•  

    pokaż komentarz

    Ogólnie wydaje mi się, że lubimy zbiórki i lubimy się dzielić, bo większość z dorosłych obecnie ludzi w Polsce poczuło w życiu chociaż trochę biedy. Najpierw bidny prl, później szalone i dla większości równie biedne lata 90. A dzisiaj żyjemy całkiem przyzwoicie i nie szkoda nam rzucić trochę grosza realnie potrzebującym. "Sam nie mam" odchodzi do lamusa, ale tak płynnie, że tego nie zauważamy. Dopiero jak się obejrzy jakieś stare zdjęcia to się czuje, że wszystko się zmieniło. Jak za dziecka czekałem na urodziny, czy właśnie święta bo zjem czekoladę to sami rozumiecie. Docenia się to co jest.

    Myślicie, że czemu mamy te mandarynki na święta w co drugim domu ;) Bo to kiedyś był jedyny czas w którym można było coś takiego zjeść. Zwozili trochę cytrusów i był rarytas na stole. Dziś te mandarynki ludziom gniją w koszykach i wazach, ale co starsi muszą je po prostu mieć.

    A poza tym mimo, że idziemy za zachodem to cieszę się, iż zostaje w nas ta wschodnia cecha. Jedzenia biednemu się nie odmawia. Nawet temu pijakowi, który zniszczył się chlejąc. Jak na zupe to niech lepiej zje, 5zł mnie nie zbawi, a on przynajmniej nie zamarznie. Wiadomo, że przepija resztę żebranki, ale taki nałóg. Też na bezdomności pewnie bym pił, żeby nie myśleć. Na dowolnej wsi zapukasz i poprosisz o coś do jedzenia - dostaniesz. Jeszcze ci podgrzeją obiad i nieraz zaproszą do środka. To w tej mentalności lubię "jak na jedzenie to ok". Tak samo jak z chorobami, niby byśmy tego "somsiada" zabili, fajnie jakby mu krowa zdechła, bo moja się nie ocieliła, a pieniążki na passata to pewnie ukradł. Ale jak zachoruje to się pomoże jak się może. Bo to wszystko pozorne, niby złorzeczenie, ale bez przesady żeby mi tu umierał, przecież dobry chłop, rodzinę ma ;) Takie nasze polskie dziwactwa ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @oiio aż się wzruszyłem, piękne prawdziwe słowa o nas samych

    •  

      pokaż komentarz

      @oiio: Ja myślę, że za dużo romantyzujesz to całe zjawisko. Tak samo jak nie potrzeba religii, aby być dobrym człowiekiem tak samo nie trzeba historii życia w biedzie, aby móc i chcieć się dzielić z uboższymi. Są pewne rzeczy zakodowane w nas jako istotach i tyle, np. z reguły chcemy pomagać słabszym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Borni: Romantyzuję i lekko generalizuję, bo gdybym chciał każdym przypadkiem się tutaj zająć i każdym odchyłem, to wyszłaby mi praca doktorska, a nie komentarz na wykopie. W zasadzie i tak klepię długie komentarze, ale nie da się zawrzeć w krótkich słowach wszystkich aspektów. To jest oczywiście dużo bardziej skomplikowane.

      Tak samo jak nie potrzeba religii, aby być dobrym człowiekiem tak samo nie trzeba historii życia w biedzie, aby móc i chcieć się dzielić z uboższymi.

      @Borni: Oczywistość. Nigdzie tak nie powiedziałem. Bardziej chodzi mi o to, że więcej takich ludzi ma taką chęć. Niemniej statystyk nie znam, to tylko moja obserwacja. Nie jest kwestią kto i jak pomaga, ale jakie ma pobudki. Bo wielu robi to na zasadzie "masz i odwal się", albo "oh, jaki jestem wspaniały, pomagam". A niektórzy robią to bo są po prostu dobrzy i znają życie w syfie.

      Są pewne rzeczy zakodowane w nas jako istotach i tyle, z reguły chcemy pomagać słabszym i uboższym.

      @Borni: Jak z resztą się zgadzam tak z tym zdaniem nie. W pewnych społecznościach tak, ale w większości absolutnie tak nie jest. Jak rzewnie opiszesz historyjkę to tak, ale tak na co dzień? Im bardziej zachodnio nakierowane społeczeństwo tym łatwiej im cię olać i ominąć, nie pomóc, zostawić na ulicy. To "pomaganie" jest bardzo egoistyczne i robione wtedy jak wszyscy widzą, jak ktoś przyklaśnie i podniesie ci ego. W sensie - ktoś się przewrócił? Jak ktoś idzie sam i się spieszy to oleje, przejdzie bokiem odwracając wzrok. No, ale jak będzie z laseczką, albo w grupie - to chce być podziwianym bohaterem.

    •  

      pokaż komentarz

      @oiio: nieraz się sparzyłem dając pieniądze żebrakowi, po czym widziałem go kilkukrotnie ponownie z tą samą śpiewką, że na jedzenie/leki. Od kilku lat mam zasadę, że pieniędzy nie daję, bo one nie pomagają. Jeżeli ktoś chce bilet/jedzenie to mogę kupić, ale same pieniądze tylko tej osobie szkodzą.

    •  

      pokaż komentarz

      nieraz się sparzyłem dając pieniądze żebrakowi, po czym widziałem go kilkukrotnie ponownie z tą samą śpiewką, że na jedzenie/leki. Od kilku lat mam zasadę, że pieniędzy nie daję, bo one nie pomagają. Jeżeli ktoś chce bilet/jedzenie to mogę kupić, ale same pieniądze tylko tej osobie szkodzą.

      @ropucha_paskowka: Nigdzie nie powiedziałem, żeby dać pieniądze ;) Wiadomo, że jeśli dać żulowi to tylko w postaci produktu, a nie kasy.

      Już to kiedyś opowiadałem, ale tak w skrócie ponowię. Kiedyś mnie na PKSie żul poprosił o "2zł na szybko", bo zaraz zamykają, a mają takie rzeczy które jutro wyrzucają i by zjadł. Nie miałem drobniej, dałem więc 5zł na ryzyko. I tak go widywałem dość często. No i autentycznie dostał gorącą miskę flaczków za 2 złote (pewnie już takie do utylizacji z rana). Niemniej zanim wsiadłem do autobusu podszedł z tym parującym żarciem i oddał mi 3 złote reszty. Także nie każdy jest taki. Zresztą kiedyś mu oddałem pół kebaba, bo też wchodziłem do autobusu, a nie chciałem smrodzić jedzeniem. Później mi na ulicy wciskał jakieś ruskie fajki, bo tylko tyle ma. Żul, ale uczciwy.

    •  

      pokaż komentarz

      @oiio też znam paru uczciwych żuli co mają u mnie patronite. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @oiio: I to są właśnie prawdziwe słowa o Polakach, jacy byśmy nie byli jesteśmy w porządku ludźmi, a nie to jak przedstawiają nas niepolskie telewizje, niepolska prasa i inne śmieciowe serwisy włączając w to jeszcze te dziennikarzyny i niejednych polityków.

    •  

      pokaż komentarz

      A poza tym mimo, że idziemy za zachodem to cieszę się, iż zostaje w nas ta wschodnia cecha. Jedzenia biednemu się nie odmawia.

      @oiio: jak mam to rozumieć? Że niby na zachodzie jest jakoś mniej ludzi skorych do pomocy biedniejszemu?

  •  

    pokaż komentarz

    Bartek, twórca kanału"Bez Planu" zebrał ponad 73 tyś. na dzieci z Petare

    po co mu dzieci z Petare?