej na mnie. Drugiego dnia zrobiła to samo. Było bardzo miło i sama mówiła, że jestem bardzo fajny, lepszy niż się jej wydawałem (chodzi o charakter bo wiedziala jak wygladam na zdjeciach, a wtedy się nie przyglądała mi) mówiłem mniej więcej te same sentencje do niej. Po tym wszystkim wróciło na stałe zauroczenie, które z czasem przerodziło się w miłóść. Mieliśmy się potem spotkać jeszcze raz w wakacje u mojej siostry, w sensie podczas nocowania mojego u sostry, bo ona mieszka blisko tej dziewczyny. Jednak nie pykło, bo pod opieką siostry nie dałoby się chyba spotkać i nawet do niej nie pojechałem (teraz trochę żałuję) całą tegoroczną jesien dogadywaliśmy się coraz lepiej i odcinaliśmy się od pozostałej części ekipy. Ona była wolna, a ja myślałem powoli wcielać plan zdobycia jej. Wspominałem o tym co dla mnie robiła i wgl więc chyba jej na mnie też zależało. Później zrobiło się bardzo słodko, mówiłem jej, że jest moją przyjaciółka najlepszą i ona to samo, czasem w odpowiedzi, czasem sama z siebie. Później zacząłem do rozmów dodawać podteksty, sporśne żarciki, by jakoś iść w odpowiednią stronę, chociaż nie wiem czy to było dobre posunięcie. Pomagała mi przeżyć trudny okres w moim życiu, ja jej również, byliśmy dla siebie dużym wsparciem. Wyjawiła mi też, że niedawno zerwała z chłopakiem, dosłownie podczas naszej rozmowy. Poszla na chwile zw i podobno z nim gadala i zerwała.. oszukiwała mnie, bo to był chłopak z "afery majowej"... tyle miesięcy w przekonaniu, że nie są już razem... byłem w szoku, ale w sumie fajnie, że już serio była wolna i nie miała przede mną tajemnic. Miała od dłuższego czasu problemy ze znajomymi, a raczej z ich brakiem... wszystko przez chłopaka oszołoma, który zabraniał się jej kontaktować ze mną, ekipą i innymi ludźmi... Boże narodzenie i Sylwka spędziła, ze mną, ale było jej smutno, że nie bawi się z koleżankami, wspierałem wtedy ją mocno i uświadamiałem, że to nie jej wina. W końcu powiedziałem jej, że ją kocham... ale platonicznie, po przyjacielsku co było prawdą, bo opiekowałem się nią jak siostrą, jak przyjaciółką i zależało mi ja jej szczęściu... tak bardzo mi na nim zależało, że postanowiłem nie wiązać się z nią i w sumie sam wprowadziłem ją w #friendzone .... po prostu chciałem by była szcześliwa z kimś innym, lepszym... poza tym nie widziałem zbyt dużych szans u niej... chociaż teraz jak sobie myśle to zależało jej na mnie, a z wyglądu też mówiła, że jestem niezły. Mi z czasem wymagania spadły i też zaczeła mi się podobać z wyglądu tak btw. Wracając jeszcze do tego wyznania miłości też chciałem jej właśnie po prostu powiedzieć co czuje, ale chyba zabrakło mi odwagi by powiedzieć, że się w niej podkochuje tak jak chłopak w dziewczynie, a nie przyjaciele... no, ale to z powodu lęku przed odrzuceniem i chciałem, żeby była szcześliwa już mówiłem o tym. I właśnie miałem myśli ostatnio, że może powinienem o nią walczyć, ale gdy wyznałem jej miłość znowu bez wyraźnego podkreślenia, że jest ona platoniczna to spytała się cytuję "ale kochasz po przyjacielsku tak?" Albo nie chce miłosći takiej normalnei, albo też się bała przyznać do prawdziwych uczyć... już sam nie wiem. Dzisiaj ma studniówkę i jest z takim powiedzmy Michałem starszym od niej, zadaje się z nim od kilku tygodni i zna go też z neta... boje się, że on może mi ją zabrać sprzed nosa... a ja mam się z nią spotkać podczas majówki i znowu w wakacje, ale tym razem na więcej dni i nie tylko na zawodach, ale też pochodzimy po mieście i spędzimy ciekawie czas, a w maju ma przyjechać do mnie do domu na majówkę, ale nie wiem czy da radę bo ma matury, ale ja mówię, że te kilka dni przed egzaminami mogłaby właśnie odpocząć i zrobi to jej dobrze... zobaczymy jak to się potoczy, ogółem chyba będę o nią walczył, ale z drugiej strony nie chciałbym zniszczyć takiej dobrej przyjaźni, gdyby przez moje uczucia do niej, zerwałaby ze mną kontakt nie wiem jakbym sobie poradził w życiu sam... co robić?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    ... A moja przyszła żona nie będzie mi pierdolić czego słucham

    #neofolk

    źródło: youtube.com

  •  

    Na polu wyrosło mi kiedyś trochę maku z dużymi makówkami. Jak można by było z tego skorzystać w lato? Naprzyklad ponacinać makówki, wysuszyć mleczko i później to spalić? Nie znam się na tym zabardzo. Jakiś poradnik?

    #narkotykizawszespoko #opiaty

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Enb0me

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (4)